Wierszyk ten powstał pod wpływem mego zachwytu nad krajem jakim jest Norwegia. Zachwycam się w nim przede wszystkim przecudną i zadbaną naturą tego kraju. ;)
Komentarze DEMONEMOON : https://www.youtube.com/watch?v=VN9nP1UHgg4
Mawwan : I think it is very interesting. I came to read this, I know this much more. Many peo...
Yngwie : Norwegia moimi zmysłami jest identyczna z opisaną w wierszu, musieliśm...
Chaos niekontrolowany,
czyli boska apokalipsa w ludzkim wydaniu
czyli boska apokalipsa w ludzkim wydaniu
Justine ou les récompense de la vertu, Sonety.
dostałam czarny flamaster
i czarny karton
narysowałam słońce
takie duże
jasne
z szerokim uśmiechem
-mamo
gdzie podziało się słońce
i czarny karton
narysowałam słońce
takie duże
jasne
z szerokim uśmiechem
-mamo
gdzie podziało się słońce
Przechodzę przez ulicę waszych wyobrażeń
w czarciej masce na duszy przez rozum rzeźbionej.
Widzę cień szarych świateł, dla wiary splamionej
na kolana i ciernie padają bez marzeń.
Wychodzę na pastwiska blaskiem zaślepione
depcząc czerstwy chleb wieków kopytem wzniosłości.
Słyszę głos niemych owiec, bez krztyny mądrości
idą za swym pasterzem skowytem przyćmione.
Powracam do komnaty ścieżką lewej ręki
czując zapach rozkoszy kwiatu wyzwolenia.
Wśród przegniłych mesjaszy, bliska potępienia
krzyż rozbijam porożem, słysząc wiary jęki
"Bogu niech będą dzięki"
w czarciej masce na duszy przez rozum rzeźbionej.
Widzę cień szarych świateł, dla wiary splamionej
na kolana i ciernie padają bez marzeń.
Wychodzę na pastwiska blaskiem zaślepione
depcząc czerstwy chleb wieków kopytem wzniosłości.
Słyszę głos niemych owiec, bez krztyny mądrości
idą za swym pasterzem skowytem przyćmione.
Powracam do komnaty ścieżką lewej ręki
czując zapach rozkoszy kwiatu wyzwolenia.
Wśród przegniłych mesjaszy, bliska potępienia
krzyż rozbijam porożem, słysząc wiary jęki
"Bogu niech będą dzięki"
czerwone kwiatuszki wdzięczą się
jak mali komuniści
na starych zdjęciach z chin
letnie nocne niebo
to granatowa płachta w gwiazdki
podobna do chorągwi
wielkiej siostry unii
inny nieboskłon
ten niebieski dzienny
wydaje się manifestować
kapitalizm i liberalizm
soczek z mandarynek
jest pomarańczowym rewolucjonistą
którego pijesz po zjedzeniu
zieleniny z partii zielonych
tylko noc jest czarna
jak mundury włoskich faszystów
zaś szczeliny chodnika
przypominają swastykę
z pewnego punktu widzenia
14 października 2009 r.
jak mali komuniści
na starych zdjęciach z chin
letnie nocne niebo
to granatowa płachta w gwiazdki
podobna do chorągwi
wielkiej siostry unii
inny nieboskłon
ten niebieski dzienny
wydaje się manifestować
kapitalizm i liberalizm
soczek z mandarynek
jest pomarańczowym rewolucjonistą
którego pijesz po zjedzeniu
zieleniny z partii zielonych
tylko noc jest czarna
jak mundury włoskich faszystów
zaś szczeliny chodnika
przypominają swastykę
z pewnego punktu widzenia
14 października 2009 r.
Mówią, że tutaj wiatr bywa silniejszy. Nocą łamie stalówki.
Czasem go zagłuszam łyżeczką.
Gdy szkło pogwizdywało piątą w rytm trzeciej suity
ruszałam niezdarnym pasażem przez kotłownię na wschód
dokładając bezskutecznie brakujące między nami klawisze.
Potem gięłam łyżeczki.
W listopadzie papierosy pali się szybciej
i pasaże gra się dłuższe
z nutą niezgrabności.
Na zwłokę.
Czasem go zagłuszam łyżeczką.
Gdy szkło pogwizdywało piątą w rytm trzeciej suity
ruszałam niezdarnym pasażem przez kotłownię na wschód
dokładając bezskutecznie brakujące między nami klawisze.
Potem gięłam łyżeczki.
W listopadzie papierosy pali się szybciej
i pasaże gra się dłuższe
z nutą niezgrabności.
Na zwłokę.

