Sygnał
Od nadawcy do
odbiorcy biegnie
Kryjąc wewnątrz
Zapytanie
Sygnał
Zwrotny sygnał
Powrotną drogę
przemierza
Niosąc ze sobą
Sens istnienia
Kontakt
Wpływ wzajemny
Przenikanie
Kontakt
Połączenie
Objawienie
Czy głos Twój upragniony usłyszę,
gdy powrócę w spokoju cztery ściany?
A napotykając się na ciszę,
czy ujrzę choć widok Twój kochany?
Jeszcze Twój zapach czule za mną błądzący czuję...
Jeszcze dźwięczy mi w uszach odgłos twych kroków.
Nieświadomie cień drgający wzrokiem kokietuję...
Zanikając w czasie wieczornych uroków.
Zamiera pod okiem ostatnia kropla rosy.
Gaśnie wraz z serca biciem niewydolnym.
Jak dziwnie ta fortuna składa istnień losy...
Wspólny czas-krótkim, rozstania-powolnym...
Żaden gest, dźwięk czy obraz nie odda uczuć skłębionych.
Nie cofnie się już chwil wspólnych w jedno ciało splecionych...
Nie ulotnią się one, nie znikną, nie wyblakną jak notka kartoteki
Bom skrupulatnie spisała owe, na odwrotnej stronie własnej powieki.
KostucH : Obawiam sie, ze zle to zinterpretowales. Ja do Autorki nic nie mam - "co bylo , a...
KostucH : No coz Kostuchu - masz pelne prawo, by sie nie zgadzac ze mna. Mimo wszyst...
kontragekon : Wiersz jest przyzwoity i widać w nim uczucie. W moim odczuciu jako czytają...
Gdy już odejdę
Pozostanie rozgoryczenie i pustka
Smutek i żal
Dlaczego życie
Tak dlugo chciało
Bym nosił
Ze soba ten nadludzki ciężar...
Dawno już porzuciłem
swoją wiarę i nadzieję
Idąc naprzód
nieoglądając się za siebie
Przemierzam swoją
równie dawno
wytyczoną drogą
Dobrze wiem
że nie podążam sam
Za mną się snuje
jakiś tajemniczy cień
Albo i nie...
Może to ja...
Może idę cały czas sam
Tylko ja -
swój własny cień...
swoją wiarę i nadzieję
Idąc naprzód
nieoglądając się za siebie
Przemierzam swoją
równie dawno
wytyczoną drogą
Dobrze wiem
że nie podążam sam
Za mną się snuje
jakiś tajemniczy cień
Albo i nie...
Może to ja...
Może idę cały czas sam
Tylko ja -
swój własny cień...
Ktoś Gdzieś Kiedyś
Z Kimś Bez Kogoś
Bez Tej Jednej I Jedynej
W Cieniu Śmiechu I Radości
Dla Tej Jednej i Jedynej
Ktoś Umiera Dla Miłości
Dla Miłości Świata Swego
Dla Uśmiechu Bolesnego
Ktoś Gdzieś Kiedyś
Żył Nieżyjąc
Ktoś Gdzieś Kiedyś
Kochał Szczerze
Kogoś Kiedyś Potajemnie
...
Tego Kogoś To Zabiło..
po każdym stopniu płynie jedna łza
jednak wszystkie są inne
jedne z krwi, drugie ze smutku…
z czego zbudowano mnie?
płatki róż spadają z nieba
a ja krzyczę szeptem modlitwy
która rozpoczęła się wraz z narodzinami.
ściany odrapane życiem
tak musiało być.
jeszcze mantra niezakończona.
za chwilę
tak, te schody prowadzą do następnych.
cienie malują kształt wieczność (…)
czy dotknę kiedyś momentu?
Zerwałeś maskę z mojej twarzy
Mój makijaż spłynął krwią
Ukrzyżowałeś mnie wzrokiem
Spojrzeniem czarnych oczu szeleńca
Mój świat umarł
Widzę w lustrze twoją rozmodloną postać
Nie jesteś mi nic winien
prócz miłości
Oczy łzawią. Przez łzy patrzą... Patrzą i widzą... Ból...
W uszach głośna muzyka. Nie zagłusza... Nie zagłusza tego...! One słuchają i słyszą... Krzyk...
Ciało.. Ciało czuje.. Czuje chłód...
Smak krwi!
Ból, krzyk... I ten.. I ten chłód... Chłód... Chłód!!
Tak zimno...
Złowiłam nocą sny
i nanizałam je na cienką nić snu.
Poprawiłam łagodnie włosy i usłyszałam. że coś nagle pękło.
Nim zorientowałam się, że to moje serce
wyczułam na twarzy ciężką maskę wenecką.
Tego samego koloru była moja czarna suknia z tafty i filcowy kapelusz
owiany smutną krepą.
Wstałam z fotela
i tańcząc groteskowo pzbliżyłam się do lustra zbitego ciężarem odbicia-
-ta, stojąca naprzeciw mnie postać przypominała
brzydką kukłę teatralną.
Dlaczego mi się tak przyglądasz...
Na rozpostarte dłonie spadł mi z nieba
księżyc w pełni
zakołysał mną
był kawałkiem tektury
pachnącej magnoliami.
Wokół zajaśniało
I zleciały się ogromne ćmy
Na moich dłoniach krew w oczach mych zwątpienie moje skrzydła zapomniały jak latać moje życie zapomniało jak istnieć
Kiedyś skoczę
utracę ziemię pod stopami poszybuję w mej czarnej otchłani jak ptak poczuję się na chwilę tylko bez skrzydeł uniosę się nad drzewami
I później już tylko cisza moja przestrzeń pełna myśli i wspomnień ktoś może powie że znał moją historię jeszcze raz popatrzy by później zapomnieć
Komentarze Kiedyś skoczę
utracę ziemię pod stopami poszybuję w mej czarnej otchłani jak ptak poczuję się na chwilę tylko bez skrzydeł uniosę się nad drzewami
I później już tylko cisza moja przestrzeń pełna myśli i wspomnień ktoś może powie że znał moją historię jeszcze raz popatrzy by później zapomnieć
Diarmad : To czego sam nigdy nie wypowiedziałem, ktoś zapisał... 5 to za mało,...
IronMaidenFanka : mi się podobają:) sama piszę, czasem wiersze, czasem jakieś opo:):)...
dream_on : zapraszam do oceny
Tak jakos mi się napisało ... Po długiej przerwie w pisaniu
Popełnione grudniowego wieczoru, przy szklance wódki z colą ...
Łamanie szyfru
znak po znaku.
Mnóstwo kombinacji
jedno rozwiązanie.
Rozbieram mechanizm
na czynniki pierwsze,
szukając przyczyny
ukrytej pomiędzy.
A wewnątrz
skondensowana ciemność.
Komentarze znak po znaku.
Mnóstwo kombinacji
jedno rozwiązanie.
Rozbieram mechanizm
na czynniki pierwsze,
szukając przyczyny
ukrytej pomiędzy.
A wewnątrz
skondensowana ciemność.
Vammp : Droga Solitary nie przelmoj sie ocenamijakie ci stawiaja i tworz dalej. Napra...
Otwierasz mi swoje Piekło,
Gwiazdy rozświetlają nam drogę,
Nie, nie chcę wracać tam, gdzie zaczynał się mój świat.
Niech skończy się wśród tych wysokich płomieni,
Przy blasku błękitu Twych oczu.
Niech słyszę bicie gorącego serca, jak to miejsce,
Niech różki rosną,
Niech wszyscy patrzą,
Niech wszystkie łgania i śmiechy zostaną odepchnięte przez Naszego Boga.
Mamy siebie.
Mamy już wszystko.
Samotność wbijała we mnie kolece,
Kazała nieść puste serce,
Tak ciepłe, a przez nikogo spostrzegane.
Do dziś.
Gdy śmiejąc się z daleka widzę Twą twarz w płomieniach tego Domu,
Gdy śpiąc śnię o moim szczęściu.
Idąc prosto idę do Ciebie.
Czując ból, czuję ulgę.
Choć upadłam pomogłeś mi wstać,
Ujęłeś mą dłoń,
I poszliśmy tam, gdzie otworzono nam Piekielne Bramy
płatki róź
jak czerwień twoich ust
błękit szafiru
jak tęczówki oczu
dojrzała żółć łanu pszenicy
jak Twoja blond czupryna
wisniowy smak pomadki
jak słodycz Twych pocałunków
jak czerwień twoich ust
błękit szafiru
jak tęczówki oczu
dojrzała żółć łanu pszenicy
jak Twoja blond czupryna
wisniowy smak pomadki
jak słodycz Twych pocałunków

