Zachęcona premierą nowej płyty Johna 5 zdecydowałam się na małe odkurzenie jego wcześniejszych płyt. Na warsztat w pierwszej kolejności poszła jego druga płyta "Songs For Sanity" wydana w 2005 roku. John Lowery to bez wątpienia jeden z najzdolniejszych gitarzystów młodego pokolenia. Każdą kolejną płytą z jego udziałem utwierdził środowisko muzyczne w tym przekonaniu na tyle mocno, że wkrótce po opuszczeniu szeregów zespołu Marilyn Manson, odważył się na karierę solową. Z jakim skutkiem?
W ostatnich latach powstaje coraz więcej zespołów nurtu electro/synthpop. Niestety, jak się okazuje, ilość nie idzie w jakość. Trudno spośród tysięcy nowo powstałych grup inspirujących się muzyką syntezatorową lat '80 wyróżnić jedną i dopatrzeć się w jej twórczości czegoś oryginalnego. O ironio, okazuje się jednak, że popularność tej prostej i banalnej muzyki nie przemija i po ogromnej fali popularności w Europie, nurt ten z powodzeniem zadomowił się także za oceanem.
Zapraszamy na dziewiątą odsłonę imprezy Babylon, która odbędzie się 2 maja we wrocławskim klubie Wagon. Tym razem organizatorzy zaserwują dużo nowości z kręgów: electro, darkwave, rock, alternative. Będzie też można posłuchać i pobawić się przy znanej juz na imprezie muzyce. Zagrają między innymi: Tehanu (Gloomy Night, Opole), Shadyar (Gloomy Night, Opole), Gibal (Wunderwaffel Party), Martini (Wunderwaffel Party) oraz Fifasek (Wunderwaffel Party, Epicentre Moon).
W cztery lata po wydaniu "Age Of Impact" Trent Gardner zdecydował się ponownie powołać do zycia projekt Explorer's Club. Tym razem lista zaproszonych gości była krótsza: Terry Bozzio, John Myung, Marty Friedman, Kerry Livgren, James LaBrie, Steve Walsh, Gary Wehrkamp. Miał zapewne powstać album, który tym razem, będzie przypominał konstrukcją normalne kompozycje, a niewielka ilość muzyków miała zapewnić brak zbędnej popisowości.
Blisko dekadę temu amerykańska wytwórnia Magna Carta wymyśliła sobie, że zbierze wybitnych muzyków, którzy nagrają wspólnie jeden wielki progresywny album. Przewodnictwo w ekipie objął Trent Gardner - lider formacji Magellan. Do sesji nagraniowej zaproszono takie tuzy jak: Terrzy Bozzio, Billy Sheehan, John Petrucci, James Murphy, Matt Guillory, Derek Sherinan, Steve Howe, James LaBrie, Matt Bradley, Bret Douglas, D.C.Cooper i jeszcze kilkoro - w sumie duża ekipa.
Ha ha ha! W życiu bym nie pomyślał! Dla osób, które znają twórczość Darkthrone wybiórczo, pobieżnie, bądź też przywykli do tego, ze Darkthorne leży w szufladce prymitywny black metal, mam małą niespodziankę. Samemu należąc do tej grupy ludzi dowiedziałem się, że debiutancki album Norwegów był… deathmetalowy! Co więcej - podobno był to dobry death metal! Trzeba było to sprawdzić.
Moim skromnym zdaniem, Devin Towsend cierpi na powszechnie znaną przypadłość rozdwojenia jaźni. Ten wszechstronny Kanadyjczyk, w nadzwyczajny sposób potrafi oczarować słuchacza łagodnymi, przestrzennymi, pięknymi dźwiękami, które przeważają na jego solowych wydawnictwach. W połowie lat '90 do życia powołał swoje piekielne dziecko - Strapping Youg Lad. Właśnie tam, swoją odmienną tożsamość obnażył w ewidentny sposób.
Po pięcioletniej przerwie, norwescy avantgardowcy z Atrox powrócili z nowym krążkiem. W tym czasie zespół opuściła charyzmatyczna wokalistka Monika Edvardsen, którą zastąpił Rune Folgerr. Tym samym odszedł chyba najbardziej charakterystyczny element zespołu, co też znalazło odbicie na "Binocular".
W niespełna rok po rozczarowującym debiucie Transatlantic powrócił z kolejnym krążkiem. Wydawać by się mogło, że nie ma opcji, aby ten skład nagrał coś słabszego. Jak się jednak okazuje - można.
SMPTe - Stolt, Morse, Portnoy oraz Trewaves - czy te nazwiska coś wam mówią? Tak - muzycy The Flower Kings, Spock's Beard, Dream Theater oraz Marillion w jednej ekipie! Fani progresywnego rocka na pewno zacierali łapki, gdy dowiedzieli się, że wytwórnia Inside Out wypuści projekt naszpikowanymi gwiazdami, który ma nawiązywać do klasycznej odmiany tego typu grania.
Gdy zabierałem się za napisanie recenzji najnowszej płyty Testament, uświadomiłem sobie, że jest to chyba najbardziej wyczekiwana płyta nie tylko roku, ale chyba i dekady. I nieważne, czy ktoś jest fanem zespołu, czy nie, to na pewno słyszał o wydanym dziewięć lat temu albumie "The Gatering" nagranym przez wielkich muzyków (Billy, Peterson, DiGiorgio, Murphy, Lombardo), który praktycznie z miejsca stał się klasykiem i legendą, a zespół w zasadzie stał się gwiazdą i chyba jednym z najbardziej wyczekiwanych i porządanych koncertowo zespołów.
Przeglądając zagraniczne ziny zauważyłem, że ostatnimi czasy małe zamieszanie wywołał zespół o dziwnie brzmiącej nazwie Arghoslent. Pomyślałem, że skoro jakieś zamieszanie jest, to może warto sprawdzić tą kapelę. Niestety bywam naiwny i bywa, że mocno się sparzę. W gruncie rzeczy, po przesłuchaniu "Hornets Of The Pogrom" powinienem być jednym wielkim bąblem.
Żywiołak to grupa, która narobiła ostatnio sporo szumu na polskiej scenie folkowej jak i popularnej zwłaszcza swą nominacją do Konkursu Piosenki Eurowizji 2008. Zespół gra muzykę neoludową określaną też mianem heavy-folk, folk metal, hard-folk czy najbardziej zabawnym z wymienianych powszechnie neologizmów "biometal". Muzyka Żywiołaka sięga po elementy muzyki dub, czy ambient a instrumentarium skonstruowane jest zarówno z klasycznych instrumentów współczesnych, ludowych jak "wynalazków".
10 czerwca firma Microsoft zamierza wydać limitowaną serię odtwarzaczy "Zune Joy Division". Premiera połączona będzie z wydaniem kolejnego dokumentalnego DVD o zespole. Projekt odtwarzacza wykona sam Peter Saville - twórca okładek Joy Division. Wygląd ma odwoływać się do albumu "Unknown Pleasures", gdzie artysta użył 100 wykresów sygnału pulsara CP 1919.
Gdyby się zastanowić, to The Dresden Dolls niewiele mają wspólnego z ciężkim graniem. Ciężko nazwać tę muzykę nawet rockiem. Zdecydowanie bliżej jest tym dźwiękom do alternatywnego grania. Jedynym powodem, dla którego recenzja tego albumu się pojawia na łamach DarkPlanet jest fakt, że The Dresden Dolls jest w zasadzie delikatniejszą, by nie powiedzieć komercyjną wersją takich zespołów jak robiący ostatnio furorę Stolen Babies, ale i też Unexpect czy Diablo Swing Orchestra.
Pomimo, że Monstrosity to jeden z tych zespołów, których tworzył historię death metalu, to nigdy nie dane mu było zaznać większej popularności. W zasadzie każda kolejna płyta zespołu była osadzona stricte w tym gatunku i nie przemycała elementów innych stylów.
Hanzel Und Gretyl - zespół wykonujący industrialny metal. W skład wchodzą Kaizer Von Loopy oraz Vas Kallas. Obydwoje stworzyli zespół w roku 1993. Główną tematyką muzyki Hanzel und Gretyl jest wizja przyszłości w której dominację nad światem sprawują maszyny. Często mylnie uważani za niemiecki zespół przez niemieckojęzyczną nazwę (Hanzel Und Gretyl, niem. Jaś i Małgosia) i niemieckie teksty. Tak naprawdę Hanzel Und Gretyl został utworzony w Nowym Jorku skąd właśnie pochodzą jego członkowie.
Żywiołak - zespół grający polską muzykę neoludową określaną też mianem heavy-folk, biometal, folkmetal, hard-folk, polska muzyka neoludowa. Muzyka Żywiołaka sięga po elementy muzyki dub, chillout czy ambient a instrumentarium skonstruowane jest zarówno z klasycznych instrumentów współczesnych, ludowych jak "wynalazków".
Zaledwie pół roku minęło od premiery długo oczekiwanego krążka "Alles Wieder Offen" niemieckiej formacji Einstürzende Neubauten. Skład pod wodzą chartyzmatycznego przywódcy Christiana Emmericha aka Blixa Bargeld powraca z kolejną płytą. 15 maja pod skrzydłami wytwórni Potomak Records ukaże się reedycja wydanego rok temu concept-albumu "Jewels". Do tej pory 15-ścieżkowy materiał dostępny był jedynie w formie plików MP3 na oficjalnej stronie formacji.
Nadejdzie noc, gdy jasny sierp księżyca przywiedzie go
do niej. Tak odległe dotychczas, nagle ich serca zjednoczą się i ani
jedno słowo nie zburzy niemego zrozumienia. Dłoń, na codzień silna,
pewna i obojętnie precyzyjna, zadrży na jej policzku. Oczy, zazwyczaj
rozumne i stanowcze, odpowiedzą uległym pragnieniem. Rozchylone wargi
przybliżą się, złaknione kojącego zniecierpliwienie nektaru.
3 czerwca bieżącego roku, nakładem wytwórni 60 Cycle Hum Records, ukaże się czwarty solowy album ex-gitarzysty zespołu Marilyn Manson (obecnie w szeregach Rob Zombie), zatytułowany "Requiem". Requiem to łacińskie pojęcie oznaczające kompozycję mszalną wykonywaną podczas Mszy Świętej za dusze zmarłych. Z czasem requiem uniezależniło się od liturgii, stając się jedynie kompozycją do wykonań koncertowych.
Cross powoli podjechał samochodem pod szkołę. Budynek miał kształt przewróconej litery L. Do wysokości pierwszego piętra był pomalowany na żółto. Drugie piętro było pomarańczowe, a trzecie miało zjadliwy czerwony kolor. Cały teren ogrodzony był półtora metrowym płotem. Obok widać było plac zabaw i boisko do gry w piłkę. Zatrzymał samochód niedaleko wejścia i spojrzał na zegarek w komórce. 14.55.
Oczy z błękitnego marmuru
Wpatrzone w bezkresną otchłań Wszechświata
Ile tysięcy lat jeszcze upłynie
Nim zrozumiesz, że byłam tą jedyną?
Oczy z błękitnego marmuru
Spękane przez nadmiar bezsennych nocy
Wciąż czekam na jedną twą myśl
W której wystąpię JA
Choć nie mam już sił wypatrywać świtu
Nie przestanę tańczyć z chaosem wspomnień
Choć nie wierzę, że mnie jeszcze pamiętasz
Nie puszczę z rąk nici prowadzącej do ciebie
Oczy z błękitnego marmuru
Widziały więcej, niż ten gnijący świat
Otwierały wrota do kolejnych rzeczywistości
W każdej znajdując nową wersję CIEBIE
Oczy z błękitnego marmuru
Uśmiechają się smutno do spadających gwiazd
Ile stuleci jeszcze upłynie
Nim zabiorą mnie ze sobą?
Nie mam już sił wypatrywać świtu
Bo wiem, że nie nadejdziesz razem z nim
Niebieskie łzy zmyją tę noc
Jak miliony poprzednich, bezsennych przez ciebie
Oczy z błękitnego marmuru
Widzą dźwięki, słyszą ślady
Ślady stóp na śniegu, co wyściela
Korytarze pamięci, ścieżki do serca
Oczy z błękitnego marmuru
Nie widzą, że to wszystko od dawna jest snem
Odkąd odszedłeś z ostatnim brzaskiem
Zabierając nadzieję w zamian za szaleństwo
...lecz one wciąż będą wypatrywać świtu
A ja wciąż będę tańczyć w chaosie wspomnień
Niebieskie łzy zmyją i tę noc
Jak miliony poprzednich, martwych bez ciebie