Fińska scena metalowa - pierwsze skojarzenia jakie padają to Nightwish, Children Of Bodom, Amorphis i Stratovarius. Każdy z tych zespołów hołduje chwytliwym melodiom i nie ważne jak bardzo zaawansowana instrumentalnie czy też jak klimatyczna by ta muzyka nie była, to w odbiorze powinna być przyjemna. Są jednak zespoły, niekoniecznie tak bardzo znane, które mają zupełnie inne preferencje. W 2000 roku, ku zaskoczeniu wielu narodził się w Finlandii zespół, kóry na swoich kolejnych wydawnictwach będzie kultywował tradycję brutalnego death metalu.
"Abyss" - nowy teledysk grupy Project 2 (byłe T.R.H.) pojawił się w kilku regionalnych stacjach telewizyjnych i udostępniony został w sieci. Klip jest wynikiem eksperymentu, który miał na celu udowodnić, iż można stworzyć muzyczną wizualizację przy zerowym budżecie, w jednym pomieszczeniu.
Ameryka Południowa to kontynent, na którym oprócz kilku zespołów z Brazylii muzyka ekstremalna wydaje się być egzotyką. W zasadzie oprócz tworów spod palców braci Cavalera oraz death metalowego Krisiun żaden inny zespół nie zrobił większej kariery (nie licząc kultowego Sarcofago). Na upartego można by wymienić takie formacje jak progmetalowy Mindflow, nieistniejący, detahmetalowy Rebaelliun, chilijskie Coprofago i Criminal - ale wszystkie te formacje są raczej niszowe i trafiają do wąskiego grona słuchaczy. Ostatnio do tego niszowego grona dołaczył kolumbijski Carnivore Diprosopus.
Carnivore Diprosopus powrócili z drugim krążkiem, aby niedowiarkom zrobić kolumbijski krawat. Nie sądzę jednak, aby za sprawą nowej wytwórni Dan's Crypt zespołowi udało się zaistnieć w szerowkim świecie, bez względu na jakość "Madhouse's Macabre Acts".
W poniedziałek, 15 września zmarł Richard Wright, klawiszowiec legendarnego Pink Floyd. Artysta od wielu lat walczył z rakiem. Miał 65 lat. Richard Wright zmarł w swoim domu w Wielkiej Brytanii. Rogera Watersa i Nicka Masona poznał w liceum i przystał do założonej przez nich grupy Sigma 6, która przekształciła się w Pink Floyd. Tak narodził się zespół, który stał się czołowym przedstawicielem psychodelicznego i progresywnego rocka.
Ciekawe wieści dobiegły z obozu art rockowej formacji Believe. Ze składu Warszawiaków odszedł wokalista Tomasz Różycki, z którym formacja zarejstrowała dwa albumy. Jego następcą został Karol Wróblewski, który odpowiadał za partie fletu na krążku "Yesterday Is A Friend". Podobno nowy członek operuje bardzo ciekawą barwą głosu.
Kroniki ptaka narzekacza - "Jadą Polacy autostradą"
Moda na tak zwane tribute-albumy nie ustaje - tym razem utwory Metalliki na warsztat wzięli Japończycy z grup muzycznych grających nie tylko heavy metal. 22 października Nayutawave Records (japoński label należący do Universal Music) wyda zestaw 11 coverów gwiazdy thrash metalu. Album zatytułowano "Metal-Ikka", co w przekładzie z japońskiego oznacza mniej więcej "Rodzina Metalu".
Każdy, kto zna Ogre'a - niesamowitego artystę a jednocześnie lidera eksperymentalno-industrialnych projektów ohGr i Skinny Puppy, mógłby się spodziewać, że w pewnym momencie kariery da sobie trochę odpoczynku. Sceptycy nieprzyzwyczajeni do poczynań obu formacji sądzili zapewne, że po latach "męczenia" słuchaczy intensywnymi doznaniami muzyczno-tekstowymi muzyk zaszyje się w jakimś zacisznym miejscu w celu nagrania łatwo przystępnych, banalnych "pioseneczek". Na szczęście już lada dzień ukaże się trzeci studyjny album ohGra zatytułowany "Devils in My Details". Materiał
trafi do sklepów 21 października nakładem SPV Records.
Marduk - zespół black metalowy, założony w 1990 roku w mieście Norrköping w Szwecji przez gitarzystę Morgana Steinmeyera Håkanssona. W 1991 roku Marduk wydał demo "Fuck Me Jesus". Zespół szybko uzyskał szerokie grono fanów. Rok później, w 1992 roku, Marduk wydał pierwszą płytę długogrającą "Dark Endless" i wyruszył w trasę koncertową po Szwecji, zwiększając liczbę swoich fanów. W 1994 roku grupa zaczęła koncertować w całej Europie, a w 1995 roku dała pierwszy koncert na innym kontynencie - w Meksyku. Od tamtego czasu Marduk wyrusza w trasy po Europie oraz bierze udział w bardziej znaczących festiwalach muzycznych.
Kruche ramy
w pokoju bez obrazów
w domu bez okien
Odłamki wczorajszych wydarzeń
rykoszetują
rozrywają, przebijają ją na nowo
przeklęta krew
nie chce krzepnąć
wykrwawi się
"Będziesz zdychać w kałuży własnej krwi.
Wiesz, co to znaczy.
Tyle bólu.
Chętnie popatrzę."
Ohydny dotyk
gnijących oczu
odrażający dźwięk
bijącego serca
Wstrętna myśl, że ma serce
Jeszcze tylko
powietrze na chwilę zgęstniało
Ostatnio w moje łapki wpadła debiutancka EPka poznańskiego Empty Playground. Wcześniej miałem okazję zobaczyć ten zespół na żywo w poznańskim Bazylu, ale grindowa sieczka zaserwowana przez tę formację w ogóle nie przypadła mi do gustu. Nie spodziewałem się po tej płycie zbyt wiele, więc może dlatego mile się zaskoczyłem.
Wbrew pozorom, nie było to tak dawno temu. Nawet najbardziej ztetryczali i zgrzybiali mieszkańcy miasta pamiętają co się zdarzyło. Nie było to też za 7 górami, nie za 7 lasami, a tym bardziej nie za 7 rzekami tudzież morzami (niepotrzebne skreślić). Po prostu było to niedaleko, chociaż nikt nie wie gdzie dokładnie...
Niedługo umrę przeczuwam to. Ale czy można umrzeć nawet się nie
rodząc? Nie wiem. Nie wiem ile mam czasu. Nie znam tego pojęcia, nie
zdążyłem się go jeszcze nauczyć
Chciałem Wam
opowiedzieć o mojej Mamusi. Nie znam czasu, nie powiem więc Wam, ile ma
lat, chyba jest jeszcze młoda. Mamusia jest też piękna. Lubi patrzeć w
lustro. Patrzę wtedy razem z Nią jej oczyma. Mamusia często mówi do
mnie, nie rozumiem jej wszystkich słów i myśli, czasami są zbyt
złożone, chaotyczne, ale zawsze mnie uspokajają, czuję się bezpieczny z
nimi.
Sukces komercyjny "Undertow" przeszedł najśmielsze oczekiwania zespołu. Ewolucja muzyczna Toola przebiegała nader szybko. Choć nie wszyscy nadążyli za tak szybkimi zmianami. Mowa tu o basiście Paulu D'Amour, który niezadowolony z kierunku, który obrali pozostali członkowie grupy - odszedł z formacji. Rozstanie przebiegało w jak najbardziej przyjaznych stosunkach, ale co z tego? Lukę należało jak najszybciej wypełnić. Wybór padł na Justina Chancellora. Po dziś dzień chyba nikt nie ma wątpliwości iż była to słuszna decyzja. Z tym właśnie muzykiem zespół nagrał kolejną płytę.
Windir (nor. wojownik) - zespół pochodzący z Sogndal w Norwegii. Grupa nie istnieje od czasu tragicznej śmierci wokalisty - Valfara. W dniu 14 stycznia 2004 roku, Terje"Valfar"Bakken wyszedł na spacer do swojej rodziny, ale nigdy tam nie dotarł. Trzy dni później, znaleziono jego ciało w Reppastølen w dolinie Sogndal. Natknął się na burzę śnieżną i zmarł w wyniku hipotermii. Muzyka zespołu to połączenie folk/viking metalu z naciskiem na black metal. Styl muzyki podkreślał ich korzenie, lirycznie nawiązując do historycznych wydarzeń Norwegii, muzyka zawierała stare folkowe dźwięki, a nawet akordeon.
No to zaczynam hodowlę węży!!!!... w grudniu będą już trzy...kolejne zwierzę do kolekcji!!!!
Ty umrzesz
Gdy oni odlecą
I
skończy się kolejny etap
Życia dla Siebie
Lecz mimo wszystko
Ja zostanę egoistą
Ty zapłaczesz
Gdy świat
spłonie
I zacznie się krytyka
Spełnienia bez oddania
Lecz
ja nadal będę myślał tylko o sobie
I podłoże ogień...
-
Bo tak samo jak moja kochana podpalaczka
- Chcę widzieć jak
ludzie tańczą
W wesołości i czerwieni
Tak jak podają różne oficjalne i mniej oficjalne źródła projekt Lights Of Euphoria miał powstać tylko dla jednego utworu, jednak stało się inaczej. Utwór "Subjection", bo o nim mowa odniósł zamierzony sukces co zaowocowało wydaniem albumu "Brainstorm". Ten niemiecko-duński projekt powstał w 1992 roku, stworzyli go Torben Schmidt, który jest odpowiedzialny za muzykę oraz Claus Larsen udzielający się w nim wokalnie.
I to nie, wbrew pozorom, ciekawość jest tym stopniem, a nieuwaga. I lekceważenie.
Z zainteresowaniem czekałem na nowy album zespołu Artrosis. Po dwóch ostatnich płytach "Fetish" oraz "Melange", które były bardzo elektroniczne; nie pisze, że złe lecz raczej w innym stylu niż chociażby "Pośród Kwiatów i Cieni".
"Ta płyta nie nadaje się jako podkład dźwiękowy przy myciu okien, smażeniu jajecznicy ani uprawianiu seksu. Brak na niej wpadających w ucho melodii, wdzięcznych wokali i nieskomplikowanych tekstów. Co więcej, pierwsze spotkanie z jej zawartością może okazać się dość traumatyczne, w szczególności dla osób zanurzonych w popowej stylistyce" - właśnie w ten sposób miałam zamiar rozpocząć recenzję debiutanckiego albumu grupy Orange The Juice - "You Name It".