Profanum to jest zespół jedyny w swoim rodzaju. Formacja przez wiele lat działała gdzieś na uboczu polskiej sceny blackmetalowej, możnaby rzec, że w podziemiu i przez te lata dorobiła się statusu kultowej. "Flowers Of Our Black Misantrophy" to muzyka prosta, ale jakże oryginalna. Dziewięć utworów, które się tu znalazło to kawał wolnego, ale jakże poetyckiego black metalu.
Rozmawiając z ludźmi można usłyszeć szereg różnych opinii o Marduk. Jedni ich kochają i mówią, że Marduk jest bezkonkurencyjny na blackowej scenie. Inni ich cenią, ale potrafią wymienić szereg innych, bardziej wartościowych zespołów w gatunku. Są też tacy, którzy uważają Marduk za bezsensowną nawalankę, lub też tacy, którzy twierdzą, że jak się zna jedną płytę zespołu to się zna całą dyskografię. Choć te opinie są sprzeczne, to każda z nich ma źdźbło prawdy w sobie.
Jest kilka zespołów, do których twórczości chyba nigdy się nie przyzwyczaję. Legenda technicznego speed/thrash metalu Mekong Delta należy właśnie do tego typu zespołów. Zachwyty na płytami tego zespołu są dla mnie kompletnie nieuzasadnione.
Gdyby zapytać kogoś jaka jest najlepsza płyta Kreator, to odpowiedź ograniczy się zapewne do dwóch pozycji - "Coma Of Souls" lub "Extreme Aggression". Ta druga płyta, jest w sumie czwartą w dorobku niemieckich thrashmetalowców i poprzedzała "Coma Of Souls".
Sean Malone nigdy nie krył swoich fascynacji jazzowych. Płyty Cynic czy Cortland pokazywały jedynie namiastkę tego, co zostało w końcu uwidocznione na debiutanckim krążku projektu Gordian Knot - instrumentalna, świetna technicznie, ale i mocno jazzująca muzyka, pozbawiona drapieżności, skierowana raczej do wytrawnego słuchacza.
Schuldiner szybko zwęszył, że ową wizję muzyki, jaką przyniosło "Scream Bloody Gore" można uszlachetnić i pokazać, że muzyka brzydoty za jaką można było uznać death metal, może przekazywac jakieś wartości. Rezultaty tego można było zobaczyć na kolejnej płycie Death - "Leprosy".
Ponad dwie dekady temu młody człowiek Chock Schldiner, inspirowany płytami Venom założył zespół Mantas (od pseudonimu muzyka Venom), z którym chciał stworzyć najbardziej ekstremalne dźwięki jakie można było sobie wyobrazić. Po wydaniu kilku demówek i zmianie nazwy na Death światło dzienne ujrzało pierwsze pełne wydawnictwo.
"II: Lucifuge" potwierdził tylko ogromny potencjał twórczy Glena Danziga czyniąc go gwiazdą pierwszego formatu. Nikt chyba nie wyobrażał sobie, że kolejny krążek mógłby być słaby. Mimo to "III: How The Gods Kill" zaskoczył. "III: How The Gods Kill" to chyba
pierwsza wybitna płyta Danzig - zupełnie inna od poprzedniczek. Jest to
materiał, nad którym miejscami trzeba się zastanowić i odbierać go
emocjonalnie.
Druga płyta Danzig jest owocem ogromnego sukcesu debiutanckiego krążka. Pomimo kontrowersyjnych tekstów, muzyka Danzig znalazła aprobatę w oczach większości krytyki, głownie za sprawą klasycznej rockowej zawartości. Następca był więc cierpliwie wyczekiwany. Danzig nie kazał długo czekać i w nieco ponad rok powrócił z kolejną płytą "II: Lucifuge".
Gwiazda Glena Danziga a dokładniej Glena Allena Anzalone'a - byłego muzyka The Misfits oraz Samhain rozbłysła dopiero, gdy pod koniec lat 80-tych rozpoczął on karierę solową. W zasadzie Danzig odciął się od tego co tworzył dotychczas i znalazł sposób, aby szokować w bardziej cywilizowany sposób. Debiutancki krążek zespołu przynosi dziesięć kawałków, które w gruncie rzeczy łączą w sobie esencję twórczości Black Sabbath, The Doors, Elvisa Presleya i Mercyful Fate.
Kilka lat temu Finn Zierler powołał do życia projekt, do którego zaprosił między innymi jednego z najlepszych współczesnych krzykaczy rockowych Jorna Lande. Owocem współpracy był album "The Devil's Hall Of Fame", który dziś uchodzi za perełkę progmetalu.
Greg Howe należy do szerokiego wachlarza wirtuozów gitary. Ten muzyk, który notabene nie ma nic wspólnego z gitarzystą Yes ma jedną charakterystyczną cechę obcą innym przedstawicielom tego typu grania - pomimo iż cała uwaga skupiona jest na jego osobie, to pozostała część zespołu wcale nie ułatwia słuchaczowi życia.
Ciężko jest nadążyć za kolejnymi wydawnictwami wypuszczanymi przez supertalenty gitarowe. Nic więc dziwnego, że w zasadzie żaden gitarzysta nie pobił swoją solową twórczością popularności Vai'a, Satrianiego, Beckera i Malmsteena. Nie oznacza to jednak, że pozostali są gorszymi instrumentalistami.
Greg Howe pod koniec lat 90-tych za sprawą swoich płyt "Uncertain Terms" oraz "Parallax" objawił się jako jeden z najkreatywniejszych wirtuozów gitary serwując muzykę mądrą, a jednocześnie techniczną. "Ascend" kontynuuje tę dobrą passę.
Cyborgy wraca na poznańską scenę. W nowym miejscu, w nowym, zmienionym składzie! Kolejna dawka mocnego noise'u, tanecznego synthpopu, destrukcyjnego harsh'u oraz poschizowanych psy-trance'ów. 15 czerwca Nathashah, Electronaut, LeSaDe i Phantom zapraszają do nowego electrobastionu w klubie Czytelnia.
Grendel, Frozen Plasma, Babylonia, Iris, Syrian i Liquid Divine to tylko niektórzy z wykonawców, których klipy obejrzycie na zbliżającej się składance DVD "Visual Infaction Vol. 1". Album, skompletowany na pięciolecie niezależnego labelu Infacted Recordings, ukazuje najciekawsze i najbardziej reprezentatywne kawałki w klimatach electro, electropop, industrial i harsh.
Florian Schneider, współzałożyciel niemieckiego czynu Kraftwerk żegna się z zespołem. Po 38 latach muzyk, z niewiadomych powodów postanowił opuścić zespół. O sprawie poinformował media anonimowy informator blisko związany z obozem niemieckiej "elektrowni". Jak podaje: "Zespół wznowił niedawno trasę koncertową a miejsce Floriana Schneidera za syntezatorem zajął Stefan Pfaffe. Zapewniam, że nie jest to zamiana tymczasowa".
Na rynku ukazał się właśnie nowy album włoskiego blood-industrial metalowego duetu Spectrum-X. Druga płyta zespołu, zatytuowana "The Darkest Night Ever" to muzyczna wycieczka przez niepokojące, mroczne przestrzenie, zapierające dech w piersiach monstrualne melodie zsynchronizowane z ponurymi opowieściami i podłym nastrojem płyty. Przewodnikami po "najmroczniejszej nocy" są dwie nędzne
kreatury: wokalista Nullifer i multiinstrumentalistka CandyBones. Album ukazał się nakładem Darkest Labyrinth.
10 czerwca ukaże się kolejny krążek norweskiego tria Artifact. Płyta "The Only Salvation" oferuje słuchaczom wieloaspektową podróż po mrocznych rejonach industrialnego metalu swobodnie przeplecionego z rockiem gotyckim i niezwykle mocnymi electro bitami. Soczyste riffy, subtelne partie syntezatorowe i potężne chóry w połączeniu z niezwykłą atmosferą krążka daje nowej płycie Norwegów niezwykle pionerski wyraz. Album "The Only Salvation" ukaże się dzięki Spiralchords Music Records.
Rosyjski folk-pagan metalowy projekt Arkona od tego miesiąca reprezentować będzie barwy niemieckiego labelu Napalm Records, taką informację podano na oficjalnej stronie internetowej zespołu. Pierwszą pozycją zespołu w katalogu wytwórni będzie album "Ot Serdtsa K Nebu" (From The Heart To The Sky), który ukaże się 4 lipca tego roku. Okładkę płyty swymi grafikami przyozdobił Kris Verwimp. Niemiecki label planuje wydanie czterech poprzednich płyt Arkony, które poddane zostaną fachowemu masteringowi w studiu oraz zmianie szaty graficznej.
Dokładnie za miesiąc 18 czerwca w Warszawie i dzień później 19 czerwca we Wrocławiu, za sprawą Deadline Agency, na dwóch koncertach w Polsce wystąpią Szwedzi z Cult Of Luna. Będzie to druga wizyta niezwykłych Skandynawów w naszym kraju. W roli supportu wystąpi zespół Blindead. Portal DarkPlanet patronuje wydarzeniom.
Constans Mortality - zawdzięcza swoje istnienie dwóm braciom: perkusiście Pawłowi Drozdowi "Rage" oraz gitarzyście Marcinowi Drozdowi "Storm". Na początku swej muzycznej działalności skład zespołu przechodził liczne roszady, ale przez cały czas zasilali go inicjatorzy jego powstania. Liczne zmiany personalne szły w parze ze zmianami szyldu, pod jakim kapela występowała. Przełom nastąpił na początku 2005 roku, kiedy to do zespołu dołączył basista Bartek Kubasiewicz "Raziel", rezygnując tym samym ze współpracy z formacją Maggoth. Ten moment można uważać za właściwy początek historii zespołu.
Dziewięć kaprysów na życie solo
Kaprys I
Zamykając za sobą drzwi mieszkania o poranku nigdy nie pamiętasz co wydarzy się dzisiejszego dnia. Kto mógłby to pamiętać? Za bramą monotonii wszystkie wspomnienia są na wagę złota, nawet te najgorsze.
-
Dzień dobry – odrzekł nieznajomy.
-
Witam.
-
Tęsknię za tobą. Tak bardzo mi zależy...
-
Czy my się znamy? – spytała zdezorientowana.
-
Wątpię. Kocham Cię, wiesz o tym.
-
Proszę, odejdź!