Wracać wciąż do domu Le Guin
Ohlsson
Recenzje :

Septic Flesh - Ophidian Wheel

Septic Flesh, Esoptron, death metal, gothic, doom metal, Ophidian Wheel, Natalie Rassoulis

Rozwój. To słowo idealnie charakteryzuje postęp jaki Septic Flesh zrobił od czasu swojej drugiej płyty „Esoptron”. Już tam były eksperymenty, już tam z deathowej czeluści pobrzmiewał gotycki doom i zespół szukał nowych rozwiązań. Ale prawdziwym odkryciem starożytnej magii jest dopiero „Ophidian Wheel”. Płyta natchniona i przede wszystkim rozwinięta muzycznie także w tych stricte metalowych fragmentach.

Pisząc o „Esoptron” narzekałem, że w samym death metalu Septic Flesh wypada blado, a gdyby nie symfoniczne dodatki, album byłby nieciekawy. Zmieniło się to diametralnie. Melodyjność gitar jaka rozbrzmiewa z tej muzyki jest zniewalająca. Utwory mają sznyt i urok, są porywające, a jednocześnie nie straciły swojego grobowego brzmienia i siły rażenia, wyrażonej głębokim growlingiem i niestety wciąż automatyczną perkusją. Pięknie obrazuje to „Razor Blades Of Guilt” gdzie do świetnego, rozpływającego się w rozkoszy, riffu mamy ciężko charczący refren, a potem jeszcze całe przestrzenne i błogie zakończenie. Ale to tylko przykład. Septic Flesh potrafi zauroczyć w każdym utworze, z tym tytułowym na czele, a emocji i instrumentalnych atrakcji nie brakuje przez cały czas trwania albumu. Zespół zadbał też o kompozycyjność swoich utworów. Wokale układają się w wyraziste i chwytliwe frazy, a takie „The Future Belongs To The Brave” albo „On The Topmost Step Of The Earth” to szlagiery. Ten drugi to w ogóle majstersztyk z wspaniałymi gitarami i również czystymi wokalami. Po prostu bajka.

Nie brakuje tu też gotyckości, co w dużej mierze dzieje się za sprawą śpiewu Natalie Rassoulis. Jest tu kwiatem w środku ciemnej jaskini, światłem w skalistym tunelu. Pojawia się by rozniecić promienie i rozgrzać atmosferę. Jak oni współgrają ze sobą w takim „Geometry In Static”. Jak z delikatności przechodzą w ciężar i wzrastają w gitarowym uniesieniu. Podobnie jest też w „Shamanic Rite” – opowieści o indiańskim szamanie tańczącym wokół płonącego stosu.

A do tego mamy jeszcze trzy utwory instrumentalne dodające płycie niesamowitości i szczególnego charakteru. „Tartarus” jest starożytnym, mrocznym rytuałem, „Macrocosmos” poplątaną jazdą jakby z kreskówki, a „Enchantment” klawiszowym zakończeniem. Wszystko to sprawia, że „Ophidian Wheel” jest dziełem kompletnym, dopracowanym w każdym szczególe i doskonałym w wielu splatających się i współgrających ze sobą sferach.

Tracklista:

01. The Future Belongs To The Brave
02. The Ophidian Wheel
03. Phallic Litanies
04. Razor Blades Of Guilt
05. Tartarus
06. On The Topmost Step Of The Earth
07. Microcosmos
08. Geometry In Static
09. Shamanic Rite
10. Heaven Below
11. Enchantment

Wydawca: Holy Records (1997)

Ocena szkolna: 5

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły