Ohlsson
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Napalm Death - Harmony Corruption

Harmony Corruption, Napalm Death, death metal, grindcore, Glen Benton, John Tardy, Mitch Harris, Barney, Jesse Pintado, Mick Harris, Obituaty, Deicide, Mark Greenway, Mentally Murdered, Carcass, Cathedral, Benediction, EreachePamiętam, że pierwszą, piracką wersję kasetową „Harmony Corruption” kupiłem, będąc jeszcze w podstawówce, w osiedlowym kiosku ruchu. Miała całkiem inną okładkę z jakimś marnej jakości truposzem, któremu z gęby leciała krew. Do tego tło było biało różowe. Wyglądało to beznadziejnie. W dodatku taśma była nagrana tak jakby nie od początku bo przed pierwszymi dźwiękami była dość długa cisza. Po płycie była tam jeszcze EPka „Mentally Murdered” zapisana jako ostatni kawałek. Ta wersja była dość popularna w tamtym czasie i nie byłem jedynym, który ją posiadał.
 I choć z zewnątrz materiał nie był zachęcający to jego zawartość była dla mnie porażająca. Pierwszy raz spotkałem się z takim graniem. Taka siła i ciężkość muzyki i wokalu była dla mnie nowością. Była nowością również dla samego Napalm Death bo ta płyta ukazała nowe, odmienione oblicze zespołu. Wprowadzała go w drugą spośród wielu następnych faz twórczości. Odmiana była całkowita nie tylko pod względem muzyki ale również składu. Część dotychczasowych członków zespołu odeszła zakładać takie zespoły jak Carcass czy Cathedral. W ten sposób na trzeciej płycie z debiutanckiego albumu pozostał tylko perkusista Mick Harris. Doszli natomiast muzycy, którzy mieli się stać filarami tego zespołu i w ogóle ikonami metalu. Z Benediction przyszedł wokalista Mark Greenway, a gitary obsadzili Jesse Pintado i Mitch Harris. Nie dziwne więc, że pod względem muzycznym ten materiał odbiega bardzo od wcześniejszych dokonań zespołu.
  
 „Harmony Corruption” to, zależnie od wersji, dziesięć albo jedenaście przytłaczająco ciężkich death metalowych kawałków. Skończyły się krótkie i szalone uderzenia. Napalm Death poszedł w stronę przemyślanych i poukładanych utworów. To są normalne kompozycje posiadające linie melodyczne, w których pojawiają się nawet refreny albo solówki. Te ostatnie wprawdzie sporadycznie i nie są może najmocniejszą stroną tej płyty ale na pewno stanowią wartość dodaną. Wszystkie kawałki przekraczają dwie minuty, a niektóre osiągają nawet pięć. A co zostało ze starego Napalmu? Przede wszystkim moc, ciężar i szaleńcze tempo. Chora, dewastująca lawina dźwięków jest częścią wspólną wszystkich etapów działalności zespołu. Ta muzyka niesie w sobie coś przerażającego. Jakąś taką niszczycielską siłę, która tłamsi i przygniata. Ale w tym wszystkim można odnaleźć mnóstwo zajebistej, porywającej muzyki, która rozkłada na łopatki nawet po wielu, wielu latach. A nad wszystkim unosi się zabójczy, niezwykle mocny głos Barneya. Ogólnie jest bardzo dobry i pasujący do muzyki jednak czasami wydaje mi się, że może trochę zbyt monotonny. Właściwie pod tym względem cała płyta jest na jedno kopyto. Uświadamia mi to kawałek „Unfit Earth” gdzie gościnnie wydzierają się Glen Benton i John Tardy. Szczególnie ten drugi jednym słowem „goodbye” tak zamiata, że więcej takich smaczków po prostu mi trochę brakuje ale to już takie czepianie się.
   
Teksty pozostają w sferze społecznej i ukazują rujnującą działalność ludzi, szczególnie tych obdarzonych władzą. Owładniętych bezsensowną rywalizacją i chciwością. „Mind Snare” mówi o złudnym i niszczącym działaniu heroiny i upadku ludzi od niej uzależnionych. „Suffer The Children” to obraz ludzi manipulowanych i niszczonych przez religijnych przywódców. „Extremity Retained” natomiast, to cios wymierzony w krytykantów, którzy w muzyce ekstremalnej widzą tylko bezsensowny hałas. Sami nic nie robią, a potrafią tylko deprecjonować czyjeś dokonania. A tymczasem: „There's probably more thought in what we do than a large part of what appeals to you”.
   
Dla mnie „Harmony Corruption” jest wielką, przełomową płytą nie tylko dla samego Napalmu i całej ekstremalnej sceny ale i dla mojego własnego rozwoju jako odbiorcy. Pozostanie na zawsze jedną z najważniejszych pozycji, która ukierunkowała moje muzyczne zainteresowania już bezpowrotnie.

Na zakończenie dodam, że wersja kasetowa, którą posiadam obecnie też jest nieźle wykręcona. Jest to oryginalne czeskie wydanie Earache, które według spisu treści zawiera dziesięć kawałków, pięć na pierwszej stronie i pięć na drugiej. Tymczasem na pierwszej stronie jest osiem numerów, a na drugiej pozostałe dwa, bonusowy „Hiding Behind” i całkiem niespodziewanie znowu EPka „Mentally Murdered”. Tak więc informacja jeszcze gorsza niż na rzeczonym piracie ale to już tak na marginesie.

Tracklista:

01. Vision Conquest
02. If The Thuth Be Known
03. Inner Incineration
04. Malicious Intent
05. Unfit Earth
06. Circle Of Hypocrisy
07. The Chains That Bind Us
08. Mindsnare
09. Extrenity Retained
10. Suffer The Children
11. Hiding Behind

Wydawca: Earache Records (1990)

Ocena szkolna: 5
Komentarze
leprosy : Brzmienie jest dość specyficzne , ja bym je określił jako przytłumion...
Harlequin : W sumie to długo sie do niej przekonywąłem. Jak dla mnie troche cicho...
leprosy : Jeden z trzech najlepszych Napalmów. Doskonały krążek (ostatni z M...
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły