Castle Party 2020
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Naumachia - Machine Of Creation

Black Sun Rising, Naumachia, Anders Johansen, Icanraz, Devilish Impressions, Machine Of Creation, Hertz Studio, Mortifer, Hate, Saltus, Soyak, Marcin Urbaś, Sceptic, Covan

Aż sześć lat minęło od „Black Sun Rising” i przez ten czas w szeregach Naumachia niejedno się wydarzyło. Nie wiem czy wszyscy i czy na zawsze, ale źródła internetowe podają, że zespół przeniósł się do Norwegii, co zaowocowało pozyskaniem miejscowego wzmocnienia w postaci perkusisty Andersa Johansena. Zastąpił on Icanraza, dla którego Naumachia była jednym z wielu etapów kariery i który widocznie postanowił poświęcić się Devilish Impressions.

 

Pierwsze nagrania dotyczące „Machine Of Creation” odbyły się w Hertz Studio już w 2012 roku. Wtedy zarejestrowane zostały partie perkusji, basu i gitar. Klawisze i wokal natomiast były nagrywane w kwietniu 2013 roku. I właśnie wtedy, 6 kwietnia, umarł Mortifer.

Mortifer, oprócz z Naumachii znany z takich zespołów jak Hate i Saltus, zmarł podczas snu na arytmię serca. Miał 27 lat. Swoje partie basu zdążył nagrać w całości i cała ta, wydana ostatecznie dwa lata później płyta, poświęcona jest jego pamięci. W szczególności zaś numer „Lost”. Zaiste jest to niesamowite, że nieświadomie nagrywał swoje własne epitafium. Nie wiem czy tekst tego utworu został jakoś w ostatniej chwili specjalnie napisany, czy po prostu istniał wcześniej, w każdym razie słowa: „Your sleep, your eternal sleep’s a fraud – so spiteful couldn’t be god” robią wrażenie. Jest to kawałek, który zaczyna się bardzo spokojnie, a Soyak próbuje nawet śpiewać. Później wszystko się rozkręca i wokalizy są nawet porywające, robi się mocno, ale cały czas czuć w tym taką nostalgię. Jest to numer inny niż wszystkie.

Odnośnie tekstów to pojawia się tu gość specjalny. Wszystkie liryki napisał Marcin Urbaś, a w połowie nawet występuje praktycznie. Ja powiem szczerze, że tak wyraźnie to rozróżniam go tylko w drugim „Multiple Personalisty”, gdzie ma swoich kilka linijek i od razu wyraźnie zalatuje starym dobrym Sceptic oraz w następnym „Scorched Earth”, gdzie wzbogaca główne wokale, a pod koniec znowu ma swoją część. W pozostałych utworach więc albo ma jakieś symboliczne wstawki, albo używa innej barwy, której ja nie rozpoznaję. Z kronikarskiego obowiązku jeszcze dodam, że jest tu jeszcze jeden gość. We wspomnianym właśnie numerze udziela się jeszcze Covan. Tak wyczytałem we wkładce więc przekazuję.

Naumachia jest zespołem wykonującym taki space black/death metal. Moja definicja opera się głównie na szerokim wykorzystaniu klawiszy i elektroniki. Dlatego właśnie taka muzyka jawi mi się jako przestrzenna i kosmiczna. Uważam, że w przypadku „Machine Of Creation” taka koncepcja sprawdziła się znakomicie. Jest tu wiele fragmentów, które bardzo mi się podobają. Już w pierwszym „Aging Sun” mamy świetne gitary, długą i melodyjną solówkę i idealnie wplecione klawisze. „Scorched Earth” to następny wymiatacz. Potężny wokal, ciekawie dobrana elektronika i super odjechana partia z Urbasiem i płynącymi gitarami. Potem spokojniejszy motyw instrumentalny w postaci „Dawn Of Man” i od piątki znowu jazda. Mi najbardziej przypadł do gustu szósty „Terror Machine” z najlepszymi i najmocniejszymi obok „Scorched Earth" wokalami, ale muzycznie cała płyta jest bardzo dobra.

Są to dźwięki, które potrafią pochłonąć i ponieść w odległe, niezbadane dotąd wymiary. Doskonałe brzmienie pozwala dotrzeć do poszczególnych instrumentów i delektować się różnorodnością i natłokiem dźwięków. Dla mnie ważna jest też melodyjność i wpadające w ucho refreny. Tak żeby było wszystko co wyróżnia dobrą płytę i ja tutaj to wszystko odnajduję. Tylko pogratulować.

 

Tracklista:

01. Aging Sun
02. Multiple Personality
03. Scorched Earth
04. Dawn Of Man
05. Primal Instinct
06. Terror Machine
07. Lost
08. Destroyers
09. Frag-Men-Ted
10. Amnesia

Wydawca: Via Nocturna (2015)

Ocena szkolna: 4+

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły