rob1708 : niestety masz racje,konwersacja to jednak trudna sztuka,lecz warto próbowa...
rob1708 : ja czasem jak mnie wyprowadza z rownowagi mowie dosadnie niestety zdarza...
Rochu : Ja sznanuję innych ludzi i ich poglądy bo mają do tego prawo. Nie muszę...

"Vovin" to płyta, na której Therion zrobił kolejny krok w stronę symfonii i opery. W porównaniu do "Theli" różnica jest bardzo wyraźna. Przede wszystkim, z króciutkim wyjątkiem, nie ma tu w ogóle zwykłego męskiego wokalu, a cała płyta jest zaśpiewana przez chóry i damskie alty i soprany. Również muzyka jest delikatniejsza, a gitary i perkusja często ustępują instrumentom smyczkowym i klawiszowym.
amorphous : Też Vovin słuchałem jako pierwszy - z perspektywy czasu muzyka wyd...
WUJAS : Flesh Of The Gods to jeden z najlepszych utworów jakie w życiu słysza...
Yngwie : Mnie z hitowych numerów najbardziej utkwiły w pamięci "Wild Hunt" (Vov...
premiery debiutanckiego album zatytułowanego "The Fire of Redemption". Krążek ukaże się 8 listopada (USA) oraz 11 listopada (Europa i Azja) za pośrednictwem wytwórni Nightmare Records oraz Sony/Red Distribution.
matrik : ...książki ? Jeszcze nic nie dotarło :(
cross-bow : Oczywiście prawidłowa odpowiedź to: ukazało się dotychczas 5...
matrik : życzę wszystkim powodzenia :) książka na pewno świetna.

Dawno, dawno temu, gdy uzbierałem swój pierwszy milion, pojechałem do sklepu Carnage przy Hali Mirowskiej i nabyłem dwanaście kaset. W ten sposób stałem się posiadaczem między innymi The Spectral Sorrows, Edge Of Sanity i... zakochałem się w tym zespole na następnych parę lat.
keicam : ..pamiętam...Edge of Sanity - Black Tears (kasety magnetofonowe)łza się...
Glingorth : Dobra konkretna i wyczerpująca recka;) Aż chce się znów posłucha...
rob1708 : no to prosze utwor z nastepnej 4płyty Dana mojej ulubionej 94 i mamy jeszcz...
lord_setherial : No zgadzam się,najlepiej z jakimś dodatkiem i poprawioną jakością.
zsamot : Niestety tylko album "zło" mi przypasował, późniejsze nie... Mogliby to...

Każda nowa płyta Deicide była dla mnie wielkim wydarzeniem i nie inaczej było z "Insineratehymn". Każda nowa płyta Deicide była dziełem wywierającym na mnie ogromne wrażenie, aż do "Insineratehymn". Niestety po czterech rewelacyjnych albumach Deicide wyraźnie dostał zadyszki i nie utrzymał formy z poprzednich wydawnictw. Piosenki w większości są do siebie podobne, proste i schematyczne. Nie ma tu tego szaleństwa, nieokiełznanej agresji i jadu. Bardzo słabo prezentują się gitary i to jest największym minusem tej płyty.
rob1708 : wiesz dobre zioło nie jest złe ,ale powinien miec na uwadze fanów poc...
rob1708 : no to miałem szczescie widziec ich w doskonałej formie,niestety Kostrzew...
rob1708 : no to miałem szczescie widziec ich w doskonałej formie,niestety Kostrzew...
Stary_Zgred : U mnie leżą sobie dźwiękowe pocztówki, które zbierali moja babcia...
rob1708 : [quote="Alpha- Ja mam tez tochę skarbów..Vinyl Jimiego Hendrixa,...
lacrima : Hmm... może nie płyty, ale cierpię na chorobliwą manię szperaczą, i...

Po dobrym "Aspera Hiems Symfonia" i wspaniałym "La Masquerade Infernale" po Arcturus można było się spodziewać kolejnej nietuzinkowej płyty. Poziom dwójki był tak wysoki, że Arcturus – przynajmniej dla mnie – stał się zespołem wielkim. Dobrą formę potwierdziła także płyta z remixami "Disguised Masters", która będąc mieszanką metalu, ambientu i muzyki klasycznej, ze szczyptą techno wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Tak więc poprzeczka była zawieszona bardzo wysoko ale zespół pokazał na co go stać i stworzył dzieło wybitne. Ciężko powiedzieć czy lepsze od poprzedniego ale na pewno inne i oryginalne.

