Wracać wciąż do domu Le Guin
Castle Party 2020
Recenzje :

Naumachia - Callous Kagathos

Naumachia, Empire Records, Thrash ‘em All, Metal Mind Productions, Callous Kagathos, black metal, death metal, Bal-Sagoth, Monika Urlik, Łukasz Smoliński

Druga płyta Naumachia, podobnie jak pierwsza, została wydana w Empire Records i dołączona do magazynu Thrash ‘em All. Kto się nie załapał, miał też możliwość zakupu drugiego wydania, które w 2008 roku wypuścił Metal Mind Productions. „Callous Kagathos” – bo taki jest tytuł tego wydawnictwa – to black/death metal nasączony sporą dawką klawiszy i dający wiele mrocznej nastrojowości.

Te klawisze są tu bardzo ważnym czynnikiem, wpływającym na ogólną atmosferę. Nie tylko zapełniają przestrzeń burzliwym teatralnym tłem, ale i wysuwają się na czoło, często będąc głównym aktorem przedstawienia, jak w zaczynającym sie operetkowo "Mnimum Fatal Dose". Ale nie tylko one, bo Naumachia szeroko wykorzystuje możliwości wszystkich instrumentów, zostawiając w swoich utworach dużo miejsca na rozległe pokłady wielowymiarowego grania, często odlatującego w kosmiczne wymiary. Taki „Speculus Mundi” zaczyna się wręcz jak galaktyczna wyprawa Bal-Sagoth, a im dalej tym jeszcze dziwniej, jak na innej planecie.

 Nie raz w takich sytuacjach dobrze odnajduje się gitara basowa, jak choćby w całkowicie instrumentalnym „Fuga-Instrumental”. We wszystkich kawałkach występuje dużo zmienności, choć tempa zazwyczaj są szybkie, a natężenie wysokie, bo większość sankcjonowana jest przez ciężkie riffy i gęstą perkusję, a melodyjne granie często zostaje wyparte przez techniczne łamańce i zawijasy. Bardzo dobrym na to przykładem jest „Tenebroso", w którym możemy odnaleźć wiele progresywnej plątaniny. Na dobrą sprawę jednak cała płyta poszatkowana jest wielością wątków i rozwiązań.

O ile siłą Naumachii jest muzyka, to udało się i trochę zabłysnąć przebojowo. Na pewno największym hitem jest pierwszy, po intrze, „Centurion” z żywiołowym i chwytającym refrenem. Takie bardziej wybijające się kwestie są też w „Sublatio” i napisanym w formie wiersza „Harvesterror”. Większość wokali jest chrypliwych, ale zdarzają się i czyste i szeptane dobrane do odpowiednio do scenografii, w czym wyróżniają się, wspomniane już „Speculus Mundi” i „Tenebroso”.

Płytę kończy niespodzianka w postaci „Deadly Threshold”, który to numer jest zupełnie inny od wszystkiego co było wcześniej, co podkreślone jest oznaczeniem go jako bonus track. Jest to bardzo ukojny lot po nieboskłonie, duszy oczekującej na śmierć, zaśpiewany gościnnie przez Monikę Urlik i Łukasza Smolińskiego. Duet ten potrafił wznieść się „over death” i „over life”, a cały kawałek jest emocjonujący, naprawdę dający skrzydeł i stanowi bardzo udane albumu.

Ciekawe i trzymające w napięciu jest jednak całe „Callous Kagathos”. Płyta obfituje w pomysły i jest rozwinięta muzycznie, a do tego utrzymana jest w tajemniczej i mrocznej atmosferze.

Tracklista:

1. Modern Victimology
2. Centurion
3. Speculus Mundi
4. Shanguine Harvest
5. Mnimum Fatal Dose
6. Fuga - Instrumental
7. Satyriatus
8. Tenebroso
9. Morsus Ora
10. Sublatio
11. Ancient Breed
12. Harvesterror
13. Deadly Threshold - Bonus Track

Wydawca: Empire Records (2007)

Ocena szkolna: 4+

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły