Ohlsson
Paradoks

Papierochy.... Strona: 43

Artykuł: Papierochy...

Wysłany: 2014-11-24 19:56

dobra na katar i tyle, nic przyjemnego jak dla mnie


kąt padania równa się kątowi odbicia


Wysłany: 2014-11-26 19:50

rzucilam...ze.dwa.lata.bedzie,ale.jak."mam.w.czubie"...
lubie.zajarac...:)



Wysłany: 2014-11-26 20:06

Czasem daję się namówić po "spożyciu" :) Normalnie unikam jak mogę.


Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!


Jak sama nazwa wskazuje ... Wysłany: 2014-11-27 10:24

Lupp (Bicz)
Lupp
Posty: 500
Restinpeace

Papieros służy do palenia i wciągania dymu z papieru. Tytoń to cygaro, lub fajka.


Do not quote - think for yourself


Wysłany: 2014-12-10 11:57

Yngwie (Diabolista)
Yngwie
Posty: 2208
Wrocław / Częstochowa

Ja akurat Crommowi dałbym się namówić na fajkę, gdybym był znów przejazdem we Wrocku. Poza tym na wyjazdach zwykle mam przy sobie gumy do żucia dla neutralizacji smrodu (:-/)

Alkoholu normalnie unikam jak mogę, chyba że z góry wiem, gdzie mogę się załatwić i kiedy wytrzeźwieję. Z tym jest zwykle trochę większy problem, trzeba pomyśleć, popytać i się dowiedzieć.


od czasu do czasu warto wrócić do źródła


Wysłany: 2014-12-10 15:41

Jestem jedyną niepalącą osobą w mieszkaniu, gdzie wynajmuję pokój.


Nie marudź, bo cyckiem walnę.


Wysłany: 2014-12-10 21:15

Yngwie (Diabolista)
Yngwie
Posty: 2208
Wrocław / Częstochowa

Znalazłem w domu starą fajkę dziadka. Jedyna rzecz jaką po nim mam... wspomnienia...


od czasu do czasu warto wrócić do źródła


Wysłany: 2014-12-12 09:28

Lubię oglądać prawdziwą fajkę w ustach mężczyzny, to wydaje mi się takie eleganckie i stylowe.


Nie marudź, bo cyckiem walnę.


Wysłany: 2014-12-12 09:37

Yngwie (Diabolista)
Yngwie
Posty: 2208
Wrocław / Częstochowa

Spróbuję może w wolnej chwili przerobić fajkę dziadka na nieszkodliwą dla zdrowia, hehe. Jeszcze nie wiem jak zrobić dym i np. owocowy zapach, hmmm, muszę pomyśleć.


od czasu do czasu warto wrócić do źródła


. Wysłany: 2019-07-31 11:01

Ja paliłam chyba z 7 czy 8 lat.. . Kilka razy próbowałam rzucić i w końcu w bólach się udało. Ale cierpienie było ogromne, a pustka została do tej pory. Teraz tak bardzo boję się uzależnienia od czegokolwiek, że jak tylko coś zaczyna mi się podobać/ smakować odmawiam sobie tego by nie wpaść w szpony innego nałogu.


Paint it black


. Wysłany: 2019-07-31 15:45

Yngwie (Diabolista)
Yngwie
Posty: 2208
Wrocław / Częstochowa

Bezpośrednio nie mam z tym problemu prawie w ogóle, a wszystkim znajomym, którzy chcieli rzucić poszło dość łatwo - zastąpili palenie sportem, najczęściej bieganiem i zapomnieli o problemie. Z alkoholem jest nieco trudniej, ale też się da. Leków jakichkolwiek udaje mi się póki co unikać, ale obawiam się jeszcze konserwantów, uzależniaczy, przypraw w jedzeniu itp.

Ale to chyba dobrze Hellish, że sobie odmawiasz niezdrowych rzeczy? Ja też się staram i też obawa przed cierpieniem najbardziej mnie przed nimi blokuje.


od czasu do czasu warto wrócić do źródła


re: Yngwie Wysłany: 2019-08-01 05:13

Też się boję dodatków do żywności, a mam wrażenie że są we wszystkim. Zrezygnowałam całkiem z gotowych produktów i jedzenia nie domowego. Mam też właśnie warzywa, owoce i jajka. Po rzuceniu palenia przeszłam też detox 2 razy po tygodniu postu ale to chyba za mało... W sumie gorsze uzależnienia są. Palisz to palisz i nie myślisz o tym obsesyjnie do czasu kiedy ci nie braknie. :-)


Paint it black


Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło