Castle Party 2020
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Phlebotomized - Immense Intense Suspense

Phlebotomized, death metal, Immense Intense Suspense, Devoted To God, doom metal, Carnage Records

Holenderski Phlebotomized powstał na początku lat dziewięćdziesiątych i od kiedy tylko wypłynął na szersze wody, uważany był za jeden z najbardziej nietypowych i oryginalnych zespołów parających się death metalową sztuką. Już sama liczba, występujących w nim, zawodników, mogłaby niemalże wystarczyć do wystawienia drużyny piłkarskiej, a przecież ani keyboard, ani tym bardziej skrzypce nie były w owym czasie często spotykanym instrumentarium w muzyce śmierci. Wydana w 1994 roku płyta „Immense Intense Suspense” była więc nie lada ciekawostką przyrodniczą.

Zanim doszło do jej nagrania Phlebotomized wydał pokaźny zestaw mniejszych pozycji, w których wciąż powtarzają się te same kawałki. Wytrawny kolekcjoner może mieć ich więc sporo wariacji, a dzięki Carnage Records, mieliśmy w Polsce możliwość zapoznania się wcześniej z demem „Devoted To God”, którego repertuar powtarza się w większości na płycie. Powtarza się, ale w świeżych wersjach i co trzeba wyraźnie podkreślić, w gorszych. Na nowo nagrane kawałki zostały po prostu zepsute, a ich ogładzona i wyszlifowana powierzchowność nie umywa się do uprzedniej podziemnej prominencji. Brzmienie straciło swoją pierwotną brutalność, a wszystko wydaje się mniej bezkompromisowe i atrakcyjne.

No, ale nie każdy musi „Devoted To God” znać, a nawet jak ktoś zna, to i tak wcale nie jest tak źle. Phlebotomozed to bardzo niski i głęboki death metal, zarówno w brzmieniu gitar, jak i wokalu. Jego konsystencja jest parna, a tempa często gnuśne i rozłażące się niemrawo, przez co dużo tu również doom metalu. Muzyka oblepia słuchacza gęstą zawiesiną i rozlewa się maziście po podziemnych tunelach gollumowej groty, tak jak pokazuje okładka. Grobowy nastrój bywa przerywany intensywnymi ścianami hałasu, co powoduje uwypuklone kontrasty i dodatkowe poplątanie i pomieszanie zmysłów. Na to wszystko nałożone są klawiszowe korytarze, a gdzieniegdzie, kwitnące jak ogród na ugorze, skrzypce. Jest też akustyczno-instrumentalny „In Search Of Tranquility”, który na wspomnianym demie, spełniał rolę intra.

Płyta charakteryzuje się też dusznym klimatem i bardzo mroczną atmosferą. Tak jak już pisałem, jej akcja rozgrywa się pod ziemią, a z czeluści wydobywa się jakby mgła, bezlitośnie obnażająca nieprawość jaka czai się w klasztornych zakamarkach i obłudę czynioną przez adeptów znaku krzyża.

Od wyglądu całości odbiega nieco ostatni „Gone”, który jest smutną elegią z dedykacją dla dwóch, zmarłych niedawno, członków rodzin muzyków. Powraca tu gitara akustyczna, a czysty śpiew pojawia się po raz pierwszy. Doceniając ideę, muszę jednak stwierdzić, że sam numer nie jest najlepszy i muzycznie nic nie wnosi. A że śmierć jest nie fair? No cóż, takie prawa natury…

Album ma więc swoje wady i zalety, ale na pewno jest do odkopania. Może stanowić cenny kąsek dla wszelkiej maści metalowych archeologów i odkrywców.

Tracklista:

1. Immense Intense Suspense
2. Barricade
3. Desecration Of Alleged Christian History
4. Dubbed Forswearer
5. In Search Of Tranquillity
6. Subtle Disbalanced Liquidity
7. Devoted To God
8. Mellow Are The Reverberations
9. Gone

Wydawca: Cyber Music (1994)

Ocena szkolna: 4

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły