Trzy miesiące od zakończenia działalności zespołu Ministry, jego główna postać - Al Jourgensen - nie próżnuje. Muzyk z powodzeniem realizuje się jako promotor rozpoczynających swą muzyczną przygodę formacji, producent, a ostatnio jako twórca ścieżki dźwiękowej. 24 listopada ukaże się skomponowany w całości przez debiutującego w tej roli Jourgensena soundtrack do horroru "Wicked Lake". Obserwatorzy dokonań muzyka liczą, że przygotowane pod obraz utwory zaprezentują zdecydowanie lepszy poziom niż sam film. Wydawcą ścieżki dźwiękowej jest 13th Planet Records.
Po podobno rozczarowującym "Somewhere Else" wielu krytyków zdążyło obwołać najnowszy album Marillion murowanym klasykiem. Zważywszy na fakt, że spośród płyt wydanych po 1990 roku w moich oczach jedynie "Marbles" znalazł uznanie, to podszedłem do najnowszego albumu Anglików z nadzieją, że dostanę materiał podobnej klasy.
Doskonale emocjonalny, wrażliwy, melancholijny i liryczny one-man projekt Disreflect już wkrótce udostępni elektronicznemu rynkowi swój debiutancki album. Materiał pod tytułem "Mnemophobia" to trzynaście introspekcyjnych i zbawiennie kojących electro-pieśni utrzymanych w klimacie De/Vision, Wolfsheim i Depeche Mode. Alternatywno/electropopowa "spowiedź" Ingo von der Ostena, lidera niemieckiego czynu ukaże się dzięki amerykańskiej wytwórni A Different Drum.
Tego się chyba nikt nie spodziewał. Po wydaniu "Brave" Marillion miał bardzo poważny zastój twórczy, a kolejne płyty potwierdzały jedynie, że to już nie ten sam zespół, który czarował artockową duszą w latach 80-tych. Gdy ukazał się dwupłytowy "Marbles" fani rocka progresywnego doznali szoku - bez wątpienia mieli oto przed sobą jeden z najlepszych albumów progresywnych ostatnich lat.
Zanim dane mi było usłyszeć Urgehal, to zdążyłem naczytać się kilku superlatywnych opnii na temat ich albumu "Goatcraft Torment". Zważywszy na fakt, że były to raczej pisma undergroundowe, ceniące sobie surowość i naturalność muzyki wziąłem poprawkę na to, że w przypadku "Goatcraft Torment" mogę mieć do czynienia z drugim Darkthrone.
Gdy słyszę nazwę Waco Jesus to na pewno na myśl nie przychodzi mi żaden ekstremalny gatunek muzyczny. Jakież było moje zaskoczenie, gdy odpaliłem "Receptive When Beaten", ostatni album tej formacji.
W tym roku jeśli chodzi o techniczny death metal to moje oczy i cała uwaga były skupione na nowym albumie Cynic. Patrząc jednak na totalny zastój w tym nurcie to wiązałem nadzieję na poprawę wizerunku za sprawą dwóch innych albumów. Wcześniej nadzieje wiązałem z nowym albumem Psycroptic, ale "Ob(Servant)" nie wniósł absolutnie niczego nowego do wizerunku zespołu. Drugą nadzieję wiązałem z Terminal Function, za sprawą ich debiutanckiego albumu "Measuring The Abstract". W internecie pojawiło się sporo zapowiedzi rozbudzających apetyt, ale jak się okazuje niepotrzebnie.
Annihilator kontynuuje pomyślą passę. Po spektakularnym powrocie do thrashu za sprawą świetnego "Criteria For A Black Widow" Kanadyjczycy chyba odzyskali wiarę w siebie, bo i "Carnival Diablos" był dobrym krążkiem. Teraz Jeff Waters prezentuje nam kolejny album, który może troszeczkę zaskoczyć.
Portal OceanSouls, który poświęcony jest zespołowi Nightwish, został oficjalnym fanclubem tej formacji w Polsce. Oto co piszą założyciele portalu: "Mamy ogromną przyjemność ogłosić, że po miesiącach starań wreszcie udało się osiągnąć upragniony cel - OceanSouls uzyskało status oficjalnego fanclubu Nightwish w Polsce! Już niedługo przedstawimy Wam zasady jego funkcjonowania. Póki co cieszmy się nowymi możliwościami, jakie stoją przed nami. Właśnie otwiera się nowa karta zarówno w historii OceanSouls, jak i wszystkich fanów Nightwish w Polsce".
Niedawno, bo 31 października ukazał się najnowszy krążek szwedzkiego Pain. Promuje go singiel "Follow Me", do którego nakręcony został również teledysk. Zobaczyć i usłyszeć można w nim, oprócz oczywiście samego Petera Tägtgrena, wokalistkę Nightwish - Anette Olzon. W klipie pojawia się fragment zapisu koncertu Pain z 9 października w stolicy Finlandii, Helsinkach.
2001 rok przyniósł grupie Delight kolejny powód do dumy, w tym, bowiem roku wydano następny, drugi już ich album noszący tytuł "The Fading Tale". O ile na poprzednim krążku zespół brzmiał bardzo dobrze zaś wokal stał na zaledwie dobrym poziomie, to tutaj Paulina Maślanka wyraźnie się poprawiła dościgając swą barwą głosu brzmienie muzyczne. Jednym słowem za całokształt pracy włożonej w te dziewięć naprawdę gotycko brzmiących kawałków cały skład zespołu powinien dostać ogromne brawa (oczywiście jak na polskie warunki). Łatwo jednak jest coś powiedzieć, trudniej zaś to udowodnić. Czym zatem Delight, z charyzmatyczną Maślanką zasłużyli sobie u mnie na tak pochlebne zdanie?
Już za dwa dni koncertem w Kutnie rozpocznie się druga część trasy koncertowej art/progrockowego zespołu Quidam, promującej wydany rok temu album "Alone Together". Muzycy odwiedzą łącznie jedenaście miast. Trasę zakończy występ w Poznaniu 30 listopada. Szczegóły koncertów w rozszerzeniu artykułu.
Ciepłe, późnowiosenne słońce przyjemnie przygrzewało i nic im nie zakłócało niedzielnego spokoju… dopóki do stolika, niczym zły cień w tym pięknym dniu, nie podszedł ponury, na czarno ubrany starzec.
Po ostatnim występie Antimatter w Polsce nietrudno było spodziewać się,
że Mick Moss będzie chciał odrobić straty. Art Rock Festival w
Poznaniu był kamykiem, który tocząc się w dół spowodował lawinę
dyskusji, od gorących kłótni na przeróżnych forach począwszy, a na
przeprosinach wystosowanych przez Micka skończywszy. Osobiście byłam,
widziałam i świetnie się bawiłam na tamtym występie, więc teraz także
po duecie Moss-Patterson spodziewałam się co najmniej dobrego show.
Argentyńska ikona elektroniki - duet Punto Omega w przyszłym roku przedstawi fanom bezkompromisowego, brudnego i wściekłego dark electro 11 całkowicie nowych utworów, które ukażą się na kolejnym studyjnym albumie - "Noche Oscura Del Alma". Jak tłumaczą muzycy projektu: "materiał składa się w przygniatającej większości z kompozycji fatalistycznych przedstawiających nędzny los człowieka poszukującego prawdy i wolności na życiowej ścieżce wyłożonej kryzysami, konfliktami, poniżeniami i manipulacją".
23 stycznia 2009 roku niemiecki The Pussybats doczeka się premiery swojego debiutanckiego albumu. Krążek pod tytułem "Famous Last Songs“ ukaże się pod skrzydłami Black Rain Records. Producentem całości materiału jest Chai Deveraux, który udzielił germańskiemu kwartetowi klimatu w jakim porusza się jego formacja - Jesus On Extasy oraz Hahn&Hahn, drużyna mająca na koncie współpracę z Farmer Boys i Kim Wilde. The Pussybats od czasu swojego powstania legitymują się paszportem "sex, blood & goth'n'roll" i całkiem zasłużenie stawiają siebie obok KISS, The 69 Eyes, AC/DC, Murderdolls a nawet Pantery i Johnny'ego Casha.
Pełen mroku, miejscami zahaczającego nawet o demonizm, pełen dysharmonii czasem wykręcającej ludki mózg niczym zbyt mokrą gąbkę, i wreszcie pełen nieokreślonej tajemnicy zdolnej zbyt ciekawskich śmiałków wprawić w odrętwienie, ba może nawet śmierć kliniczną (ostatnie słowa są zamierzoną przesadą) - właśnie tak bym określił niesamowity album polskiego projektu Sui Generis Umbra, o nazwie "Ater". Szczerze powiedziawszy, gdy pierwszy raz zetknąłem się z tymi mrocznymi dźwiękami, przerażony odłożyłem krążek na półkę, grożąc mu zaciśniętą pięścią i powtarzając w myślach: "jeszcze po Ciebie wrócę". No i stało się w parę miesięcy później, już nieco bardziej oswojony siadam do tej niełatwej do napisania recenzji.
Gdybym miał opisać tę płytę jednym słowem z pewnością byłoby to określenie - nostalgia. Obecna tutaj od samego początku aż po ostatnie dźwięki, wręcz wylewająca się z głośników podczas słuchania. Głęboko wpisana w ten album i stanowiąca jego podstawę.
Niemiecki Seelenzorn, bezbłędnie wzorujący się na twórczości takich formacji jak Rammstein, Terminal Choice czy Oomph! zaprasza wszystkich koneserów industrialnego metalu na smakowitą ucztę. 20 listopada tj. w czwartek na oficjalnej stronie internetowej grupy ukaże się bezpłatna EPka "Keine Angst". Prócz sześciu szorstkich, zmechanizowanych metalowych nagrań w zippowanym pakunku znajdzie się także teledysk do promującego całe wydawnictwo singla "Keine Angst".
Dobra wiadomość dla wszystkich koneserów new romantic i synthpopu. W sklepach ukazała się właśnie zremasteryzowana wersja klasycznej pozycji w dyskografii brytyjskiego duetu Soft Cell - koncept album "Non-Stop Erotic Cabaret". Płyta pojawiła się pierwotnie w 1981 roku i z miejsca zdobyła status perły gatunku. Tegoroczna edycja wzbogacona jest o dodatkowy krążek zapełniony niepublikowanymi wcześniej utworami i wydłużonymi wersjami z 7 calowych winyli. Wydawcą reedycji jest Universal Music.