Wracać wciąż do domu Le Guin
Zmierzch Bogów
Recenzje :

Desolate Empyrean - Selfdestructive

Desolate Empyrean, Encyclopaedia Metallum, Aryman, Serpent Seed, Lugburz, doom metal, End Of Time Records

Desolate Empyrean to nowa nazwa jeśli chodzi o pozycje wydawnicze, choć Encyclopaedia podpowiada, że istnieje już od pięciu lat. Zespół pochodzi z Łodzi, a jego frontmanem jest Aryman, którego mieliśmy okazje usłyszeć na pierwszej płycie Serpent Seed i dawno, dawno temu na pierwszym demie Lugburz. Tym razem styl jest jeszcze inny, bo Desolate Empyrean to zawiesisty doom metal o ociężałej strukturze. Zawarty jest on na płycie długogrającej wydanej przez End Of Time Records i zatytułowanej „Selfdestructive”. Tak więc natychmiast po wyczekanym poczęciu zespół dokonał samodestrukcji.

Tekst utworu tytułowego mówi o kochankach połączonych przez śmierć. Ale to dopiero w środku płyty. Na początku mamy do czynienia z wątkiem kościelnym i upadkiem wiary. Cokolwiek jednak by nie ulegało zatraceniu, nie ma to większego znaczenia, ponieważ cały album wtrąca w grafitowo-szary nostalgiczny nastrój. Słuchacz brodzi więc w gęstej gitarowej mgle i duchocie dobijanej niskim basem. Brzmienie przy tym jest brudne, a atmosfera wilgotna. Odetchnąć jednak można pełną piersią, bo przestrzeni do tego nie brakuje. Wędrówka nasza jest również dość wolna i statyczna. Tempo jest mało męczące i nigdzie nam się nie spieszy.

Jakkolwiek utwory są do siebie podobne, to Desolate Empyrean stara się je urozmaicać i gdzieniegdzie wtrącać pewne odskocznie, zakłócając dominującą jednostajność. Najbardziej wyróżniają się otwierający „Poisoned By Faith”, a także „Servant”. Są to takie najbardziej chwytliwe wokalnie kawałki, co wiąże się też z delikatnym przyspieszeniem. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że spełniają tu rolę przebojów, choć oczywiście nie zapominając, że wciąż mówimy o rozciągłym doom metalu. Również „Selfdestructive” zaskakuje szybkim początkiem, ale akurat ten numer później robi się bardzo ołowiany czym zaraża też następny „In A Shallow Grave Laid”. Niespodziewany zjazd na kreskę z górki, połączony z nadzyczajną aktywnością perkusyjną, mamy też w „Wingless”. Wbrew swojemu tytułowi „Insomnia” jest po polsku, co też dodaje aptekarską ilość kolorytu, natomiast ostatni „When The Death Is Calling Me To You” momentami oczyszcza się nieco z brudu na rzecz dźwięków bardziej akustycznych, a i wokal robi się czystszy i deklamowany. Jest to jeszcze bardziej tęskne zakończenie tej melancholijnej płyty, co zresztą wyczerpująco tłumaczy jego tytuł.

Brodzi się dość długo, bo 54 minuty. Pod koniec można poczuć trochę sennego znużenia. Ale na tym właśnie polega doom. Żeby brodzić, brodzić, brodzić… Jak ktoś lubi, to tu na pewno będzie miał przy czym.

Tracklista:

01. Poisoned By Faith
02. Drown In Sadness
03. Reckoning
04. Empyrean Is Desolate
05. Servant
06. Selfdestructive
07. In A Shallow Grave Laid
08. Wingless
09. Insomnia
10. When The Death Is Calling Me to You

Wydawca: End Of Time Records (2022)

Ocena szkolna: 4

Komentarze
zsamot : Dzięki za te recenzje!
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły