po każdym stopniu płynie jedna łza
jednak wszystkie są inne
jedne z krwi, drugie ze smutku…
z czego zbudowano mnie?
płatki róż spadają z nieba
a ja krzyczę szeptem modlitwy
która rozpoczęła się wraz z narodzinami.
ściany odrapane życiem
tak musiało być.
jeszcze mantra niezakończona.
za chwilę
tak, te schody prowadzą do następnych.
cienie malują kształt wieczność (…)
czy dotknę kiedyś momentu?
Zerwałeś maskę z mojej twarzy
Mój makijaż spłynął krwią
Ukrzyżowałeś mnie wzrokiem
Spojrzeniem czarnych oczu szeleńca
Mój świat umarł
Widzę w lustrze twoją rozmodloną postać
Nie jesteś mi nic winien
prócz miłości
25 marca nakładem Metal Blade Records ukaże się piąte długogrające wydawnictwo thrash-metalcore'owego zespołu Cataract. Szwajcarzy zapowiadają, iż materiał z nowego krążka będzie bardziej brutalny i szybki, ale również dość melodyjny i ciężki. Album pojawi się w trzech wersjach: jako zwykłe CD, jako limitowana edycja z dodatkowym dyskiem (który to zawierać będzie kilka coverów) oraz jako winyl w pięciuset kopiach.
Długo zapowiadana przez autralijski power metalowy zespół Ilium trzecia płyta w końcu ujrzała światło dzienne. Wydał ją włoski label Heart Of Steel Records. Materiał z nowego albumu nagrywany był już od 2006 roku, kiedy to do składu dołączył szwedzki klawiszowiec - Kaspar Dahlqvist - udzielający się w takich grupach jak Dionysus, Stormwind, Treasureland czy Circle II Circle.
Magia, jako po gnozie i mistyce najniższy stopień okultyzmu, przez setki lat znajdowała rzesze zwolenników przeważnie wśród gminu, choć nie brakowało pośród jej adeptów także i ludzi uczonych. Ta nauka i technika nastawiona na działanie opierała się na takim posługiwaniu się wiedzą, aby spowodować określony skutek wywołany rzekomym wpływem sił nadprzyrodzonych.
28 kwietnia w Europie a 13 maja w Stanach Zjednoczonych ukaże się dziewiąty longplay amerykańskiej grupy deathmetalowej Deicide. Jak informowaliśmy wcześniej, sesja nagraniowa odbyła się w studiu Morrisound na Florydzie, z zespołem współpracował gitarzysta Obituary, Ralph Santolla. Na platformie MySpace posłuchać można zwiastunu premierowego krążka, nagrania "In The Eyes Of God". Wydawcą płyty "Till Death Do Us Part" będzie wytwórnia Earache Records.
To będzie bardzo dziwna recenzja. Po zapoznaniu się z chwalonym wszędzie "Diminishing Bewteen Worlds" zastanawiam się dlaczego twórczość Chucka Schuldinera uchodzi za geniusz i powoli zaczynam to rozumieć. Przecież taki "Symbolic" nie jest przesiąknęty techniką do cna jak choćby płyty Atheist, nie jest też tak rewolucyjny na jedyny do tej pory album Cynic, nie jest też aż tak brutalny czy czadowy jak twórczość Nile, a mimo to uchodzi za najlepszy album w gatunku. Drugi twór amerykańskiego Decrepit Birth chyba oświecił mnie i dał odpowiedź na to pytanie.
Myślę, że całą relację można by ukrócić do jednego słowa - Niedziela. Po prostu. Słowo owe jest chyba dosyć wyrazistym odzwierciedleniem pewnego rodzaju występów - występów nie należących do zbytnio udanych. Pojęcie to jest raczej dosyć dobrze znane wszelakim wykonawcom, którzy mieli "szczęście" występować w ten pierwszy dla chrześcijan, a siódmy dla laików dzień tygodnia. Nie wiem jak tam wieczorne msze w okolicznych kościołach ale planowany występ w LCK nie należał do zbyt udanych. Przypuszczam nawet, że na tych pierwszych frekwencja była o niebo lepsza.
Oczy łzawią. Przez łzy patrzą...
Patrzą i widzą...
Ból...
W uszach głośna muzyka. Nie
zagłusza... Nie zagłusza tego...! One słuchają i słyszą...
Krzyk...
Ciało.. Ciało czuje.. Czuje
chłód...
Smak krwi!
Ból, krzyk... I ten.. I ten
chłód... Chłód...
Chłód!!
Tak
zimno...
Złowiłam nocą sny
i nanizałam je na cienką nić snu.
Poprawiłam łagodnie włosy i usłyszałam. że coś nagle pękło.
Nim zorientowałam się, że to moje serce
wyczułam na twarzy ciężką maskę wenecką.
Tego samego koloru była moja czarna suknia z tafty i filcowy kapelusz
owiany smutną krepą.
Wstałam z fotela
i tańcząc groteskowo pzbliżyłam się do lustra zbitego ciężarem odbicia-
-ta, stojąca naprzeciw mnie postać przypominała
brzydką kukłę teatralną.
Dlaczego mi się tak przyglądasz...
Na rozpostarte dłonie spadł mi z nieba
księżyc w pełni
zakołysał mną
był kawałkiem tektury
pachnącej magnoliami.
Wokół zajaśniało
I zleciały się ogromne ćmy
Zespół Deftones rozpoczyna przygotowania do wydania kolejnego, szóstego już albumu - w marcu wejdzie do studia w kalifornijskim Sacramento. Kooperować będzie z producentem Terrym Datem, który do niegdyś współpracował z takimi sławami jak Soundgarden czy Pantera. Nowy krążek Deftones ma nosić tytuł "Eros" i prawdopodobnie ukaże się pod koniec tego roku.
Po sukcesie albumu "Hochstapler" zespół Patenbrigade: Wolff powraca nową płytą. Dziewiąte wydawnictwo zatytułowane "Demokratischer Sektor" oferuje pełną retrospekcję i wgląd w ostatnie 4 lata działalności berlińskiego duetu tworzonego przez Lance'a Murdocka i Svena Wolffa. Jest to tzw. "the best of", na którym znajdą się wszystkie single grupy, nagrania w wersjach klubowych, dwa nowe utwory "Stalinalleee" i "Schusswechsel" a także remiksy autorstwa m.in. KiEW, Absurd Mind. Płyta ukaże się 18 kwietnia nakładem wytwórni Zweieck Recordings.
To jest jedna z tych płyt, o której można powiedzieć, że jest "perłą z lamusa". Sieges Even nigdy nie należało do najpopularniejszych zespołów w gatunku, ale byli zespołem powszechnie szanowanym. Po wydaniu bardzo dobrego "A Sense Of Change" zespół przeszedł spore perturbacje personalne, a na kolejny krążek przyszło czekać aż cztery lata. Zmiana za mikrofonem i nowy wioślarz odcisnęli mocne piętno na zawartosci tego wydawnictwa.
Na moich dłoniach krew w oczach mych zwątpienie moje skrzydła zapomniały jak latać moje życie zapomniało jak istnieć
Kiedyś skoczę
utracę ziemię pod stopami poszybuję w mej czarnej otchłani jak ptak poczuję się na chwilę tylko bez skrzydeł uniosę się nad drzewami
I później już tylko cisza moja przestrzeń pełna myśli i wspomnień ktoś może powie że znał moją historię jeszcze raz popatrzy by później zapomnieć