Kolejny ocalały wiersz, a raczej mini opowiadanie...
"Jestem tu.
Wróciłem z deszczu na bruk."
... i rozpływam się
w labiryncie szpar i zakamarków ulic
niczym skrytobójca wpadam,
rozsiewam jak wiatr nasiona - zniszczenie
poczym sie rozpływam...
I znowu sie pojawiam
nabrawszy fali deszczu w usta
pukam do drzwi.
Na co pukanie...
już jestem wewnątrz waszych domów
już jestem wewnątrz waszych mieszkań
i wynoszę was
i wasz dobytek
na grzbiecie swym
jakoby jeż jabłko z sadu
gdzie wiatr tańczyć zapragnął.
I nie tylko tam...
i drzewom ku ziemi kłaniać się nakazał
i sztuczny betonowy gaj
napełnił płaczem.
Komentarze Wróciłem z deszczu na bruk."
... i rozpływam się
w labiryncie szpar i zakamarków ulic
niczym skrytobójca wpadam,
rozsiewam jak wiatr nasiona - zniszczenie
poczym sie rozpływam...
I znowu sie pojawiam
nabrawszy fali deszczu w usta
pukam do drzwi.
Na co pukanie...
już jestem wewnątrz waszych domów
już jestem wewnątrz waszych mieszkań
i wynoszę was
i wasz dobytek
na grzbiecie swym
jakoby jeż jabłko z sadu
gdzie wiatr tańczyć zapragnął.
I nie tylko tam...
i drzewom ku ziemi kłaniać się nakazał
i sztuczny betonowy gaj
napełnił płaczem.
KostucH : Przepraszam za błedne podanie tytułu ale zgodzisz się ze mną Minawi...
minawi : Kostuszku, dokładniej "Spacer w deszczu"...
KostucH : Ciąg dalszy? Nie...Wiersz Minawi pt: "Deszcze" jest początkiem a mój "Skr...
Idziemy ślepo przed siebie,
Zakuci w kajdany życia,
Spętani łańcuchem egzystencji,
Zniewoleni i zaślepieni.
Lecz nikt ze współwięzów uwolnić się nie chce.
Żeby dalej bezmyślnie kroczyć przed siebie,
Człowiek jest zdolny zabić towarzysza
Zgnieść go, zmiażdżyć...
I tak kroczymy z dnia na dzień,
Coraz bardziej pogrążeni w bezsenie tej wędrówki
Kroczymy ku śmierci...
Komentarze Zakuci w kajdany życia,
Spętani łańcuchem egzystencji,
Zniewoleni i zaślepieni.
Lecz nikt ze współwięzów uwolnić się nie chce.
Żeby dalej bezmyślnie kroczyć przed siebie,
Człowiek jest zdolny zabić towarzysza
Zgnieść go, zmiażdżyć...
I tak kroczymy z dnia na dzień,
Coraz bardziej pogrążeni w bezsenie tej wędrówki
Kroczymy ku śmierci...
Hope : Po co wiecej? A co Ci się w tym podoba? jak już się chwali/krytyuje to tr...
Hope : to się rozpisałaś...
Wyśmiany i brudny
Prosty strach
Niedoceniany
Na swym miejscu od lat
Wyśmiany i zapomniany
Gniewnym okiem spogląda
Na swe dawne domostwo
Którego już nie ma
I choć czasu minął szmat
Stoi tak jak stał
Na wiekowym tak jak on polu
A swymi realnymi
Wyżartymi przez wrony oczodołami
Patrzy na swe dawne piękne pole
Zapełnione brzydkimi i bezdusznymi
Ludzkimi domami
Niczym duch
Wystąpić ze szmat by chciał
Ponieważ wszystko co miał
Znalazło inne miejsce lub umarło
I leży gdzieś w komercyjnym grobie
By w ludzkiej zagłady dobie
Ożyć i wydać radości dźwięk
Radości
Z ich głupoty oczyszczenia
I przyjęcia ciała nowego
Betonem i metalem nieskażonego
Na Wrony strach
Prozaicznych radości pozbawiony
Czekać będzie aż do końca
Którego w naszej rzeczywistości nie ma
Czekać będzie aż do końca
I naszej błogości się przyglądać
Aż sami nie zmądrzejemy
I sami stad nie odejdziemy
Prosty strach
Niedoceniany
Na swym miejscu od lat
Wyśmiany i zapomniany
Gniewnym okiem spogląda
Na swe dawne domostwo
Którego już nie ma
I choć czasu minął szmat
Stoi tak jak stał
Na wiekowym tak jak on polu
Myślami płynie przez świat
A swymi realnymi
Wyżartymi przez wrony oczodołami
Patrzy na swe dawne piękne pole
Zapełnione brzydkimi i bezdusznymi
Ludzkimi domami
Wyśmiany i brudny
Niczym duch
Wystąpić ze szmat by chciał
Ponieważ wszystko co miał
Znalazło inne miejsce lub umarło
I leży gdzieś w komercyjnym grobie
By w ludzkiej zagłady dobie
Ożyć i wydać radości dźwięk
Radości
Z ich głupoty oczyszczenia
I przyjęcia ciała nowego
Betonem i metalem nieskażonego
Wyśmiany i opuszczony
Na Wrony strach
Prozaicznych radości pozbawiony
Czekać będzie aż do końca
Którego w naszej rzeczywistości nie ma
Czekać będzie aż do końca
I naszej błogości się przyglądać
Aż sami nie zmądrzejemy
I sami stad nie odejdziemy
Jedna koleżanka była strasznie oburzona tym, że nie ustosunkowuję się do wydarzeń w Libanie.
Komentarze Samurai : Po pierwsze to nie jest wiersz i nie mam pojęcia po co są te zwrotki, przerw...
Bloody_Mary : Nie wiem czemu ale ten wiersz dotarł so mnie
Wiedzma_Wybredna : ekhm... autorem jest Robac ;) ja to kupuje... choć może zbyt prosto powi...
kategoria: banalne: serducho/przełamanie
Komentarze Draven : Z mojego punktu myślenia to ten wiersz jest jak taka osobowość twórcz...
kontragekon : Zdaję sobie sprawę, że wszystko było nieplanowane (tego się racz...
Hope : Wyrzekam się Szymborskiej - nigdy nie chcialam jej naśladować. Wyrzeka...
Motyli nigdy nie lubiłem
A mimo to trzymałem
Jednego w klatce
W której tylko jedna dziura była
Dziura
Przez którą codziennie wlewałem
Ironie i Sarkazm
Aby po jego uwolnieniu
Móc latać razem z nim
Komentarze A mimo to trzymałem
Jednego w klatce
W której tylko jedna dziura była
Dziura
Przez którą codziennie wlewałem
Ironie i Sarkazm
Aby po jego uwolnieniu
Móc latać razem z nim
Draven : Ja nie szczycę się ironią i sarkazmem. Czasami ich używam, ponieważ...
Hope : Podobne zdanie mam jak Alphar, ale... W której tylko jedna dziura była...

