Zmierzch Bogów
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Phlebotomized - Preach Eternal Gospels

Phlebotomized, Preach Eternal Gospels, Malodorous Mangled Innards Records, Carrion Records, Hammerheart Records, Devoted To God

Nie ma nic bardziej idiotycznego i naiwnego niż pójść do konfesjonału, odklepać formułki i myśleć, że wszystko jest OK. Tę oczywistą prawdę holenderski Phlebotomized wygłosił już w 1993 roku na swojej EPce „Preach Eternal Gospels”, a ludzie wciąż wydają się jej nie dostrzegać. Cóż, może nie każdy słyszał? Spieszę więc przypomnieć, że płyta ukazała się nakładem Malodorous Mangled Innards Records, ale w 1994, dzięki Carrion Records, mieliśmy ją w Polsce na kasecie, a wersję winylową można było nabywać od 2015 w Hammerheart Records.

Nie konfesjonałem dostaje jednak na początku człowiek po oczach, a gazem musztardowym. Tę straszną broń zaczęły używać w pierwszej wojnie światowej obie strony konfliktu. W psychozę związaną z jej skutkami wprowadza pierwszy „Mustardgas”, który poprzedzony jest krótkim akustycznym intrem ku pamięci poległych. Następnie wydobywa się gaz, a o dalszą schizę to już Phlebotomized zadbać potrafił. Zupełnie odrealniony klimat jest bowiem podstawą ich twórczości. Muzyka brzmi jakby dobiegała ze studni. Jest bardzo niska i dudniąca w brzmieniu gitar i wokalu, a o rozdwojenie jaźni dbają intensywne klawisze, a także pojawiające się tu i ówdzie skrzypce. Daje to niesamowity efekt głębokiego echa, które rozlewa się jakby w tunelach, ale jednocześnie cieszy ucho, dobijaną perkusyjnie, melodią. Charczący gardłowo wokal tylko dodaje paranoi. Jest jak nadchodzący powoli obrzydliwy robal, w dodatku ziejący w nas gazem musztardowym. Siedzimy więc w maskach gazowych, przywarci szczelnie do ścian okopów i czekamy na rozwój wydarzeń.

A z bezlitosnego pola bitwy przenosimy się do nie mniej litościwych naw kościoła. Tu również jest ten pogłos i ta niewiarygodna histeria wyznawania swoich win i kupowania rozgrzeszenia. Szaleją skrzypce, numer jest bardzo długi i kaloryczny, z tajemniczym folkowym motywem w drugiej części. Na wspomnianej kasecie można się nim nawet cieszyć dwukrotnie, bo kończy pierwszą stronę oraz rozpoczyna drugą. Pewnie ze względu na rozplanowanie czasu trwania na taśmie. Ot, salomonowe rozwiązanie! Tracklista oczywiście o niczym takim nie informuje.

Tak samo budzący grozę jest trzeci kawałek „Tragic Entaglement” opowiadający o złapanej w pajęczą sieć ofierze i jej beznadziejnej i skazanej na niepowodzenie walce o przetrwanie. Ten numer mieliśmy już okazję usłyszeć na demie „Devoted To God” tylko w bardziej surowej wersji. Także akustyczny motyw na zakończenie pod tytułem „Ataraxia” pochodzi właśnie z tego dema.

Tak więc krótko i częściowo powtórzone, ale wrażenie robi niezmienne. Głównym atutem Phlebotomized jest jego oryginalność i abstrakcyjne podejście do brzmienia, w połączeniu ze skrzypcami i klawiszami. Jest jednak też sporo pracy gitar i ich partii solowych. Wyjątkowa ciekawostka z dawnych czasów.

Tracklista:

1. In Memory Of Our Departured Ones (1914-1918)
2. Mustardgas
3. Preach Eternal Gospels
4. Tragic Entanglement
5. Ataraxia

Wydawca: Malodorous Mangled Innards Records (1993)

Ocena szkolna: 4+

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły