Wracać wciąż do domu Le Guin
Zmierzch Bogów
Recenzje :

Goat Thron - Infernale Et Diabolicum Violentiam Barbarum ...Duo Decennia Pura S

Infernale Et Diabolicum Violentiam Barbarum  …Duo Decennia Pura Satanism…, Goat Thron, Dagon, Funeral, dark ambient, black metal, Cenobit Eeriel, ambient, Rust On The Ax, Standartenmisanthropicführer Capricornus Mróz, Trizar, Rotting Christ

„Infernale Et Diabolicum Violentiam Barbarum  …Duo Decennia Pura Satanism…” to płyta wydana z okazji uczczenia dwudziestolecia Goat Thron i przy okazji upamiętnienia Dagona, który współtworzył zespół na samym początku. W tym celu Funeral postanowił wynurzyć się na chwilę z odmętów śmiercionośnego dark ambientu i przypomnieć nagrania z trzech pierwszych demówek z lat 2000 – 2001, kiedy to parał się black metalem. Udział w tej retrospekcji wzięli też Cenobit Eerie z ambientowego Rust On The Ax na wokalu i gitarzyści Standartenmisanthropicführer Capricornus Mróz i Trizar.

Płyta jest więc nagrana na nowo, choć okładka wspomina, że część nagrań odbyła się w latach 2000 – 2001, więc może coś z tych demówek zostało tu wykorzystane. W sumie nie byłoby to dziwne, gdyż w zawartości dużo jest chaosu, a niektóre kawałki prezentują się dwuwarstwowo, to znaczy, że na bzyczący w oddali black metal nakładają się silnie dociskające klawisze, które czasem sprawiają wrażenie jakby były wzięte z innego wymiaru. Mankamentem na pewno jest sztuczna perkusja, bo jej plastikowość słychać wyraźnie. Wszystko to zlewa się razem i nakłada na wycofane gitary, tak że momentami można się zastanawiać czy to black metal jeszcze, czy może odpadamy w jakiś kolejny ambientowy terror. Ale gitary również wyłaniają się naprzód, prezentując surowe i niekiedy dość nieudolne zagrania, a wokale, choć wściekłe i przerażające, zawsze są schowane. Mimo to w wielu miejscach można rozszyfrować, że, nie zważając na angielskojęzyczne tytuły, wszystkie są po polsku.

Początek i koniec są klawiszowe, a te blackowe kawałki mają różne brzmienia, jakby wcale nie pasowały do siebie. Cover Rotting Christ jest przytłuczony klawiszowym moździerzem i zupełnie obdarty z melodyjności, tak że ciężko go w ogóle rozpoznać. Przewala się tu mnóstwo niekontrolowanego zła, dużo w tym szaleńczego pędu na oślep i przede wszystkim dużo dzikości. Strasznie to zezwierzęciałe, a niedoróbki techniczne nadrabiane są fanatyzmem i prężeniem muskułów. Jakby nie ważne były metody, a tylko efekt końcowy i pozostające wrażenie.

Tracklista:

1. Intro-Triumph of War
2. Pain
3. Suicide
4. Czarny Chram
5. Domination
6. Arise My Lord!
7. The Sign of Evil Existence (Rotting Christ cover)
8. Outro-Death

Wydawca: Heerwegen Tod Production (2019)

Ocena szkolna: 3+

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły