Krótko po darmowym dwuplikowym zestawie "First Moment" belgijscy mistrzowie EBMu Front 242 nadciągają z kolejną porcją elektronicznych precjozów. Na rynku ukazał się właśnie unikatowy box "Moments..." zawierający bieżące i archiwalne audio zapisy z ostatniej trasy Vintage Tour. Wydawnictwo dostępne będzie w dwóch różniących się od siebie formatach i zawartościach, jako digipack CD oraz jako dwupłytowy box. Fragmenty utworów z obu wersji do bezpłatnego ściągnięcia na oficjalnej stronie wytwórni Alfa Matrix.
Wiadomość o wspólnej trasie Meshuggah i The Dillinger Escape Plan niewątpliwie mocno zelektryzowała środowisko muzyczne. Bez wątpienia był to jeden z najbardziej wyczekiwanych koncertów metalowych tego roku. Miejsce koncertu - słynąca niechlubnie z braku klimatyzacji warszawska Progresja oraz limitowana do 777 sztuk liczba biletów nie przeszkodziły jednak w tym, aby 26 czerwca na to wielkie wydarzenie przybyły tłumy.
Wow! Takiego przeskoku się raczej nie spodziewałem. Pomimo wszystko progresywnym albumie jakim był "Moonmadness" Camel, niczym gówno z prądem płynące nagrał płytę, która obok poprocka a tym bardziej jazzrocka nie leżała.
Gdyby ktoś kazał mi wskazać najsłabszą płytę Camel bez wahania wskazałbym na "Nude". Nie od dziś wiadomo, że formacja nigdy nie prezentowała równego poziomu, a każda z płyt miała swoje plusy i minusy, ale "Nude" jest pod tym względem wyjątkowa - ta płyta nie ma w sobie absolutnie nic.
Wielki boom na rock progresywny na początku lat 70-tych zdawał się przygasać w drugiej połowie dekady. Niewątpliwie jedną z przyczyn był także marazm twórczy czołowych artystów, którzy nie potrafili powtórzyć jakościowo swoich pierwszych dokonań.
"Mirage" uchodzi powszechnie za najlepsza płytę zespołu. Czy słusznie? Nie będę oceniał, ale na pewno jest to jedna z mocniejszych pozycji w dyskografii.
Po tak słabej płycie jaką był "Rain Dancers" wielu pewnie liczyło na powrót do korzeni. Ale czy można spodziewać się czegoś dobrego po płycie o idiotycznym tytule "I Can See Your House From Here"? Zapewne nie.
"Stationary Travellers" była płytą przełomową, która z jednej strony była próbą powrotu do rocka progresywnego, ale z drugiej nosiła w sobie ducha nieco bardziej komercyjnego oblicza rocka. Jakby jednak nie patrzeć płyta była dość dobra i robiła nadzieje na fakt, że kolejne płyty będą tylko lepsze.
"Camel" to w moich oczach najlepsza płyta ekipy Andrew Latimer'a Wydany ponad 30 lat temu album do dziś się broni, oferując słuchaczowi naprawdę intrygujący materiał.
Camel to jeden z tych zespołów, do którego twórczości chyba nigdy się nie przekonam. Tą legendę rocka progresywnego należałoby raczej podpiąć pod jazz rock - zwłaszcza patrząc na twórczość z lat 70-tych.
Ponad wszelką wątpliwość jest fakt, że Tool to formacja genialna, której każda kolejna płyta wprowadza słuchacza w coraz to bardziej udziwnione sfery muzyczne będące odbiciem ludzkich wynaturzeń psychicznych. Nie do każdego ta muzyka trafia, ale nie znam osoby, która powiedziałaby złe słowo na temat twórczości tej formacji.
O IAMX często się mówi, że są godnymi następcami Placebo. Tak się złożyło, że najpierw miałem okazję poznać "The Alternative" - drugą płytę zespołu i muszę przyznać, że jedynie pewne elementy wskazują na fascynację zespołem Briana Molko. Teraz gdy poznałem także i debiut widzę, że porównania nie były bezpodstawne.
Początek lat 90-tych nie był przychylny dla niemieckiego Sodom. Po wydaniu "Agent Orange" w twórczości formacji zapanowała niemoc, a kolejne płyty nie dorównywały poziomem takim albumom jak "Persecution Mania" czy wspomniany "Agent Orange".
Nigdy nie miałem większego kontaktu z twórczością heavy/powermetalowego Grave Digger. "Tunes Of War" jest pierwszą płytą zespołu, którą miałem okazję poznać od deski do deski i szczerze powiedziawszy nie wiem czy jestem do końca przekonany do muzycznej wizje tego zespołu.
Od czasu wydania "Hemispheres" Rush ewidentnie wplatał do swojej muzyki coraz więcej elementów charakterystycznych dla muzyki masowej, czyniąc swoje utwory bardziej przystępnymi. Nie powinien więc dziwić fakt, że powstał w końcu album, na którym jest więcej elektroniki.
Obserwując poczynania Rush, można stwierdzić, że od płyty "2112" każda kolejna jest logiczną kontynuacją poprzedniczki, każda wprowadza odrobinę nowych elementów, które decydują o muzycznym progresie tej formacji. Podobnie jest także z "Power Windows".
W opinii wielu osób "Moving Pictures" uchodzi za najlepszą płytę Rush. Powstrzymam się od wyrażenia własnej opinii, gdyż uważam, że zarówno "Permanent Waves" a zwłaszcza "Hemispheres" nie odstają poziomem, a wszystkie trzy płyty są w gruncie rzeczy chyba najlepszymi dokonaniami Rush.
Trzecia płyta to już najwyższy czas, aby przekonać się o faktycznej wartości zespołu. Gdybym miał to odnieść do Rush, to formacja byłaby u mnie skreślona. Po raz kolejny bowiem mamy do czynienia z płytą słabą.
Debiutancki album tej kanadyjskiej legendy rocka progresywnego na pewno nie graniem, z którego formacja jest kojarzona. Płyta potwierdza, że początki wcale nie musza obiecywać świetlanej przyszłości.
Podobnie jak w przypadku poprzednich wydawnictw niemieckiego projektu Unheilig, tak i przy okazji najnowszego o jego zawartości zadecydowali fani. Dzięki ich zaangażowaniu powstała EPka "Spiegelbild", która w limicie 3333 sztuk ukaże się już 25 lipca. Krążek zawiera wyselekcjonowane przez miłośników formacji nagranie tytułowe w trzech alternatywnie potraktowanych wersjach oraz trzy premierowe utwory i kompozycję bonusową.
Ona jest cała z okruchów marzeń
ze strzępków dobrych wspomnień
Ona jest ze skrywanych łez
z pochowanych w kątach żali
z niedokończonych rozmów o wszystkim
Ona jest cała ze spojrzeń
z drżących niedomówień
Ona jest delikatna jak zimowa pajęczyna
Ona jest złożona z niedopasowanych ziarenek
lotnych jak błękitny senny pył
Nigdy nie chciałyśmy jej skrzywdzić
wymknęła się z rąk
zbyt krucha
rozpadła się
Odłamki nadal tkwią w nas
nadal do niej należymy
ona nie jest już nasza
Fani Pomorskiej Bestii czyli rodzimego Behemoth powinni czym prędzej biec do sklepów. Firma Mystic Production właśnie wypusciła na rynek specjalną, limitowaną wersję albumu "The Apostasy". Płyta jest zapakowana w piękny digipack w formie krzyża z ciekawymi ilustracjami. Wydawnictwo zawiera także dodatkową płytę DVD z materiałem z sesji nagraniowej albumu oraz plakat.
Wyjątkowy film, którego nie sposób zapomnieć, głównymi bohaterami są Jack Black (JB) i Kyle Gass (KG). To muzyczne show, którego na pewno nie zapomnicie! Wiele humoru i wspaniałej muzyki, która dosłownie oszałamia. Początek filmu obrazuje utwór "Kickapoo", opisuje jak młody artysta JB ucieka z domu, by spotkać się ze swoim muzycznym przeznaczeniem...