zimno posadzki przypomina
że jeszcze czuje
przypomina kim jestem
konwulsje agoni przeszywają
me ciało
gnijące okaleczone na wieki wieków
trawione plugawymi czerwiami
zrodzonymi z kłamstwa ludzkiego
mrok wokół ogarnia mnie
zniewala me zmysły
syce się nim
w pełni zatracenia
chłód
tylko on pozostał
umieram
ciemności
ty tylko
pozostałaś
spoczywam bezwiednie
na twym łonie
wierna towarzyszko
w tłumie motłochu
powierniczko myśli
spowiedniczko duszy
milczenie i łza
krew i blizna
ja
Siądę przed lustrem
otworzę swoją kosmetyczkę
wyciągnę szminkę i usta
będę pieścić szpilką
pudrem mordę oblepię
i nazwą mnie gwiazdą
a może ktoś naiwny księżniczką.
I minie czasu trzydzieści
i ciut będą zwać piękniejszą
a rano powstanie chaos
i strach - obejrzeć się w lustrze
godzina siedem zero zero
i kolejka do wuce przed wyjściem.
moje królestwo luster
jam królową - ta najpiękniejsza
ściąć ich ściąć ich ściąć
Komentarze otworzę swoją kosmetyczkę
wyciągnę szminkę i usta
będę pieścić szpilką
pudrem mordę oblepię
i nazwą mnie gwiazdą
a może ktoś naiwny księżniczką.
I minie czasu trzydzieści
i ciut będą zwać piękniejszą
a rano powstanie chaos
i strach - obejrzeć się w lustrze
godzina siedem zero zero
i kolejka do wuce przed wyjściem.
moje królestwo luster
jam królową - ta najpiękniejsza
ściąć ich ściąć ich ściąć
Izis : Dlatego mówię-dobrze,że umieszczasz. Tobie również milego dn...
Izis : Ps. http://pl.wikipedia.org/wiki/Wulgaryzm Jednak zostanę przy tym,że"m...
Izis : Ja jestem marna w pisaniu-przyznaje się od razu.Ale to się chyba wiąże...
W Faustusie siła, w Faustusie moc
Faustus nam zarwie kolejną noc.
Będzie się Absynt lał dziś litrami
Doktor popłynie jego rzekami.
Kolor zielony przyćmi myślenie
Nie myśli się nawet skromne dzielenie.
Jak ćma barowa tuż przy nim spocznie
W zielonej krainie Faustus odpocznie.
Zatraci jaźń i straci kontrolę
Zielonej magi odda swą wolę.
Odda sie w pełni picia istocie
A potem powie: To twoja wina Kocie :P
Izis : Tak!W końcu coś z humorem.Już myślałam,ze utonę w tych mroka...
Niech biją dzwony, trąbią fanfary
Faustus nam poległ na polu chwały
Spił się nam Doktor wręcz znakomicie
Chodź w pionie się ostał jeszcze o świcie
Nadmiar Absyntu, żadnej gorzały
Faustus nam poległ na polu chwały
Lecz zanim wydał ostatnie tchnienie
Zlecił mi mężnie prośby spełnienie
By sie z grobu podniósł mój miły
Hymn mu zagramy na basy i liry
XIII Stoleti - Elizabeth grajcie
Życie naziemne Faustusa chwalcie
By dźwięki te zmartwychwstanie mu dały
Bo Faustus nam poległ na polu chwały!!!
Stary_Zgred : Ahahahahahaha - piękne! :lol: :lol: :lol: To będzie jeden z niewielu wierszy...
błędne decyzje
być może nie do naprawienia
błądzić rzeczą ludzką
czy aby
nie wierząc w siebie
musi się udać
oni szukają siebie
siebie nie znając
spopielałymi skrzydłami
prosząc o ukojenie
szlakami po obrzeżach tajemnicy
spętani łańcuchami ku sobie mkną
grafitowe drzewo pośród bagien
punktem zjednoczenia
nie
to tylko
pzewidzenie
- mkną dalej
w końcu nadchodzi jednak
wyczekiwane złączenie rąk
szczerozłote
nie wierzą
- zbyt długo nie znali szczęścia
może uda im się je poczuć
w mistycznym pocałunku
na skraju sakramentu uczucia
w spotkaniu
dwóch upadłych ..
dream_on : czytając wiersz... jestem na TAK pozdrawiam
Draven : Każdemu się zdarza błędy robić :) Wiersz za pierwszym przecz...
SheIsTheDark : przewidzenie* nie wierzą * ... proszę wybaczyć błędy literowe, t...
kiedy cię przeniknie
nie będzie drogi powrotu
wpoi w ciebie emocje
których nie zrozumiesz
nie pojmiesz
- odczuwanie w sidłach
nijakości
stanowi tylko marny element
wegetacji
fala znaków otworzy mrok
który otoczy niejasnością
vanitas vanitatum et omnia vanitas
tylko to
Niniejszym nie chciałem obrazić tu żadnej Instytucji Wielkiej Brytanii, USA, Rosjii, Niemiec, Francji, Włoch, Hiszpanii, Ukrainy, czy Polski czy nieodkrytego jeszcze innego kraju tu czy we wszechświecie. To mój świat wyobraźni - nic nie jest tu "prawdą".
Obywatel.
Obywatel.
Swoim oddechem zamieniłem
w kryształowego łabędzia
swój świat - globalny wyciek z rur
a księżyc czerwony
huragany i wiatr wieje w oceanie
swoimi słodkimi lamentami
niczym wrogie syreny zatapiając statki
na plaży pianino na pianinie nuty
palce naciskają klawisze niczym buty na obcasie
wyzwalając dźwięki trzęsienie ziemi
domino z klocków burzył wszechświat
leżałem na dachu swej głowy
w dłoniach miałem paletę koloru
a pędzel w ustach - niepełnosprawny słowem
i groziłem oczami - że mogę
namalować sztukę - poskładać origami
tak jak w szkole mnie uczono
żurawia - prawie łabędź nieidealny
i stworzyłem świat z papieru
bloki z kartek szarych
zarysowanych bazgrołami niczym graffiti
słońce przypiąłem na zardzewiałej szpilce
krzywe kółeczko i urosną drzewa
ludzi nie dało się stworzyć kartką
wyobraziłem sobie że są i głosów ni ma
a noc - zawsze była teraz jej nie ma
za jasno
będzie potem - zaproszę ją na wino
i winem upiję aby posiąść ją
umysłem szeptem ciszą muzyką
muzyką - stworzoną z papieru.
w kryształowego łabędzia
swój świat - globalny wyciek z rur
a księżyc czerwony
huragany i wiatr wieje w oceanie
swoimi słodkimi lamentami
niczym wrogie syreny zatapiając statki
na plaży pianino na pianinie nuty
palce naciskają klawisze niczym buty na obcasie
wyzwalając dźwięki trzęsienie ziemi
domino z klocków burzył wszechświat
leżałem na dachu swej głowy
w dłoniach miałem paletę koloru
a pędzel w ustach - niepełnosprawny słowem
i groziłem oczami - że mogę
namalować sztukę - poskładać origami
tak jak w szkole mnie uczono
żurawia - prawie łabędź nieidealny
i stworzyłem świat z papieru
bloki z kartek szarych
zarysowanych bazgrołami niczym graffiti
słońce przypiąłem na zardzewiałej szpilce
krzywe kółeczko i urosną drzewa
ludzi nie dało się stworzyć kartką
wyobraziłem sobie że są i głosów ni ma
a noc - zawsze była teraz jej nie ma
za jasno
będzie potem - zaproszę ją na wino
i winem upiję aby posiąść ją
umysłem szeptem ciszą muzyką
muzyką - stworzoną z papieru.
Cichutko podchodzą gdy zapada zmrok.
Cisza. Tylko Cienie przeszłości kroczą w mrok...
Gdy tylko Duchy Nocy swe gwiezdne oczy otworzą,
Cienie lat minionych magiczny krąg stworzą...
Smutki i radości.Cienie lat minionych,
Magiczny krąg stworzą,będą tańczyć ochoczo.
I ciemność,cisza,mrok.Cienie zataczają krąg...
Budzisz się.Widzisz to.Cienie zataczają krąg...
Nie chcesz pamiętać tego co było.
Twe życie naprawdę nie żyło.
Lecz Cienie zataczają krąg wokół Ciebie.
Nie chcesz żyć.Chcesz być już w niebie...
Cisza. Tylko Cienie przeszłości kroczą w mrok...
Gdy tylko Duchy Nocy swe gwiezdne oczy otworzą,
Cienie lat minionych magiczny krąg stworzą...
Smutki i radości.Cienie lat minionych,
Magiczny krąg stworzą,będą tańczyć ochoczo.
I ciemność,cisza,mrok.Cienie zataczają krąg...
Budzisz się.Widzisz to.Cienie zataczają krąg...
Nie chcesz pamiętać tego co było.
Twe życie naprawdę nie żyło.
Lecz Cienie zataczają krąg wokół Ciebie.
Nie chcesz żyć.Chcesz być już w niebie...
Chłopczyk uklęknął na ziemi
miał na sobie niebieskie portki
nie oryginalne
bawił się resorakami
brumm brumm zatrzęsły ściany
pościgi szczekaniny żołnierzyki
pirackie okręty i niezdobyte oceany
była nią podłoga
ahoj i rum w postaci herbaty
kilka szmat i kilka prześcieradeł
i byłem tym złym
on tym dobrym
ale śmialiśmy się pamiętam
stanął na przeciwko
na westernowej uliczce
ja byłem szeryfem
a on zbirem
i pif paf
gdzieś w oddali grał pianista
w saloonie piliśmy whisky
w postaci mleka
zdobywaliśmy zamki
wtedy nie wiedzieliśmy o herezjach
o wojnach światowych o bólu i śmierci
o krwi spływającej w telewizji
liczyły się bajki wymyślone
przez naszych starych
bo lubiliśmy - pamiętasz?
A teraz? - trudno pamiętać
wiek goni dwudziesty któryś
powstaje chaos niezrozumiany
codziennie od tej do tamtej godziny
teraz trudniej jest ogarnąć pojęcie
życiowej filozofii - dziecięcej
ja dorosły - on już nie żyje
dźwięku skrzypiec i moja kamienna twarz
pozostała - nieopisana sztuka
w przeobrażenia się w inną postać.
pozostały zdjęcia. i moje powroty.
miał na sobie niebieskie portki
nie oryginalne
bawił się resorakami
brumm brumm zatrzęsły ściany
pościgi szczekaniny żołnierzyki
pirackie okręty i niezdobyte oceany
była nią podłoga
ahoj i rum w postaci herbaty
kilka szmat i kilka prześcieradeł
i byłem tym złym
on tym dobrym
ale śmialiśmy się pamiętam
stanął na przeciwko
na westernowej uliczce
ja byłem szeryfem
a on zbirem
i pif paf
gdzieś w oddali grał pianista
w saloonie piliśmy whisky
w postaci mleka
zdobywaliśmy zamki
wtedy nie wiedzieliśmy o herezjach
o wojnach światowych o bólu i śmierci
o krwi spływającej w telewizji
liczyły się bajki wymyślone
przez naszych starych
bo lubiliśmy - pamiętasz?
A teraz? - trudno pamiętać
wiek goni dwudziesty któryś
powstaje chaos niezrozumiany
codziennie od tej do tamtej godziny
teraz trudniej jest ogarnąć pojęcie
życiowej filozofii - dziecięcej
ja dorosły - on już nie żyje
dźwięku skrzypiec i moja kamienna twarz
pozostała - nieopisana sztuka
w przeobrażenia się w inną postać.
pozostały zdjęcia. i moje powroty.
zapalona lampa
zgaszona lampa
zapalona lampa
zgaszona lampa
cyk świeci
cyk gaśnie
cyk widzę
cyk zgasłem
jeden - patrzę na poduszkę
zero - widzę jak mnie ciałem tuliłaś
po twarzy gładziłaś
palcami grzebałaś w sercu
głosem gładzenia dłoni mnie wzywałaś
mówiłaś dobrze mi
jeden - widziałem że się przyglądałaś
zero - i czmychłaś w noc
chciałaś o coś prosić
nie prosiłaś
chciałem być milczący
nieobecny - zanikłaś jak najczystrze powietrze
zero jeden
jeden zero
plus minus
razy dwa razy pięć
zgubiłem się w labiryncie liczb
jeszcze dzielone przez chwil część
na jawie - jak duch przechadzałaś po pokoju
gdy lampa mą towarzyszką
zwierciadłem
dzwoni telefon
zgaszona lampa
zapalona lampa
zgaszona lampa
cyk świeci
cyk gaśnie
cyk widzę
cyk zgasłem
jeden - patrzę na poduszkę
zero - widzę jak mnie ciałem tuliłaś
po twarzy gładziłaś
palcami grzebałaś w sercu
głosem gładzenia dłoni mnie wzywałaś
mówiłaś dobrze mi
jeden - widziałem że się przyglądałaś
zero - i czmychłaś w noc
chciałaś o coś prosić
nie prosiłaś
chciałem być milczący
nieobecny - zanikłaś jak najczystrze powietrze
zero jeden
jeden zero
plus minus
razy dwa razy pięć
zgubiłem się w labiryncie liczb
jeszcze dzielone przez chwil część
na jawie - jak duch przechadzałaś po pokoju
gdy lampa mą towarzyszką
zwierciadłem
dzwoni telefon
Że niebo opadło na mą twarz
To już lustra wiedziały
Popękane od ciosów młotka ze stali.
Niczym piorun uderzeń sto
Opadł motyl drewniany.
I założyłem płaszcz skrzydeł nietoperza
I melonik wziąłem laskę w dłoń,
Otworzyłem drzwi - i powiało zimnymi ustami.
Przechadzałem się brukowaną drogą
- ha! prostytutka kilku latarni.
Stała cieniem.
Tam gdzie kazano mi iść poszedłem.
Niczym starzec przygarbiony wiekiem
Choć młodym byłem niewątpliwie
Lecz - już świat widziałem inaczej
Dokładnie nie wiem gdzie.
Dokładnie nie wiem w jakim celu.
Świat to świat. nie zmieni się.
Zostanę tylko ja -
Świadom jak to jest być życiową k****.
Na ławeczce gazeta litera za literą się gania
Pod ławeczką pet papierosa a za nim ślina rozmazana
Wziąłem do ręki - zapaliłem.
Włożyłem, wargi oblizałem - przełknąłem.
Co jak co - powiadam - dobra życiowa marka.
To już lustra wiedziały
Popękane od ciosów młotka ze stali.
Niczym piorun uderzeń sto
Opadł motyl drewniany.
I założyłem płaszcz skrzydeł nietoperza
I melonik wziąłem laskę w dłoń,
Otworzyłem drzwi - i powiało zimnymi ustami.
Przechadzałem się brukowaną drogą
- ha! prostytutka kilku latarni.
Stała cieniem.
Tam gdzie kazano mi iść poszedłem.
Niczym starzec przygarbiony wiekiem
Choć młodym byłem niewątpliwie
Lecz - już świat widziałem inaczej
Dokładnie nie wiem gdzie.
Dokładnie nie wiem w jakim celu.
Świat to świat. nie zmieni się.
Zostanę tylko ja -
Świadom jak to jest być życiową k****.
Na ławeczce gazeta litera za literą się gania
Pod ławeczką pet papierosa a za nim ślina rozmazana
Wziąłem do ręki - zapaliłem.
Włożyłem, wargi oblizałem - przełknąłem.
Co jak co - powiadam - dobra życiowa marka.
Zabij mnie…
Proszę
…
Światło
Jasne…
Love…
Love…
Wbija się w moje powieki jak igła
Zimna i drażniąca…
Pustka
Zabij mnie…
Zgaś to światło
I pocałuj.
Już nie potrafię tak patrzeć na Ciebie
Słodko po przez próżnię.
Chce skończyć dotykać twego ciała…
Bo parzy wszystko, co nie realne…
Chce marzeniom przeciąć żyły
Niech się wykrwawią…
Tak jak ja krwawię.
Zabij mnie
Błagam
Zgaś światło
I zabij mnie
Bo nie mam sił
Kochać…
Życie smutne jest
Do dupy.
Ahh ehh ohh.
Be In Love
Death…
kontragekon : No mowa Alu, ja od wszystkich oczekuję CZEGOś WIĘCEJ :) W szczegól...
kontragekon : Podoba mi się coś, co w jakiś dyskretny sposób kpi, a nie coś, co je...
Nenar : Mnie się podobał najbardziej początek i koniec, to wtrącenie love, love,...
postacie wokół mnie
bezbarwne cienie
nic nie znaczące
były was setki
oślepiający blask
zjawisko
pełne wszelkich ciepłych barw
jesteś ty
prowadż mnie za ręke
półtora roku
jaki to szmat
chce mi się śmiać
nie ma już z tego nic
zaczynam od nowa
kolejny raz
na dnie
na szczycie
byłem wszędzie
to tu
to tam
w sumie nigdzie
"...słowa, słowa, słowa..."
tylko wy zostałyście
któż inny zawrze mą myśl
w tych pare slkeconych wersów
krzyk wycie
parszywe głuche ściany
nie odpowiedzą nic
cisza
tylko ty zostałaś
miłóść
nie obcy czas
kilka wspomnień płochych
marny to pył
nienwaiść
czysta furia
ocean łez goryczy
zbyteczna rzecz
tak naprawdę
nigdy mnie nie było
jakiż chwili sens
tak naprawde
nie ma nic

