Chwila po chwili, żyła po żyle
W głąb mego ciała zagłębia się sztylet
On jest tak cichy jak przyjaciel niemy
Rozwiąże wszystkie moje problemy
Nikt nie odczuje mojego braku
Wreszcie stanąłem na śmierci szlaku
Gdy tak umieram wracają wspomnienia
Lecz ja już nie mam nic do stracenia
Mój oddech słabnie z każdą minutą
Teraz opuszczam Ziemię zepsutą
Chory świat wreszcie skończy mnie dręczyć
Już nie mam siły dłużej się męczyć
Właśnie przestaje bić moje serce
Już nigdy więcej nie będę w rozterce
W sumie dla świata nic się nie zmienia
Nie mam więc żadnych wyrzutów sumienia
Kiedy tak leżę w kałuży krwi
Słyszę jak cicho ktoś puka do drzwi
"Otwarte"- jęczę, "kto to?"- myślę sobie
I wtedy wchodzi śmierć we własnej osobie
W głąb mego ciała zagłębia się sztylet
On jest tak cichy jak przyjaciel niemy
Rozwiąże wszystkie moje problemy
Nikt nie odczuje mojego braku
Wreszcie stanąłem na śmierci szlaku
Gdy tak umieram wracają wspomnienia
Lecz ja już nie mam nic do stracenia
Mój oddech słabnie z każdą minutą
Teraz opuszczam Ziemię zepsutą
Chory świat wreszcie skończy mnie dręczyć
Już nie mam siły dłużej się męczyć
Właśnie przestaje bić moje serce
Już nigdy więcej nie będę w rozterce
W sumie dla świata nic się nie zmienia
Nie mam więc żadnych wyrzutów sumienia
Kiedy tak leżę w kałuży krwi
Słyszę jak cicho ktoś puka do drzwi
"Otwarte"- jęczę, "kto to?"- myślę sobie
I wtedy wchodzi śmierć we własnej osobie
Jak żyletka mocno zaciśnięta w dłoni
Jak lufa pistoletu przyciśnięta do skroni
Jak ostatni łyk wina pełnego trucizny
Jak ślady po igłach, jak po ostrzu blizny
Jak krzyk w środku nocy po śnie pełnym strachu
Jak plama na chodniku po skaczącym z dachu
Jak narkoman na głodzie proszący o skręta
Jak lina na gardle sino odciśnięta
Takie są dni twoje: marne, bezlitosne
Całe twoje życie - przyznaj, że żałosne.
Komentarze Jak lufa pistoletu przyciśnięta do skroni
Jak ostatni łyk wina pełnego trucizny
Jak ślady po igłach, jak po ostrzu blizny
Jak krzyk w środku nocy po śnie pełnym strachu
Jak plama na chodniku po skaczącym z dachu
Jak narkoman na głodzie proszący o skręta
Jak lina na gardle sino odciśnięta
Takie są dni twoje: marne, bezlitosne
Całe twoje życie - przyznaj, że żałosne.
Wiedzma_Wybredna : zamysł na tak ;) w zasadzie przymykam na tresc oko bo tekst akurat nasuwa...
Otulone miękkością aksamitnej pościeli
W ciepłym błękicie i czystej bieli
Ciało rozgrzane blaskiem świec płomienia
Czeka na Ciebie i snuje marzenia
Marzy by spojrzeć w Twoje oczy
I bezgranicznej oddać się rozkoszy
By na chwilę stracić kontrolę
I Twemu ciału poddać swą wolę
W szalonym rytmie rozbudzić namiętność
I zatrzeć odwiecznych granic swych świętość
Posiąść skrzydła i sięgnąć do nieba bram
I spoglądając na dół ujrzeć raj...
W ciepłym błękicie i czystej bieli
Ciało rozgrzane blaskiem świec płomienia
Czeka na Ciebie i snuje marzenia
Marzy by spojrzeć w Twoje oczy
I bezgranicznej oddać się rozkoszy
By na chwilę stracić kontrolę
I Twemu ciału poddać swą wolę
W szalonym rytmie rozbudzić namiętność
I zatrzeć odwiecznych granic swych świętość
Posiąść skrzydła i sięgnąć do nieba bram
I spoglądając na dół ujrzeć raj...
... A gdy zgaśnie ostatnia gwiazda
na niebie
Odejdę, bo tak bardzo brakuje
mi Ciebie
Odejdę na zawsze i pójdę
przed siebie
Zgasnę, jak ta ostatnia gwiazda
na niebie
Uleczę swój smutek i serca mego
wielki ból
Ja odejdę, Ty zostań, proszę
nie zamieniaj ról
To ja jestem winna i to ja
cierpieć będę
To ja Cię okłamałam, więc teraz
odejdę...
na niebie
Odejdę, bo tak bardzo brakuje
mi Ciebie
Odejdę na zawsze i pójdę
przed siebie
Zgasnę, jak ta ostatnia gwiazda
na niebie
Uleczę swój smutek i serca mego
wielki ból
Ja odejdę, Ty zostań, proszę
nie zamieniaj ról
To ja jestem winna i to ja
cierpieć będę
To ja Cię okłamałam, więc teraz
odejdę...
Traumatyczne przeżycia związane z rocznicą żałoby po prima aprilisie.
Komentarze Wiedzma_Wybredna : mi tez sie podoba.. ale całość! ;) mysle ze masz potencjal Robac - poczyt...
Widziałam go! Szukał miejsca na swój grób.
Pośród cichej, lecz wietrznej nocy
Kroczł on, pełen smutku i bólu.
Pragnął śmierci, która go wyzwoli.
Przystawał tylko nad grobami samobójców.
Gdyby żyli zrozumieliby go.
Chciał tylko spokoju dla swej znękanej duszy.
Nagle wiatr zmienił kierunek
Przygiął dzrzewa do ziemi,
Zdmuchnął zwiędłe kwiaty z grobów.
Zniknął on niepocieszony, jakby go nie było.
Zostałam tylko ja!
Lecz co tutaj robię sama na tym cmentarzu?
Chyba nie szukam....??!!
Komentarze Pośród cichej, lecz wietrznej nocy
Kroczł on, pełen smutku i bólu.
Pragnął śmierci, która go wyzwoli.
Przystawał tylko nad grobami samobójców.
Gdyby żyli zrozumieliby go.
Chciał tylko spokoju dla swej znękanej duszy.
Nagle wiatr zmienił kierunek
Przygiął dzrzewa do ziemi,
Zdmuchnął zwiędłe kwiaty z grobów.
Zniknął on niepocieszony, jakby go nie było.
Zostałam tylko ja!
Lecz co tutaj robię sama na tym cmentarzu?
Chyba nie szukam....??!!
Sachmet_Luna : Dobry jest ten wiersz :wink: A wiesz, ze gdy bylam mlodsza, to lubilam spacero...
Być smutkiem?
Czy być radością?
Kochać sercem?
Czy kochać miłością?
Przyjąć winę?
Czy winić niewinnych?
Szanować siebie?
Czy szanować innych?
Być realistką?
Czy mieć marzenia?
Pragnąć wszystkiego?
Czy spełniać pragnienia?
Wszystko oddać?
Czy wszystko zabierać?
Żyć dla kogoś?
Czy samotnie umierać?
Tylko dla Twoich ust
Dla tej gorącej czerwieni
Tylko dla Twoich dłoni
Dla tego dotyku przestrzeni
Tylko dla Twoich oczu
Dla tego tajemniczego spojrzenia
Tylko dla Twojego oddechu
Dla tego ciepłego westchnienia
Tylko dla Twoich słów
Dla tego potoku czułości
Tylko dla Twego serca
Dla tej skarbnicy miłości
Czemu ranią, krzyczą i ból zadają?
Czemu kłamią, skoro dawno nie kochają?
Czemu cierpię, skoro nie kocham?
Czemu kłamię, że nocami nie szlocham?
Gdzie słowa kojące, gdy tak bardzo boli?
Gdzie ten przyjaciel, co ból ukoi?
Gdzie odrobina uśmiechu i radości?
Gdzie szukać, skoro tak brak miłości?
Czemu kłamią, skoro dawno nie kochają?
Czemu cierpię, skoro nie kocham?
Czemu kłamię, że nocami nie szlocham?
Gdzie słowa kojące, gdy tak bardzo boli?
Gdzie ten przyjaciel, co ból ukoi?
Gdzie odrobina uśmiechu i radości?
Gdzie szukać, skoro tak brak miłości?
Zabrakło słów, zabrakło snów,
Zabrakło uniesienia.
Jest pusty dom i puste szkło,
I dni tamtych wspomnienia.
Przy twarzy twarz, przy dłoni dłoń,
Łzy smutku się splatają.
Na pewno gdzieś, w marzeniach swych,
Jednością pozostają.
Zabrakło uniesienia.
Jest pusty dom i puste szkło,
I dni tamtych wspomnienia.
Przy twarzy twarz, przy dłoni dłoń,
Łzy smutku się splatają.
Na pewno gdzieś, w marzeniach swych,
Jednością pozostają.
Oto słowa co stanowią
twój nienapisany list.
Oto jęki, które tworzą
twój ostatni słaby pisk.
Będąc ślepym znów popadasz
nieporadnie w nocy mrok.
Stojąc wieki na krawędzi
nie chcąc, robisz jeszcze krok.
Będąc słabym znów upadasz
by nie powstać nigdy już.
Świat cię znowu dziś przerasta
jesteś jak ostatni tchórz.
Będąc głupim znów sprzedajesz
to w co wierzysz cały czas.
Dzisiaj znowu udowadniasz
że nie jesteś jednym z nas.
Będąc mściwym znów zabijasz
gdy cię denerwuje ktoś.
Nie dlatego, że zawinił
lecz po prostu - tak na złość.
Będąc chytrym znów jej skąpisz
choć maleńkiej kropli krwii.
Ona chyba nie dostrzega
bestii która w tobie tkwi.
Możesz mówić, możesz myśleć,
możesz robić to co chcesz.
Ty po prostu jesteś nikim
i ty o tym dobrze wiesz.
twój nienapisany list.
Oto jęki, które tworzą
twój ostatni słaby pisk.
Będąc ślepym znów popadasz
nieporadnie w nocy mrok.
Stojąc wieki na krawędzi
nie chcąc, robisz jeszcze krok.
Będąc słabym znów upadasz
by nie powstać nigdy już.
Świat cię znowu dziś przerasta
jesteś jak ostatni tchórz.
Będąc głupim znów sprzedajesz
to w co wierzysz cały czas.
Dzisiaj znowu udowadniasz
że nie jesteś jednym z nas.
Będąc mściwym znów zabijasz
gdy cię denerwuje ktoś.
Nie dlatego, że zawinił
lecz po prostu - tak na złość.
Będąc chytrym znów jej skąpisz
choć maleńkiej kropli krwii.
Ona chyba nie dostrzega
bestii która w tobie tkwi.
Możesz mówić, możesz myśleć,
możesz robić to co chcesz.
Ty po prostu jesteś nikim
i ty o tym dobrze wiesz.
Co ja widzę?
Czy to blask w ciemnym moim tunelu??
Mrok, który rozświetlony został..
płomyczek, choc nikły
lecz ja go widzę...
widzę...
jest tak blisko...
biegnę do niego, już jestem tak blisko..
w oczach czuję łzy
łzy radości, gdyż
moje marzenia przybliżają się...
Już nie stoję sama na rozstaju dróg...
widzę tłumy,
one mi pomagają...
nie jestem już sama!!
Czuję jedność z każdym
a najbardziej z sobą....
Czy to blask w ciemnym moim tunelu??
Mrok, który rozświetlony został..
płomyczek, choc nikły
lecz ja go widzę...
widzę...
jest tak blisko...
biegnę do niego, już jestem tak blisko..
w oczach czuję łzy
łzy radości, gdyż
moje marzenia przybliżają się...
Już nie stoję sama na rozstaju dróg...
widzę tłumy,
one mi pomagają...
nie jestem już sama!!
Czuję jedność z każdym
a najbardziej z sobą....

