Pełne słów usta
wykrzyczą dzisiaj prawdę duszy
gdy w ptasim locie
doszukują się sensu
Nie musisz słuchać
żeby usłyszeć, nie muszę słuchać
Nie patrząc dostrzegę ich lot
Nie myśląc o nim- zrozumiem
nie słuchając- opowiem
bowiem jesteśmy w pułapce
przywarliśmy do ziemi
i jedynie podziwiać możemy
ich wolność w locie,
kolejny raz
usłyszę prawdę
że wiedzieć nie wie nikt więcej
niźli mu potrzeba
na cóż nam wiedza potężna
jeśli i tak wszyscy
zamknięci jesteśmy
w grawitacyjnym grobie
i jeśli zrozumiemy samotność,
wedrzemy się w sam jej środek
tam gdzie kończy się wiedza
dając pełną wolność poznaniu
by poznać istotę wszechrzeczy.
wykrzyczą dzisiaj prawdę duszy
gdy w ptasim locie
doszukują się sensu
Nie musisz słuchać
żeby usłyszeć, nie muszę słuchać
Nie patrząc dostrzegę ich lot
Nie myśląc o nim- zrozumiem
nie słuchając- opowiem
bowiem jesteśmy w pułapce
przywarliśmy do ziemi
i jedynie podziwiać możemy
ich wolność w locie,
kolejny raz
usłyszę prawdę
że wiedzieć nie wie nikt więcej
niźli mu potrzeba
na cóż nam wiedza potężna
jeśli i tak wszyscy
zamknięci jesteśmy
w grawitacyjnym grobie
i jeśli zrozumiemy samotność,
wedrzemy się w sam jej środek
tam gdzie kończy się wiedza
dając pełną wolność poznaniu
by poznać istotę wszechrzeczy.
Gdy noc zapadnie
I księżyc się zbudzi
Deszcz ulewny spadnie
Nie budząc innych ludzi
Stworzę własną
Krainę szczęścia
Będzie tam zielona polana
w moich marzeniach schowana
I gęsty las zapomnienia
W ciszy tego lasu
Znajdę budowlę z kamienia
Budynek z innego czasu
Ma wysokie wieże
Witraże w oknach
A każdej wieży anioł strzeże
Na pewno żyją tam nietoperze
Widzisz ten zamek gotycki
Jego smukłe wieżyczki
Tam zamieszkamy
Tam nasze wspomnienia schowamy
Tam na zawsze
Ty jesteś moim Samaelem
Ja twoją Lilith
I księżyc się zbudzi
Deszcz ulewny spadnie
Nie budząc innych ludzi
Stworzę własną
Krainę szczęścia
Będzie tam zielona polana
w moich marzeniach schowana
I gęsty las zapomnienia
W ciszy tego lasu
Znajdę budowlę z kamienia
Budynek z innego czasu
Ma wysokie wieże
Witraże w oknach
A każdej wieży anioł strzeże
Na pewno żyją tam nietoperze
Widzisz ten zamek gotycki
Jego smukłe wieżyczki
Tam zamieszkamy
Tam nasze wspomnienia schowamy
Tam na zawsze
Ty jesteś moim Samaelem
Ja twoją Lilith
Noc jest naszym światem,
Noc wygładzająca niedoskonałości,
Noc patronująca miłości,
Chwyć mnie za rękę,
Pobiegniemy hen, daleko w las,
To będzie tylko nasz czas,
A ta noc będzie z nami,
Noc która otula nas aksamitem czerni,
Nie dopuszcza do nas ludzkich cierni,
Obsypuje nas tysiącem,
Kryształowych gwiazd,
W tych gwiazdach my,
Razem złączeni,
W siebie wtuleni,
Ty czuło szepczesz mi,
Jesteś cudowna
Noc wygładzająca niedoskonałości,
Noc patronująca miłości,
Chwyć mnie za rękę,
Pobiegniemy hen, daleko w las,
To będzie tylko nasz czas,
A ta noc będzie z nami,
Noc która otula nas aksamitem czerni,
Nie dopuszcza do nas ludzkich cierni,
Obsypuje nas tysiącem,
Kryształowych gwiazd,
W tych gwiazdach my,
Razem złączeni,
W siebie wtuleni,
Ty czuło szepczesz mi,
Jesteś cudowna
Młody ptak, niedawno co z jaja wykluty
wychuchany, wykarmiony
przyszło mu nauczyć się latać...
Wzbił się w górę
przeraźliwie kwiląc, trzepotał skrzydłami
mimo to - za słabo, za wolno...
Upadek na ziemię był szybki.
Jeszcze chwilę temu w gnieździe
przy troskliwej, dziobatej matce
a teraz na ziemi, nisko tak
gdzie tysiąc niebezpieczeństw czyha..
Mały bezbronny ptak
czy matka usłyszy jego pisk?
Czy przyleci na ziemię jemu na ratunek?
Minęło wiele minut... Kilka godzin...
Martwy mały ptak
leży sztywny nieopodal drzewa życia
drzewa na którym miał schronienie, ciepłe gniazdo...
Przytulny dom...
Dopóki nie przyszło nauczyć mu się latać...
wychuchany, wykarmiony
przyszło mu nauczyć się latać...
Wzbił się w górę
przeraźliwie kwiląc, trzepotał skrzydłami
mimo to - za słabo, za wolno...
Upadek na ziemię był szybki.
Jeszcze chwilę temu w gnieździe
przy troskliwej, dziobatej matce
a teraz na ziemi, nisko tak
gdzie tysiąc niebezpieczeństw czyha..
Mały bezbronny ptak
czy matka usłyszy jego pisk?
Czy przyleci na ziemię jemu na ratunek?
Minęło wiele minut... Kilka godzin...
Martwy mały ptak
leży sztywny nieopodal drzewa życia
drzewa na którym miał schronienie, ciepłe gniazdo...
Przytulny dom...
Dopóki nie przyszło nauczyć mu się latać...
Ile to czasu minęło,
od kiedy się pojawiłeś?
Ile to czasu minęło,
zanim mnie zdobyłeś?
Jednak nie liczę czasu,
jak długo w życiu kroczysz obok mnie.
Jedynie żałować mogę,
że tak długo Kochany opierałam Ci się.
od kiedy się pojawiłeś?
Ile to czasu minęło,
zanim mnie zdobyłeś?
Jednak nie liczę czasu,
jak długo w życiu kroczysz obok mnie.
Jedynie żałować mogę,
że tak długo Kochany opierałam Ci się.
Kochaliśmy się w słońcu,
jeszcze wczoraj.
Kochaliśmy się wśród traw
jeszcze wczoraj.
Kochaliśmy się tak namiętnie
jeszcze wczoraj.
Kochaliśmy się bez obcych oczu
jeszcze wczoraj.
A dziś Cię nie ma
a mi tak bardzo źle.
A dziś Cię nie ma
wciąż myślę o Tobie.
A dziś Cie nie ma
ale wierna Ci będę.
A dziś Cię nie ma
Ale wrócisz bo kochasz
jak ja....
jeszcze wczoraj.
Kochaliśmy się wśród traw
jeszcze wczoraj.
Kochaliśmy się tak namiętnie
jeszcze wczoraj.
Kochaliśmy się bez obcych oczu
jeszcze wczoraj.
A dziś Cię nie ma
a mi tak bardzo źle.
A dziś Cię nie ma
wciąż myślę o Tobie.
A dziś Cie nie ma
ale wierna Ci będę.
A dziś Cię nie ma
Ale wrócisz bo kochasz
jak ja....
Człowiek - wije gniazda,
płodzi młode,
poluje, zdobywa i przetwarza
różne rodzaje pokarmu.
Człowiek - ucieka spłoszony,
irytuje, wydala, szkodzi.
Człowiek - podgatunek gołębia
o wyjątkowym znaczeniu
estetycznym i trofealnym.
Człowieku - przed klatką
uciekaj, bo gdy Cię
w niej zamkną,
ucieczka będzie tylko
Oniryzmem.
Dwoje ludzi, do tej pory sobie obcych,
Jedno ciepłe spojrzenie, jedna ulotna chwila.
Tak niewiele, a jednocześnie, tak wiele.
Czują bicie swoich serc, czy to miłość…
Czas nie ma już dla nich znaczenia,
A oni, stoją naprzeciw siebie,
Niczym dwa zaklęte posągi, skazane na cierpienie.
Nie wiedzą co zaraz się stanie,
Zostaną razem, w tej wiecznej sekundzie?
Czy odejdą w ciszy,
Bez nadziei na następne spotkanie.
Nagle, jedno słowo, wszystko odmienia.
I w sen to wszystko zamienia,
W marzenia dwojga ludzi, po których,
Nam pozostaną tylko wspomnienia.
Walczę...
wciąż walczę
Toczę walkę z biciem mego serca
Każde jego uderzenie
sprawia mi ból,
Każdy oddech biorę na siłę,
jakaś część mnie
z nieznanych mi powodów
-chce żyć
jakby za karę,
Toczę bezskuteczną walkę
z bytem który we mnie trwa,
którego nie chce
ale on na siłę
i tkwi we mnie
drży...
chyba czuje ze mam dość
ale moje srce
wciąż bije...
wymierza niekończący się rytm
ale nie mam do niego żalu...
bo ono też zadaje mi ból
... element masy
jako pluskiew tylko z silnymi nogi
wyskoczy poza normalność,
obdzierając z życia cała jej marność...
...owrzodzony w ropnej toni
z garbatym doświadczeniem
tonie w zgniliźnie cywilizacji
.....
szepcząc dziękczynnie: o jahwe
~ za faustowskie oczodoły
dające światło jaźni
dostrzegam prawość twoją i moja ciemna głębię
krążąc wokół siebie
~ za usta dające tyle przyjemności
i ręce obie
mogące wydłubać fałsz oczu
udusić oddech
czy zapisać szczątkowość myśli swojej...
`erotic`
..zbliżam usta do perłopławu jej ud
by rozluźnić ten pierwszy skurcz
poczuć instynkt, zwierzęcy spazm
ewoluujący w tantrycznej kopulacji
....
o ile BY dał by spić słodycz z Twoich warg...

