Po 2,5 roku intensywnej pracy niemiecka formacja Mechanical Moth powróciła w zmienionym składzie oraz z zapowiedzią nowego krążka. Czwarty album zatytułowany „Rebirth” ukaże się 5 czerwca nakładem wytwórni Scaner (grupa Dark Dimension). Na „Rebirth” oprócz 13 podstawowych utworów zespół przygotował dla fanów wiele niespodzianek: 12 remiksów, a także bonusowych kawałków w formacie mp3, teledysk do utworu „Black Queen Style”, liczne zdjęcia oraz listy od członków zespołu.
Po opublikowaniu dwóch singli, w tym bardzo entuzjastycznie przyjętego "Tanz die Revolution", duet Frozen Plasma na 29 maja zapowiada wydanie drugiego longplaya. Krążek zatytułowany „Monumentum" ukaże się nakładem wytwórni Infacted Recordings. Już teraz na stronie myspace można odsłuchać dwóch miksów składających się z krótkich fragmentów 13 utworów wchodzących w skład albumu .
Pierwsze wrażenie słuchacza przy wieczornej sesji z "Inner Pale Sun" będzie kojarzyć się nieodłącznie z muzyką autorstwa Dead Can Dance, zwłaszcza z epoki "Within the Realm of the Dying Sun". Można rzec, niezmiernie upraszczając i skazując tę grupę na etykietę epigoństwa, iż cała twórczość tego szwedzkiego duetu to echa twórczości tej brytyjskiej grupy. Nigdy zresztą ta inspiracja nie była przez Petera Peterssona, lidera Arcany, negowana.
Około cztery lata temu były basista Moonspell (udzielający się obecnie w grupie Deepskin) - Ares, a także jego kolega (również były gitarzysta Deepskin) - Dikk, połączyli swoje siły i zwerbowawszy kolejnych muzyków zapoczątkowali działalność zespołu Witchbreed. Portugalczycy długo jednak zmagali się ze skompletowaniem odpowiedniego materiału na debiutancki krążek, ale w końcu udało się - na 29 czerwca zaplanowano premierę płyty pt. "Heretic Rapture", która ukaże się nakładem Ascendance Records.
No proszę! Niby w death metalu wszystko już zostało powiedziane i cholernie trudno jest nagrać coś naprawdę ekscytującego, niektórym jednak ta sztuka się udaje. Zdarza się też tak, że ta sztuka udaje się już na pierwszym pełnometrażowym albumie. Przełom w tym cholernie brutalnym stylu? Muszę was trochę zawieść - "Orcales" nie przynosi żadnej konkretnej rewolucji, co nie zmienia faktu, że album ów sponiewierał mnie doszczętnie.
Sam już nie wiem, co skłoniło mnie do zapoznania się z najnowszym materiałem grupy Endstille - "Verfuehrer" - czy to nazwa grupy (koniec ciszy) czy może okładka płyty przedstawiająca, zgodnie z informacjami zawartymi na jednym z portali, germańskiego cesarza Wilhelma II w stroju zbroczonym krwią, czy też zwykły ślepy traf. Jedno jest pewne - Niemcy z "Endstille" na swoim szóstym już w całej karierze długograju atakują nas potężną dawką szybkiego, bluźnierczego black metalu. A co najważniejsze, ich wypociny nie wieją nudą.
Już tylko kilka dni pozostało do wizyty szwedzkiego Pain w naszym kraju. Fani industrialno-metalowego projektu Petera Tägtgrena z całą pewnością nie mogą się już doczekać tych dwóch koncertów, z których pierwszy odbędzie się już za cztery dni - 16 maja w warszawskiej Progresji, a drugi - dzień później w krakowskim Studio. Towarzystwa szwedzkiej formacji udzieli norweska Sirenia oraz ukraiński doom metalowy Gloom Of Doom. Polskimi akcentami będą występy: Cemetery Of Scream oraz Diokhan. Organizatorem wizyt Pain w Warszawie i Krakowie jest Global Production, koncerty medialnie wspiera DarkPlanet.
Motörhead jest żywą legendą, zespołem ikoną, która wyrosła w połowie lat 80-tych w Wielkiej Brytanii. Zasłużyli sobie na miano kultowej kapeli, zarówno innowacyjnością połączoną z prostotą swojej muzyki, jak i niemałym wkładem przy tworzeniu się nowego oblicza rock'n'rolla w tamtych czasach, będącego mieszanką hard rocka, heavy, speed i thrash metalu.
"VI / Klagopsalmer" to szósty pełnometrażowy album szwedzkich black metalowców z Shining. Nowy krążek na półkach sklepowych pojawi się 15 czerwca za sprawą francuskiej wytwórni Osmose Productions. Wydawnictwo zostało zrealizowane z gościnnym udziałem basisty i mistrza corpse paint Toma Cato Visnesa vel. King Ov Hell (ex-basista Gorgoroth). Nagrań dokonano w The Slaughterhouse Studio w Szwecji pod okiem producenta Rickarda Bengtssona, z którym muzycy mieli okazję współpracować przy dwóch poprzednich płytach
Jak ja się cieszę że powstają jeszcze takie płyty. Bo choć nie porażają siłą i mocą wyrazu to i tak zaspokajają w pełni potrzeby muzycznych konserwatystów, zmęczonych narzekaniem na współczesną, rozbudowaną do granic absurdu scenę progresywnego rocka i metalu. Album „Blood” to znakomita odtrutka na nowoczesność. Na próżno tu szukać wirtuozerskich popisów instrumentalnych, czy karkołomnych figur rytmicznych - cały repertuar robi wrażenie podporządkowanego jednej konkretnej muzycznej koncepcji.
Członkowie włoskiej formacji gothic/black metalowej Graveworm ogłosili datę wydania swojego najnowszego albumu "Diabolical Figures". Znajdzie się on w sprzedaży 16 czerwca, pod szyldem niemieckiej wytwórni Massacre Records. Płyta została nagrana w studiu Stage One znajdującym się w Borgentreich (Niemcy), przy współpracy z producentem Andym Classenem. Gościnnie w sesji nagraniowej wziął udział Karsten "Jagger" Jäger z Disbelief. Okładkę płyty zaprojektował włoski artysta Daniel Hofer z grupy Archetype Design.
Solitary Experiments powraca w wielkim stylu z najnowszym singlem „Immortal”. Znajdziemy na nim tytułowy utwór w 2 dwóch normalnych wersjach oraz dwóch dostosowanych do potrzeb klubowych, w tym jeden wykonany przez Sebastiana Komora, a także klip video do wspomnianego utworu. Za to drugi kawałek „Static” reprezentować będzie dobrze znany i unikalny styl Solitary Experiments. „Immortal” jest zapowiedzią nowego albumu zespołu: “In The Eye Of The Beholder”, którego wydanie jest planowane na drugą połowę 2009 roku. Singiel trafi do sprzedaży już 29 maja.
Co tu można napisać o naszych heavy metalowcach z Kata? Czy jest ktoś na tej stronie, kto nie zna Romka Kostrzewskiego i s-ki? Oczywiście są to pytania retoryczne. "Metal And Hell" to był debiut, dzięki któremu, ten wówczas młody zespół wybił się z ciemności podziemia, później była wyjątkowo świetna koncertówka pod szyldem "38 Minutes Of Life", jednakże dopiero na "Oddechu..." Kat pokazał co tak naprawdę w nim drzemie.
Erk Aicrag, znany głównie jako członek meksykańskiej formacji Hocico, powraca z solowym projektem Rabia Sorda. Jego najnowszy singiel zatytułowany "Radio Paranoia" zostanie wydany 29 maja nakładem wytwórni Out Of Line. Krążek będzie świeżą mieszanką electro-punka oraz hard-electro, z zaskakującą domieszką stylu eighties-grooves. Tak jak to miało miejsce na wcześniejszym albumie Rabia Sorda połączy w sobie pełne emocji liryki z agresywnym, energicznym industrialem.
Każda płyta Isis to wielkie muzyczne wydarzenie i niemal gwarancja muzycznej uczty na bardzo wysokim poziomie. Dało się jednak zauważyć, że na poprzednim albumie „In The Absence Of Truth” grupa odeszła nieco od ambientowych motywów na rzecz bardziej post-rockowych dźwięków, co w moim odczuciu wyszło zespołowi tylko na plus. „Wavering Radiant” narobił zamieszania wśród fanów i krytyki na długo przed premierą, gdyż w internecie był przeciek i można było się zapoznać z zawartością płyty. A ta nie pozostawiła złudzeń – powstał bardzo kontrowersyjny materiał.
Label Season of Mist's ujawnił szczegóły nowego wydawnictwa swoich podopiecznych: piąta w dorobku folk/blackmetalowego zespołu Drudkh z Ukrainy płyta pojawić się ma 14 lipca i będzie nosić tytuł "Microcosmos". Krążek w będzie można nabyć już w przedsprzedaży poprzez internetowy sklep Season of Mist's, a pierwsze 500 kopii ukaże się w postaci ekskluzywnego boxu.
Wczoraj nie poszedłem na impreze. Nie będę tutaj nadmieniał jaka to impreza, bo to mało ważne. Z irytował mnie fakt, że musiałem wybrać pomiędzy jedną imprezą znajdującej się na ulicy Wolności, zostać człowiekiem wolnym w tej Rzeczpospolitej Polskiej Narodowości, a drugą - znajdującą się na ulicy Dworcowej, obserwując świat totalnego zepsucia, pełen ledwo dyszących narkotycznych osobowości, czując się osobiście jak w filmie o zombie. Wybrałem trzecią opcje. Kupić czteropak, wsiąść w tramwaj i wyruszyć do domu.
Nie wiem czy powinno to mnie przerazić, czy nie, ale moje drugie ja, zapytało mnie - czy czasem nie zastanowić się nad sobą. Może jestem chory, może już stary. Ale gdy spojrze w lustro widze człowieka młodego. Jeszcze nawet trzydziestki nie skończył. Druga strona osobowości(to jest kwestia sporów czy jest to dobra, bądź zła osobowość) zapytała mnie wprost, bez ceregieli - " czy Ciebie pojebało?. Jesteś młody, powinieneś szaleć na parkiecie, chlać tak, że wychodzisz z knajpy na kolanach, i ruchać wszystko co się da. Ale Ty wolisz, wybrać trzecią opcje - Beer w rąsi, siedząc w mięciutkim fotelu, wsłuchując się w dźwięki wyzwalające przez trobkę, za pomocą ust Milesa Davisa. Porażka. Gdybym mógl oderwać się od Ciebie, to bym poszedł w inną stronę".
Cofam się myślami w lata dziecięce. Gdy moimi sąsiadami była młodzież w takim wieku jak ja. A były to lata 80, początek lat 90. Podziwiałem wtedy moją sąsiadkę, która miała wtedy z osiemnaście lat. I jej chłopak może z dwa lata starszy. Oboje - długie bujne i kręcone włosy, jak Ci muzycy z lat 80. Podziwiałem ich - jak byli ubrani w wytarte stare dżinsy, wytartą starą skórę, w trampki- ONA, ON - w buciory, które jeszcze z nazwy nie znane mi były, ale szczęka od samego patrzenia bolała. Podziwiałem ich pokoje(bo często się mną opiekowali, gdy matka pracowała w teatrze)- ściany pełne plakatów muzyków klasyki rockowej - Metallica, Pantera, Deep Purple, Pink Floyd, czy inne mało znane mi zespoły. Podziwiałem ich za tą wolność siedzenia na klatce schodowej gdy popijali tanie wino, przeklinali w szewc, rozmawiali o poważnych sprawach, których jeszcze nie rozumiałem, palili papierosy, malowali po ścianach. Podziwiałem ich za te kasety magnetofonowe i głośną muzykę z góry. Nie raz przechodząc obok osiedla, gdzie mieszkałem będąc gówniarzem, wracam myślami do tych obrazów. Nieraz chce mi się płakać, gdy obserwuje dzisiejszą teraźniejszość. Dzisiejsza młodzież nie ma tej pasji w życiu, nie ma tej idei, nie ma tej poetyckości i prozy w gestach, dotyku, w gadce, w zachowaniu. Nie ma tego klasycznego buntu, który nikomu nie szkodził. Wtedy gdy ich podziwiałem - pragnąłem być taki jak oni wszyscy. Palić papierosy, ubierać czarne buciory(teraz wiem jak się zwą), ubierać wytarte dżinsy, skórę. Zapuścić długie włosy, mieć pryszcze, przeżywać pierwsze miłostki. Kleić plakaty swoich ulubionych kapel. Grac na gitarze. Skakać po dachach, chlać na nich jabole. Ale gdy te obrazy zacząłem wlepiać w życie, za obserwowałem, że coś mnie ominęło. Poczułem się jak starzec, bo pierwszy raz dochodzę do wniosku, że nie chce brać udziału w obrazach, które różnią się od tych z obserwacji lat dziecięcych. Może chce - ale tak na prawdę to co przeminęło tak wyjątkowe, już chyba nie wróci, jednocześnie biorę udział w swoim pokoleniu i tworzeniu rzeczywistości. Zapewne jednym z elementów tego, że jest jak jest, to to, iż nie zostało to przekazane drogą krwi rodzica(rodzice sąsiadki byli hipisami). I nawet odłam nie mógł z tegoż pozostać. Zostały obrazy. Tęsknię za nimi.
Więc - ktoś zapyta, dlaczego nie
udzielasz się na koncertach, na imprezach, nie pijesz jaboli na ławkach
w parku itp, co mu wtedy odpowiem? Bo emocjonalnie pokoleniowy jestem starszy jak
moja sąsiadka z dołu pod numerem 13? Hmm musiałbym wysłać jakiś anons w
celu znalezienia żony, bo chyba coś mnie ominęło. Czy powinno mi być
wstyd? - to pytanie do mojego pokolenia.
Już 13 maja nastąpi oficjalna premiera nowego albumu old-school deathmetalowców z Sacred Crucifix. Płyta zatytułowana "Shallow Grave" ukaże się za pośrednictwem CFTN Distribution. Materiał powstawał w fińskim studio CFTN w Oulu, a składa się na niego 9 zupełnie świeżych kompozycji, z których część dostępna jest już do odsłuchu na platformie MySpace.
Na The Agonist zapewne nigdy nie zwróciłbym uwagi, gdyby nie to, że zobaczyłem plakat, na którym The Agonist ruszało w trasę z PsyOpus, Atheist i The Faceless. Patrząc na tą doborową obsadę pomyślałem, że oto kolejna tech-deathmetalowa kapela, której jeszcze nie znam. Zanim jednak zdobyłem najnowsze wydawnictwo grupy „Lullabies For The Dormant Mind”, zdążyłem dowiedzieć się, że Kanadyjczykom bliżej do metalcoru niż do death metalu. Przestałem spodziewać się, że usłyszę coś ciekawego, ale po raz kolejny bardzo mocno się myliłem.
Po zmroku miasto wygląda inaczej. Rzędy bloków uśmiechających się to w jedną to w drugą stronę swymi różnokolorowymi balkonami za dnia, teraz są tylko ciemnymi bryłami geometrycznymi opisanymi w przestrzeni za pomocą ludzkich przyrządów, materiałów i sił robotników. Fakt prawie na każdym balkonie świeci się światło a jeśli ktoś ma wyjątkowe szczęście zauważy ruch jakiejś sylwety ludzkiej przewijającej się od czasu do czasu na tle oblanych światłem szyb własnego mieszkania, ale to i tak już nie wygląda jak za dnia. Tak samo jest z ulicami. W ciągu dnia szare chodniki porosłe glonem czy innym zielskiem paskudnie zerkają na ludzi, którzy po nich chodzą, biegną lub drepczą. Te bardziej zawistne, brutalne w swym wyglądzie oddają w zamian za ludzkie traktowanie ukradkowymi spojrzeniami pod sukienki panienek lub szyderczymi wyzwiskami w stronę panów. Dopiero wieczorem, kiedy światło słoneczne dawno już opuści linię horyzontu a mdłe żółtawo-pomarańczowe lampy rozleją swe światło po chodnikowej tafli, zapada cisza i spokój zaś wszelkie zapędy chodnikowych kafli milkną i odchodzą w zapomnienie ustępując miejsca gładkiej czułości o nogi tych, którzy tej nocy przesadzili lub przesadzą z którąś z substancji mających na celu podnieść ich morale na kilka godzin, tylko po to by nazajutrz wyrzygiwali sobie to do południa.
Po 3 latach powraca formacja Centhron z najnowszym albumem. Następca „Gottwerk” będzie nosić tytuł „Roter Stern” i ukaże się 29 maja nakładem wytwórni Scanner (Dark Dimensions). Przy produkcji zespół korzystał z pomocy takich osób jak Jan L. (Noisuf X), czy Claudi Corsten, która zajęła się graficzną stroną „Roter Stern”. Centhron tworzy rytmiczne połączenie takich gatunków jak EBM, Industrial czy Power Noise, a swoim nowym albumem planuje podbić klubowe parkiety.
Kochaliśmy się w słońcu,
jeszcze wczoraj.
Kochaliśmy się wśród traw
jeszcze wczoraj.
Kochaliśmy się tak namiętnie
jeszcze wczoraj.
Kochaliśmy się bez obcych oczu
jeszcze wczoraj.
A dziś Cię nie ma
a mi tak bardzo źle.
A dziś Cię nie ma
wciąż myślę o Tobie.
A dziś Cie nie ma
ale wierna Ci będę.
A dziś Cię nie ma
Ale wrócisz bo kochasz
jak ja....
Music world is full of greate and spectacular come backs this year. In the beginning of 2009 there was a romour that Faith No More will come back touring. Now it is sure that it's not fake. The tour will start in June with gig in Brixton Academy in London and will last till the end of August. On the route FNM will visit the heart of Finland - Helsinki Kaisaniemi Park, giving a gig on Wednesday 24.6.2009 together with two Finnish supporting bands: CMX, Waltari