Wracać wciąż do domu Le Guin
Castle Party 2020
Recenzje :

Goath Thron - Ruthlessness

Ruthlessness, Goat Thron, Heerwegen Tod Production, Werewolf Promotion, dark ambient, black metal, industrial noise

„W imię Szatana”. Początkowa inwokacja do płyty „Ruthlessness” Goat Thron nie pozostawia złudzeń, że jest to rzecz dla bardzo wąskiego grona odbiorców prezentujących nihilistyczną postawę wobec świata i ogół ludności powinien ją omijać z daleka. Jeszcze bardziej należy się strzec samego inwokatora, który w skórzano-ćwiekowym stroju sadysty dopadł jakąś ofiarę. Nie wiem czy to blackowy wizerunek jeszcze czy już dewiacja seksualna i na wszelki wypadek wolałbym nie wiedzieć, ale zamknięty szczelnie w swojej jaskini, płytę jednak odpaliłem.

Płytę wydaną przez Heerwegen Tod Production w 2015 roku, z nową okładką, której zdjęcie zamieszczam, bo pierwotnie materiał był opublikowany na kasecie przez Werewolf Promotion, z jeszcze gorszym obrazem. Tu śmierć zagląda z każdej strony, a jej zapach czuć już z daleka.

Groźne i jakby dobiegające ze studni bluźnierstwa powracają jeszcze w trzecim „Dominus Diabolus Sabaoth”, ale to i tak tylko moment. Płyta w znakomitej większości maltretuje tylko dźwiękiem, bez udziału słów. Industrialny noise rozlewa się po pomieszczeniu, świdruje umysł, zgniata percepcję i pustoszy świadomość. Człowiek poddawany jest nieustającym elektrowstrząsom i czuje się jakby poszczególne odgłosy przeszywały go na wylot. Tą płytę odczuwa się fizycznie. Ona naprawdę potrafi zniewolić i sprawić ból.

To, że wszystko jest wybitnie mroczne, obrzydliwie złe i przeraźliwie śmiertelne, to rozumie się już samo przez się. Ważne jednak, że foniczne tortury Goat Thron układają się ciekawe i wkręcające sekwencje. To szubrawstwo żyje własnym życiem, a jego niegodziwość faluje w sposób przyciągający uwagę i wręcz hipnotyzujący. Leżąc przykutym przez łańcuchowe prądy, można odpłynąć w tym ciemnym lochu i zupełnie się zatracić, a sama końcówka to jest już totalna masakra. Wirująca na pełnej kurwie pralka to naprawdę jeszcze nic. Wiedzcie, że po takim seansie Wasze życie już nie będzie takie samo. Trzeba chwilę odczekać, żeby dojść jakoś do siebie i być w stanie w ogóle się poruszyć. Czy to już zniknęło czy jeszcze będzie mnie prześladować? Ja już od tego się nie uwolnię. „W imię Szatana, na zawsze!”

Tracklista:

1. Princes Des Tenebres
2. Worm On The Cross
3. Dominus Diabolus Sabaoth
4. Molesting Minds
5. Satanic Black Cult
6. Factory Of Horned Blood
7. White Chaos Heritage
8. Antichrists Crusaders Against Modern World

Wydawca: Werewolf Promotion (2013)

Ocena szkolna: 4+

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły