Ohlsson
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Sepultura - Roots

Sepultura, Roots, death metal, hardcore, punk, thrash metal
Dawno, dawno temu, gdy mój światopogląd muzyczny ograniczał się do 10 kapel, usłyszałem u kolegi właśnie "Roots". Pamiętam, że nawet otwierasący płytę "Roots Bloody Roots" mi się nie podobał. Kilka lat potem, gdy horyzont muzyczny sie poszerzył i usłyszałem inne płyty Sepultury - "Beneath The remains", "Arise" i "Schizophrenie", to "Roots" nadal mi sie nie podobało. Pradokslanie ostatnia ponnałem "Chaos A.D.", która wnosiła bardzo wiele nowego do muzyki i wizerunku zespołu. Choc to było granie nie w moim guscie to doceniłem. A "Roots", następny krążek zespołu, wciaż mi sie nie podobał. I nie podoba się do dziś.

Nie rozumiem całego zamieszania wokół tej płyty i gloryfikowania jej. Bracia Cavalera po prostu - jak sugeruje tytuł płyty - poszli bardziej w muzykę etniczną i starali się, aby było jej jeszcze więcej pośród ciężkich riffów. Może i byłoby to ciekawe gdyby nie ... no właśnie - gdyby nie wszystko inne. Oto lista grzechów głównych:

1. Sepultura coraz bardziej odchodzi od death, czy nawet thrash metalu na rzecz bardziej rytmicznych dźwięków, mających swoje korzenie w punku, hardcorze czy nawet muzyce etnicznej. Dużo tu groove. Szkoda tylko, że w tym wszystkim zabrakło urozmaicenia i wszelkie tego typu motywy opierają się na zbliżonym do siebie rytmie zabijającym dynamikę płyty.

2. Za dużo etnicznych wstawek - zawartość "Roots" z tego powodu się rozmywa, zatracony jest metalowy charakter wydawnictwa i wszystko w ten sposób staje sie nijakie.

3. Po jakiego dziada zamieszczono tu aż 16 kawałków ?!  Nie dosć, że do siebie podobne, to im blizej końca coraz mniej w nich świeżości i pomysłowości. Płyta męczy, nuży i słuchacz szybko traci koncentrację na muzyce.

4. Instrumentalnie jest to płyta słabsza od poprzednich. Cop prawda mocniej została zaakcentowana praca sekcji - zwłaszcza basu, ale zakres zastosowanych środków woła o postę do nieba.

5. W zasadzie jedynym wyróżniajacym sie utworem, który naprawe trzyma poziom jest otwierajacy płytę "Roots Bloody Roots".

Najchętniej bym napisał, że ta płyta byłaby ciekawa gdyby nie wszystko co sie na niej znalazło. Czy "Roots" jest słabym albumem ? Moim zdaniem tak - i do tego przereklamowanym i okropnie nudnym.

Tracklista:

01. Roots Bloody Roots
02. Attitude
03. Cut-Throat
04. Ratamahatta
05. Breed Apart
06. Straighthate
07. Spit
08. Lookaway
09. Dusted
10. Born Stubborn
11. Jasco
12. Itsari
13. Ambush
14. Endangered Species
15. Dictatorsh't
16. Little Wood Music

Wydawca: Roadrunner Records (1996)

Komentarze
Sumo666 : Powiem tak - nie wiem jak ta płyta może się podobać :P Wiem wiem mo...
Eldarion : W Roots chodziło o to, by odejść jeszcze bardziej od metalowego schem...
amorphous : Cała ideą tej płyty jak tytuł wskazuje było granie etnicznie i do teg...
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły