Castle Party 2018
Paradoks
Recenzje :

Down - NOLA

Down, Pantera, Corrosion Of Conformity, Crowbar, southern metal, Kirk Windstein, Pepper Keenan, sludge metal, stoner metal, Vulgar Display Of Power, Black Sabbath, Far Beyond Driven, Phil Anselmo

U swego zarania Down był zespołem stworzonym z połączonych sił członków Pantery, Corrosion Of Conformity i Crowbar. Cechowało ich wspólne pochodzenie i chęć ujęcia tego w dźwięki charakterystyczne dla południowych stanów USA. Dźwięki ociężałe, tłuste, gnuśne, ale i melodyjne, zwane popularnie southern metalem. Ich pierwszy album przyjął tytuł oznaczający ich miasto – Nowy Orlean w stanie Luizjana. Charyzmatyczność tych postaci, wyraźne oznaczenie miejsca, z którym je należy utożsamiać i w najczystszej formie południowa zawartość krążka, uczyniła z niego pozycję klasyczną, stanowiącą punkt odniesienia czym w istocie jest southern metal.

 

A więc wyróżnia się on przede wszystkim brudnym, zamulonym brzmieniem, jakby przysłoniętym oparem porannej mgły. A już w jego ramach granie może być żwawe i  z elektryzującymi riffami jak w „Losing All” (mimo samobójczego tekstu), ale najczęściej jednak jest dołujące i otępiające jak w potwornie narajanym „Hail The Leaf” czy depresyjne jak w odsiadującym dożywocie „Lifer”. Muzyka czerpie wiele ze stonera, a nawet sludge metalu, z którego przecież wywodzą się obaj gitarzyści, czyli Kirk Windstein i Pepper Keenan. Wszystko to miesza się gmatwaniną stylów, a wybijające się szybsze riffy i zagrywki, ściągane są do dołu jakby wielkim magnesem, albo z efektem biegu w wodzie, jak we wspomnianym „Lifer” lub wzrastającym i opadającym, a także krzykliwym „Temptation Wings”. Jak mucha w smole zaś dusi się w dymie cały „Bury Me In Smoke”, co nie przeszkadza mu mieć chwytliwych i śpiewnych wokali. A w ogóle to tej zadziorności i świeżości w graniu jest tu całe mnóstwo. Oklejona jest tylko mulistą skorupą.

Nie da się również nie zauważyć, że o obliczu „NOLA” w dużej mierze stanowi wokal Phila Anselmo. Jego niesamowity, charczący głos pasuje wręcz idealnie do brzmienia gitar i razem daje to właśnie ten całościowy efekt. Można też uznać, że jest on bardzo zbliżony do Pantery i nie będzie w tym żadnej przesady. Rzeczywiście, szczególnie cała pierwsza część płyty, jest mocno parterowa, a „Underneath Everything” ma wokale wyraźnie przypominające „Walk” z „Vulgar Display Of Power”. Taka to jednak specyfika, choć tutaj w sferze takstowej dominuje depresja i zdołowanie, co stoi w symbiozie z przekazem muzycznym.

W drugiej części albumu więcej jest dodatków do głównej linii tematycznej. „Eyes Of The South” rozpoczyna się, zostającym trwale w pamięci, plumkaniem. Cały utwór z czasem się rozwija, ale ten początkowy motyw, wydaje mi się jakby miał swój dalszy ciąg w „Stone The Crow”. Nie wiem czy taka była koncepcja, czy mi to tylko się tak kojarzy, ale całe to iście bluesowe, spokojne i piękne w formie, granie jakby było dalszą częścią początku „Eyes Of The South”. Zresztą trzeba też zauważyć, że taka zakamuflowana bluesowość jest tu wyraźnie obecna i cały ten southernowy posmak czerpie z korzeni tego gatunku.

Z kolei „Jail” to taki drugi „Planet Caravan”. Zaledwie rok wcześniej Pantera zakończyła swoją najbardziej popularną płytę tym coverem Black Sabbath, a tu pojawiło się coś w bardzo podobnym klimacie i aranżacji. Krótką chwilą instrumentalnej nostalgii jest jeszcze „Pray For The Locust”.

Tak więc obok stuprocentowo oryginalnego rdzenia, są także i jakieś urozmaicenia. Nic jednak nie wybija „Down” z podstawowego rytmu, nic też nie zakłóca jego podstawowej stylistyki. I za to świat ich pokochał, kupując to granie, niezależnie od szczytowego rozgłosu jaki święciło „Far Beyond Driven”.

 

Tracklista:

01. Temptation's Wings
02. Lifer
03. Pillars of Eternity
04. Rehab
05. Hail the Leaf
06. Underneath Everything
07. Eyes of the South
08. Jail
09. Losing All
10. Stone the Crow
11. Pray for the Locust
12. Swan Song
13. Bury Me in Smoke

Wydawca: Elektra Records (1995)

Ocena szkolna: 5

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły