Wreszcie znalazłem
W moim życiu sens twej śmierci
I wyrwałem z niechcianej pamięci
Kawałki emocjonalnej układanki
Które za nic nie pasowały
Do pojęcia znaczenia twego istnienia
I mojego spojrzenia na świat
Bez jeszcze jednej marzycielki
Wreszcie przejrzałem
Białe i przeraźliwie brudne ściany
Przeźroczyste niezależnie od
Percepcji z logiczną wyobraźnią
Nie mającej nic wspólnego
Wreszcie przejrzałem a potem zerwałem pasy
Oddzielające mnie od szaleństwa
Pod szyldem czystego niezrozumienia
Wreszcie ujrzałem słońca cień
I przeszedłem na jasną stronę ciemności
Którą rozumiałaś tylko ty i twój umysł
Mały tchórzliwy mroczny lew
Od percepcji czy poznania niezależny
Wreszcie
Znalazłem
Przeszedłem
I ujrzałem
Świat żywy i spontaniczny
Ziemię marzycieli i realistów wszelkiego rodzaju
Którą Wreszcie bez śladów wyrzutów sumienia
Mogłem zakopać własnymi pragnieniami
Jest to bardziej ballada, która została napisana pod wpływem konkretnej
muzyki, dlatego jeśli komuś uda się ją przeczytać przy akompaniamencie utworu „Izera” zespołu White Garden, to byłoby bardzo fajnie ;) Jeśli ktoś lubi
balladki z lekkim klimatem fantasy, to zapraszam ;)
Komentarze Diarmad : Nie no co za ludzie! nikt tu nie pisze:/ tracę szacunek do nich ;P ;)
Alpha-Sco : No taaak... ;)
Diarmad : Ej czuje się pominięty ;P powinnaś dopisać "Z powodu licznych prośb f...
Przez tę noc byłam wampirem.
Zamordowali mnie jak wracałam do domu.
Ale nie umarłam.
Miałam na sobie długa czarną suknię,
Długie, rozpuszczone włosy opadały mi na ramiona.
Stąpałam boso po białym śniegu.
Ale nie było mi zimno.
Szłam taka elegancka i wyniosła.
Wokół panowała cisza.
Czułam strach.
Na mieście nie było żadnej żywej duszy.
Byłam sama.
Zupełnie sama.
Chciałam z kimś porozmawiać.
Ale nie mogłam.
Zamieszkałam w zamku.
Starym zapomnianym zamku stojącym gdzieś w lesie.......
Komentarze Zamordowali mnie jak wracałam do domu.
Ale nie umarłam.
Miałam na sobie długa czarną suknię,
Długie, rozpuszczone włosy opadały mi na ramiona.
Stąpałam boso po białym śniegu.
Ale nie było mi zimno.
Szłam taka elegancka i wyniosła.
Wokół panowała cisza.
Czułam strach.
Na mieście nie było żadnej żywej duszy.
Byłam sama.
Zupełnie sama.
Chciałam z kimś porozmawiać.
Ale nie mogłam.
Zamieszkałam w zamku.
Starym zapomnianym zamku stojącym gdzieś w lesie.......
Sairaa : A ja się szczerze uśmiałam :lol: :wink: smiech to zdrowie...
kontragekon : A ja się szczerze uśmiałam :lol: :wink:
KostucH : SZCZERA PRAWDA (nawet ta smutna) JEST LEPSZA NIZ SLODKIE KLAMSTWO...
gdy umierałem od środka
wszyscy o tym wiedzieli
wszyscy...
nawet mój strach sie wtedy
skomercjalizował, nie zostało
nic...
paroksyzmy bólu zapełniały
magazyn mych myśli tworząc
jeszcze większy burdel...
pryzmat życia rozproszył
wszelkie odcienie
szczęścia
nawet w tej chwili
wymazują się
resztki...
resztki z tamtej...
egzystencjalności
...
Komentarze Draven : Wiersz pierwotnie miał być podzielony lecz wstawiającemu coś się wa...
Izis : A jednak można jeszcze napisac cos dobrego:)
Byłaś moimi oczyma gdy widzieć nie potrafiłem tracąc wiarę w ciemnościach błądziłem
I byłaś dotykiem
ciepłym kochanym stęsknionym
I szeptem kojącym byłaś
moich czynów każdym powiewem
I drogą po której stąpać mi przyszło
poprzez mgłę morze łez poprzez moje zwątpienie
I moim odczuciem byłaś
wytłumaczeniem rzeczy i moim Aniołem Stróżem
Oczyma moimi byłaś
stając się cząstką mnie do wczoraj do dzisiaj do teraz
Komentarze I byłaś dotykiem
ciepłym kochanym stęsknionym
I szeptem kojącym byłaś
moich czynów każdym powiewem
I drogą po której stąpać mi przyszło
poprzez mgłę morze łez poprzez moje zwątpienie
I moim odczuciem byłaś
wytłumaczeniem rzeczy i moim Aniołem Stróżem
Oczyma moimi byłaś
stając się cząstką mnie do wczoraj do dzisiaj do teraz
Draven : Zgadzam się z panem powyżej…jak dla mnie trochę za dużo tu p...
dream_on : fakt, wiem, co oznacza być niewidomym... pozdrawiam
dream_on : i kolejny wiersz tutaj - zapraszam do lektury
uśpij mnie
przytul do piersi mą duszę jak matka dziecko tuli
a ja będę słuchać
w głos twój się zanurzać
by nie słyszeć nic więcej
otul mnie uśmiechem
nie szept twój lekko dźwięczy
a ja nie będę się smucić
myśli przestaną się kłócić
pościel zrozumieniem me niewygrzane łóżko
przykryj ciepłym słowem
bo zimno tu
tak pusto...
przytul do piersi mą duszę jak matka dziecko tuli
a ja będę słuchać
w głos twój się zanurzać
by nie słyszeć nic więcej
otul mnie uśmiechem
nie szept twój lekko dźwięczy
a ja nie będę się smucić
myśli przestaną się kłócić
pościel zrozumieniem me niewygrzane łóżko
przykryj ciepłym słowem
bo zimno tu
tak pusto...
...odziana w nią podąża w mrok...
szeleści cicho
śpiewna szata
powiewa lekka niczym letni deszcz
czysta jak miękki dziecięcy śmiech
głos niewinności...
odziana w nią podąża w mrok
ta zjawa ze szczęśliwszych lat
ta osoba uleczona
ze wszystkich ran
już zapominam
że to byłam ja...
szeleści cicho
śpiewna szata
powiewa lekka niczym letni deszcz
czysta jak miękki dziecięcy śmiech
głos niewinności...
odziana w nią podąża w mrok
ta zjawa ze szczęśliwszych lat
ta osoba uleczona
ze wszystkich ran
już zapominam
że to byłam ja...
...bo chciałam być jak wiatr...
dlaczego jak szept wiatr nie niesie słów
a ty go słuchasz choć jest lekko obojętny
gdy ja milczę tak uparcie tak do ciebie?
dlaczego wiatr rozwiewa twoje włosy
gdy to ja ja pamiętam każdy dotyk?
dlaczego wiatr przez okno może zawiać
a gdy ja idę za nim patrząc w dal
masz taki zimny wzrok i mi zabraniasz?
nigdy nie każesz mi zostać jemu też nie każesz
lecz on może tak swobodnie może lecieć
a ja drżącym białym palcem liczę piętra
nie spotkamy się na dole lecz być może...
zauważysz że milczenie pęk słów niesie
nie wiatr... szept! jak? dlaczego?
bo chciałam być jak on
dlaczego jak szept wiatr nie niesie słów
a ty go słuchasz choć jest lekko obojętny
gdy ja milczę tak uparcie tak do ciebie?
dlaczego wiatr rozwiewa twoje włosy
gdy to ja ja pamiętam każdy dotyk?
dlaczego wiatr przez okno może zawiać
a gdy ja idę za nim patrząc w dal
masz taki zimny wzrok i mi zabraniasz?
nigdy nie każesz mi zostać jemu też nie każesz
lecz on może tak swobodnie może lecieć
a ja drżącym białym palcem liczę piętra
nie spotkamy się na dole lecz być może...
zauważysz że milczenie pęk słów niesie
nie wiatr... szept! jak? dlaczego?
bo chciałam być jak on
przemijanie
Mijają chwile
Mijają lata
Dzień za dniem
Sekunda za sekundą
Znajomi mijają
Rodzina przemija
Zostaję sama
Tu pośrodku jezdni
Niemo patrząca
Z nadzieją w oczach patrzę na innych
Cichutko siedzę
Nie zawadzam innym
Cicho zamykam oczy
Znikam
Komentarze Mijają chwile
Mijają lata
Dzień za dniem
Sekunda za sekundą
Znajomi mijają
Rodzina przemija
Zostaję sama
Tu pośrodku jezdni
Niemo patrząca
Z nadzieją w oczach patrzę na innych
Cichutko siedzę
Nie zawadzam innym
Cicho zamykam oczy
Znikam
Izis : Cóż mogę powiedziec?Doktor napisał juz wszystko:) A Ty uważaj...
gothka : a cytałaś Marię Pawlikowską-Jasnorzewską? na niej się z tematem...
Izis : No wlaśnie, w tym sek.Od razu rzucasz sie z pazurami,zamiast przemyśle...
Ulica, gwar, miliony ludzi
w maskach pośpiechu i obojętności.
Kimże są? Gdzież podziały się uczucia?
To są ci, którzy mają serca i rozum,
którzy mogą kochać i być kochani?
Skamieniałe twarze...
Chłód wydziera się z oczu,
twarzy skrytej w półmroku.
Biegną, nie widzą siebie.
Pośpiech, pisk opon
i znika jedna twarz.
Wciąż przyglądam się
ich skamieniałym twarzom.
Ktoś zapłacze, zdejmie maskę
nikt nie spostrzeże zmiany.
Nie liczy się twarz,
lecz maska; ten jest lepszy
kto ładniejszą maskę wdzieje...
Wokół...
ich skamieniałe twarze...
Włożę maskę, zniknę w tłumie.
Stanę się człowiekiem
o kamiennej twarzy.
w maskach pośpiechu i obojętności.
Kimże są? Gdzież podziały się uczucia?
To są ci, którzy mają serca i rozum,
którzy mogą kochać i być kochani?
Skamieniałe twarze...
Chłód wydziera się z oczu,
twarzy skrytej w półmroku.
Biegną, nie widzą siebie.
Pośpiech, pisk opon
i znika jedna twarz.
Wciąż przyglądam się
ich skamieniałym twarzom.
Ktoś zapłacze, zdejmie maskę
nikt nie spostrzeże zmiany.
Nie liczy się twarz,
lecz maska; ten jest lepszy
kto ładniejszą maskę wdzieje...
Wokół...
ich skamieniałe twarze...
Włożę maskę, zniknę w tłumie.
Stanę się człowiekiem
o kamiennej twarzy.
KostucH : Dzięki Ci bardzo, a swoją drogą miło ponownie Ciebie tu widzieć :wi...
Draven : Jestem pod wrażeniem Kostuchu i mam nadzieję że nigdy „nie str...
KostucH : Można z ów wiersza wyczytać małe co nieco o samym autorze a prz...
Wśród ciemnych lasów, otulonych mgłą
Na wielkim dębie, zawisnął On
Agonia zagra triumfalny hymn,
nad bory cicho uniesie się jak dym
Gdy czarne kruki odlecą w ciemny jar,
A w głębi lasu - tajemniczy czar,
...za chmurą błysk - "wycie szatanów"

