Paradoks
Zadra
Recenzje :

Thornafire - Vorex Deconstrucción

Thornafire, death metal, Vorex Deconstrucción, Ibex Moon Records

Thornafire to chilijski, death metalowy skład, powstały pod koniec lat dziewięćdziesiątych. „Vorex Deconstrucción” jest ich drugą płytą, a wydała ją amerykańska Ibex Moon Records, co przysporzyło zespołowi możliwości zasięgu także poza granicami kraju. Mimo to, zdecydowali się nagrać album w całości po hiszpańsku, co czyni go charakterystycznym i nadaje mu egzotycznego charakteru.

Wokal jest chrypliwym growlingiem, ale całkiem zrozumiałym. To, że jest po hiszpańsku słychać bardzo dobrze, a nawet powiedziałbym, że głos wisi nad muzyką i się z nią nie stapia. Najlepiej wychodzi to w „En El Eón De Las Facials”, gdzie te wokalizy się zaczynają fajnie układać, w większości natomiast głos jest dodatkiem do muzyki. Gitary jednak również mają surowe i siermiężne brzmienie. Thornafire jest taki bardzo bezpośredni, jakby muzyka nie przeszła skomplikowanych procesów masteringu, a brud, w ostatecznym rozrachunku, uzyskany został w sposób zupełnie naturalny. Wszystko jest łańcuchowo piwniczne i pierwotnie garażowe.

Niewiele znajdziemy też w tym melodii. Death metal Thornafire jest pozbawiony polotu, ale za to nie brak w nim pierwotności i rzeźnickiego rozpierdolu. Gitary rzężą gęste riffy, a perkusja doprawia je szatkującą jatką. Muzyka jest ciężka, ale słychać, że zespół ma we krwi kanony deathowej sztuki i grać z pewnością potrafi. Riffy często są świdrujące i przygniatające, ale mają też swoją głębię. Z zalewu dźwięków wyłania się więc wyśrubowana i dociśnięta do maksa metalowa miazga. Gniotąca moc gitar w „Conflagración Del Monoteismo” jest niesamowita i w ogóle w tym numerze są jeszcze takie paranoiczne odgłosy, które zostawiają po sobie konkretne wrażenie.

Ważnym elementem płyty są również intra, które pojawiają się między numerami. Zazwyczaj są to jakieś przemowy, teksty, monologi. Są także w języku hiszpańskim, ale, właśnie przez to, nadają takiej niepewności i poczucia zagubienia związanego ze znalezieniem się w nieznanym, latynoskim świecie. Czasem towarzyszą temu klawiszowe podkłady, co nadaje temu dodatkowej tajemniczości, a czasem są wplecione w bieg utworu, jak kobieca gadka w „Confesión”. Tylko ostatnia z tych kwestii jest po angielsku i dotyczy zgładzenia tysięcy Żydów. Po ostatnim kawałku jest jeszcze chwila przerwy i następuje trochę jammowania z głównym udziałem basu.

Bardziej złożonym kawałkiem jest „Otredad”. Ma akustyczny, choć w dalszym ciągu ciężki, początek oraz progresywne fragmenty i klawisze w środku. To jednak tylko takie szczegóły, bo całościowo jest to tak samo przytłaczający numer jak wszystkie inne. „Vorex Deconstrucción” to kawał niszczycielskiej siły, uderzającej pozorną prymitywnością, pod którą kryje się solidne death metalowe rzemiosło. Z płytą trzeba się oswoić, żeby zaczęła się podobać, ale na pewno warto poświęcić na to trochę czasu.

Tracklista:

1. Hacia La Ruina Del Agartha

2. Subcubación

3. Deconstrucción

4. Otredad

5. Confesion

6. En El Eón De Las Falacias

7. Por El Delrio

8. Conflagracion Del Monoteiamo

9. De La Destrucción Al Trono

Wydawca: Ibex Moon Records (2009)

Ocena szkolna: 4+

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły