Wpłynąłem łódką na środek oceanu,
przelanego spod tysięcy kranów.
Wir wciągnął mnie do środka otchłani,
gdzie otchłań ta życie me ma za nic.
Więc spadam tak w dół, w dół, dół, dół...
Lecę tak szybko, że nie czuję nóg.
Wszędzie jest czarno, jakby w nocy
- właśnie to czuję patrząc Ci w oczy.
Utonąłem dawno, dawno temu
Płynę obok błękitnego brzegu.
To ja jestem tamtą czarną kropką.
Tak kruchą, delikatną, tak wiotką.
Patrzę przez lustro tego oceanu,
co wieczór, południe i o poranku.
Widzę tam wieczne morskie potoki.
- właśnie to czuję patrząc Ci w oczy.
Na nic tu pomoc, na nic ratownik.
Gdyż kogo ratować? Nie ma już nic.
Ja utonąłem, tam w nich, W obu.
Na co taki człowiek - martwy - komu?
Zostawcie mnie, proszę w spokoju,
abym doczekał końca postoju.
Stoję i czekam, aż miną sztormy
- właśnie to czuję patrząc Ci w oczy.
A gdy w końcu dotrę do krańca.
poczekam aż wyjrzy trochę Słońca.
Syrena, do niej należy ocean.
Syrena, do niej należeć trzeba.
A ona wzgardliwie na mnie spojrzy
i odpłynie ona do swoich morzy.
i wraz ze swoją łzą utęsknioną,
zacznę wypatrywać na widnokrąg.
Żeglarz szlocha tysiącami płaczy
- i to właśnie czuję patrząc Ci w oczy.
Ta jedna chwila,
gdy posmak
zwycięstwa,
przekracza granicę
wytrzymałości,
staje się kroplą,
w oceanie ludzkich
dążeń.
Doświadczam
nieśmiertelności,
gdy liście drzewa
oliwnego,
padają mi do stóp.
Tworzą swoją historię
czasu,
w którym ludność
podjęła próbę,
syzyfowych prac,
ograniczona ciałem,
pragnie doskonałości.
Umiejętność walki,
przetrwanie,
przesłanie w duszę
wplątane.
Złudna moc
zwycięstwa,
gdy serce kształtem
pychy pieniądza,
mieni się w świetle
próżnej sławy.
Wielkie to moje
obawy.
Z Olimpu fanfary
nieskalaności,
utwierdzonej przez
prawdę,
lat starych.
Skrawek tego lustra
przeszłości,
trzymam w rękach,
biegnąc,
a wzrok spoczywa w
ostatniej idei.
Powołam ją do
istnienia.
2003?
gdzie? tam u góry
widzę widzę
yeahh
to ptak
nie to samolot
e tam bredzisz
to prehistoria historia
techniki brak
to kobieta
e tam ślepia masz nie patrzące
brak piersi i kuszących bioder
seksisto
to superman w niebieskich rajtuzach
pokolenie młodzieżowe
komiksowe
ilustracja malunek rysunek
sztuka laska
cholera jasna - ale ciasna
plotko ma
cza cza
tango blues
iha tra la la
cóż przez żet z kropką -
na ustach kurz i już.
Jak wzrokiem sięgnąć
głębia tajemniczego mroku
zatrzymanie światła wspomnień
Najważniejszy dotyk teraźniejszości
uwięzionej między czasem a życiem
Plan wyprzedzonej chwili
ogarnia myśli
Wyzwolenie kończy ostatnie jej tchnienie
dalekości.
5 I 2003
Kiedy odejdę zapalisz świecę
na pokrytym śniegiem grobowcu ciała
Zanim powiesz
Twe słowa odbędą podróż
w mrok iluzji
Nie stracisz mnie
lecz zapomnisz
Dłonie pocieszą inną
Wzrok umknie w dal
zamilknie głos
Będę wciąż leżeć
w mrozie, w ziemi
kiedy Ty odnajdziesz się
na nowo patrząc
jak płatki śniegu wirują
i giną w objęciach wiatru.
9 VII 2001
To był ponury dzień
Okryty hańbą i zniewagą
Niebo okryte szarą chmurą
Łzy pociekły mi z oczu
Splotłam swe dłonie do modlitwy
Klękłam tak jakby ktoś podciął mi nogi
Chciałam się modlić
Lecz niemogłam
Me serce pragnęło
Lecz nie potrafiłam
Chciałam coś powiedzieć
Z mych ust wydobył się tylko cichy jęk
Nieprzypominający niczego
Chciałam cię prosić
Lecz się wstydziłam i bałam
Z mych oczu popłynęł dwie duże łzy
Wpatrzona w obraz twój
Jak omamiona na kolanach podeszłam
Dłonie me przy sercu mym
Wciąż kurczowo trzymają się razem
Chciałam ci pomóc - nie mogłam już
W końcu z moich ust wydobyło się łkanie
Łkanie przeprosin za zniewagi
Za grzechy
Za zdradę
Za wszystko ...
Wisisz tak teraz i dobrotliwym wzrokiem
Próbujesz mnie pocieszyć
Dziękuję ... za wiele zrozumiałam
Tutaj, w tej chwili, w tym miejscu, tego dnia
Dziękuję
Zrozumiałam wybaczenie
Zdobyłam się tylko na słowo "dziękuję"
Rozumiem teraz, że ty czuwasz nade mną
Jezusie Chrystusie
Alleluja tobie i chwała
Izis : Doktorze-jak zawykle,dobrze powiedziane:)
Izis : Dziewczę,czytam ja od lat i zapewniam Cię,że nie dorastasz jej do czubk...
gothka : a ty przeczytaj Marię Pawlikowską-Jasnorzewską
Rozpościeram swe skrzydła
Z błękitnych aksamitnych piór
Każde z nich opowiada swą historię
Historię życia i porażki
Unoszę się w górę
Coraz wyżej i wyżej
Sięgam nieba gwiazd
Czuję dotyk piór
Piór tak lekkich i delikatnych
Jak twoje dłonie
Dosięgam nieba chmur
Chmur tak białych jak śnieg
Klękam a raczej kucam
Me skrzydła rozprostowuję
Czekam na twój dotyk
na twój pocałunek
Ma miłość jak te pióra
Delikatna, lotna, trwała
Pióra me otaczają mnie
Delikatnie kołyszą mnie
Otulają mnie dobrocią
Izis : Aha,następnym razem trochę szacunku proszę,dla mnie jesteś zwykłą...
Izis : Cóż...brak mi słów..Dziewcze,skoro tak cięzko przyjmujesz krytykę,...
Little_China_Girl : jak z ciebie taka mądrala to spróbuj sama napisać... śmiac mi się chce...
Mamusiu
Na rowerku jechałem
czerwonym
chciałem siusiu mamusiu
więc pędziłem i się uderzyłem
o krawężnik
Kolanko stłuczone - mamusiu ucałuj
bo boli strasznie boli
i krewka leci
widzisz? Ałaj
Mamusiu siusiu siu...
zrobiłem - przepraszam
Cześć panie stołeczku
mama popieści po tyłeczku
efunia : co jest nie tak? jeśli każdy fragment tekstu z powtózeniami, ułoż...
ochujalam : chciałabym, żebyście się wypowiedzieli... co o 'tym' myślicie. tak...
Noc jak każda inna
Lecz wydarzyło się coś
Przez co nocne mary umilkły
Ich oczy pełne lęku
Patrzą wciąż w ten jeden punkt
W ten jeden, jedyny punkt
Była głucha noc
Noc jak każda inna
Lecz zagrzmiało coś
Przez co sowy ucichły
Ich blask zanikł
Oczy ich lęku nie mają
Nie patrzą wciąż - śpią
Mija noc
Noc jak noc
Ciemna i głucha
Rozdarta przez słońce
Księżyc zepchnięty - słońce króluje
Nocy nie ma
Mary znikły - Białe łabędzie lśnią na niebie.
Aria_de_Bloodvarie : Interesujący wiersz... Zauważyłam, że coraz więcej osób pisze...
gothka : gdybyś miał trochę empatii to byś zrozumiał..
AngelOfDeath : Bardzo fajny wiersz. Z jednej strony może być o niespełnionej miłości...

