Ohlsson
Zadra
Blog :

Babska magia ochronna

 

Moja psiapsióła się „osłoniła”
– znaczy się: urodziła córeczkę. „Osłoniła” się jest
jednak całkiem trafnym określeniem, bo w ostatnich miesiącach
wyglądała jak słonica. Zatem, skoro kotki się kocą, suki mają
szczeniaki i się szczenią, to słoń się słoni (słania?). W
każdym razie na świat przyszła mała słoniczka – Zuzia.


Ale nie o meandrach okolicznościowego
słowotwórstwa chciałam napisać, a o „damskim pierdolcu”,
tudzież „babskiej magii”.


Bo we wszystkie kobity, które
usłyszały o „osłonieniu”, niezależnie od tego czy mniej czy
bardziej zżyte z młodą mamą, jakby coś wstąpiło. Telefony,
sms’y, dyskusje on-line: ile mierzy, ile waży, jak poród, co
robić, czego nie, co kupować a co wyrzucić z domu. Nastąpiła
taka kumulacja emocji, że z nieco mniej entuzjastycznym podejściem
do macierzyństwa lepiej się nie odzywać. Nawet zwyczajna
powściągliwość w wyrażaniu zachwytów nie jest dobrze widziana.
Kordon ochronny wokół maleństwa i mamuśki został utworzony.
Stado kwok czuwa! „Złe oka”, uroki i "cioty” miejcie się
na baczności!


Oczywiście wszystkie „dobre rady”
wynikają z dobrych chęci, ale mnie mam pojęcia jak moja psiapsiółą
może to znosić w takim natężeniu. Zuzka - przyczyna wszystkiego,
objęła we władanie dwie ciepłe bańki z mlekiem, więc ma
wszystko w nosie. Ja stojąc obok, jestem zmęczona tym
rozgardiaszem. Faceci przezornie się wycofali i mają na wszystko
oko z daleka.


A jak patrzę na to całe zamieszanie,
to jestem niemal pewna, że tak musiały wyglądać stada
jaskiniowców.




„Opowiem Ci bajkę, jak kot palił
fajkę a kocica papierosa – upaliła kawał nosa.
Prędko! Prędko! Po doktora, bo kocica
bardzo chora.
Przyjechał pan doktor z wielkim
brzuchem a kocica? Myk! Pod fartuchem.”
konikowa opowiastka na dobranoc.


Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły