Wracać wciąż do domu Le Guin
Zmierzch Bogów
Poezja :

Moje Za Swoje

Pozwolę sobie opowiedzieć drobną tajemnice swą.
Począwszy od kropli rosy zerwanej ze źdźbła trawy krawędzi noża,
A potoczywszy sie na przemian leniwie to gwałtownie do samego morza.

Tajemnicę tudzież zwaną pragnieniem -
Bądź marzeniem - jak kto woli,
Sięgającą od ugorów niebios -
Nie wiedzieć dlaczego powszechnie uznanych za obsiane kwiatów i traw soczystych nasieniem -
Aż po ostatnie piętro piekła
Gdzie w smole odkrywczość powoli sie gramoli
Ale co ma wisieć - nie utonie - i taki już los.

Więc moje pragnienie - jakby sie wielu zdawało - to nie potępienie
Lecz uznanie. Ten błysk w oku ciężarnym nadzieją
Znudzonego konsumenta wyłączną oryginalnością.
Nie intencją mi brodzić siłą przez czyjeś nad sensem zastanowienie
O tym czy myśli me nie okażą sie zwykłą breją
Ale to już skrajność i nazwijmy to egoistyczną złośliwością

Chciałbym doznać kobietę. Porywistego anioła z piekła rodem
Ze zwichrowana aureolą i tatuażem na piersi.
O smaku wina i zapachu dzikiej róży po deszczu.
Chciałbym doznać kobietę. Diablicy nie wyróżniającej sie piekła polotem
Na kilometry wśród wygłodniałych samców, gdzie wszyscy chcieliby być pierwsi.
Skryta i zmysłowa, a każdy pocałunek byłby salwą dreszczu.

Wśród tych murów śwątyni namiętności
Bóstwa rozkoszy pozyskać chciałbym uznanie.
Ale nie tylko tego jednego kiedy taka ich mnogość.
Imię jej brzmi Muza, melodii władczyni - moja powszechna miłości,
A z nią równie ukochana - Poezja - wciąż niespełnione poznanie.
I tak oddaje im cześć nie wiedząc co mnie spotka: spełnienie czy marność.


KostucH
Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar