Castle Party 2020
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Mirrordead - Reborn

Mirrordead w ubiegłym roku w składzie: Tom "Lord" Tatoń (wokal, gitara), Mateusz "Pedros" Siąkała (gitara), Artur "Turek" Kempny (bas) oraz  Jerzy "JJ" Hamerlak (perkusja) nagrał album „Reborn”. Za jego sprawą próbuje teraz wypłynąć na szersze wody i zainteresować swoją muzyką jak najliczniejsze grono słuchaczy. Przy okazji może uda się im znaleźć jakiegoś wydawcę. Moim zdaniem będzie ciężko (dlaczego? - o tym poniżej), ale mimo wszystko trzymam kciuki.


Mirrordead to młode chłopaki, więc i grają to, co chyba najbardziej kręci młodych, czyli energetyczny groove metal zmiksowany z metalcore'm i jego pochodnymi. Nisko strojone gitary, corowa rytmika, a do tego zróżnicowane wokale i metalcore'owe, melodyjne wstawki. Nad całością unosi się mocne piętno Sepultury z jednej oraz takiego S.O.A.D. z drugiej.

Wydawałoby się, że będzie to sprawdzona recepta na nagranie co najmniej dobrego albumu. Niestety zespół nie wystrzegł się sporych niedociągnięć, które muszą rzutować na odbiór tego materiału. Po pierwsze wokale, które o ile są mocne, próbujące momentami przejść w tzw. świński bulgot czy nawet bardziej rapujące rejony - są w porządku, ale kiedy ujawnia się jakieś emo-zawodzenie, którego kulminacja pojawia się w „Look At Me”, to dosłownie opadają ręce. Tego się nie da słuchać. Ewidentnie jest to największa wpadka Mirordead.
Ponadto zespół nie uniknął także niedociągnięć produkcyjnych. Co pewien czas pojawiają się momenty, w których odnosi się wrażenie, że z gęstej produkcji materiału ulotniło się kilka ścieżek, jakby nagle zatkało się ucho, po czym znów wszystko wraca do normy. Jest to cholernie frustrujące i utrudnia przesłuchanie całości „Reborn". Same kompozycję są solidne, ale nie na tyle by przemóc się  i pomimo powyższych mankamentów cieszyć się muzyką.

Nie lubię zbytnio dołować młodych, ale jedyne co mi się na tym albumie podoba bez żadnych zastrzeżeń to ładnie wydany digipack, który z pewnością szybko się nie przetrze. A muzyka – na pół gwizdka. Z podobnych klimatów zdecydowanie bardziej polecam sięgnięcie po pierwowzór czyli Sepulturę lub „Diabolus in Musica” wiadomo kogo.

Ocena: 5/10

Tracklista:

01. 10 000 000 Hugs & Kisses
02. Reborn
03. Between Illness And Affection
04. Unthikable
05. Always Full Fuck
06. Terror Of A Good King
07. Look At Me
08. R.J.
09. Another Song About Love

Wydawca: zespół Mirrordead (2012)

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły