Castle Party 2018
Zadra
Relacje :

HammerFall, Armored Dawn - A2 Wrocław (22.10.2018)

HammerFall, Armored Dawn, A2 Knock Out Productions

HammerFall to zespół legenda. Na przestrzeni 20 lat, czyli de facto od pierwszej płyty jaką wydali do opisywanego koncertu, widziałem ich tylko raz, tym niemniej byłem niezmiernie rad, że dane mi będzie zobaczyć ten zasłużony dla sceny zespół po raz drugi. Jeśli Wrocław, to wybór musiał paść na A2, ponieważ alternatywa w postaci Zaklętych Rewirów przechodzi prawdopodobnie jakiś remont. Fani heavy metalu zameldowali się przy ulicy Góralskiej w dość sporej liczbie, choć z tego co wiem, koncert w całości nie został wyprzedany.

Do trasy reBuild Tour 2018 jako support zostali zaproszeni Brazylijczycy z Armored Dawn, którzy w ciągu ostatnich dwóch lat wydali aż 2 pełne albumy, a co za tym idzie ostatni z nich „Barbarians In Black” dość intensywnie promują u boku Szwedów.

Mieszkańcy kraju kawy wykorzystali daną im szansę i dość dobrze posłużyli się czasem, który do dyspozycji mieli. Heavy/power metal z lekkimi naleciałościami thrashu dał radę, choć jak wiemy, Ameryki tu nie odkryli. Jak wspomniałem wyżej ich setlista została w całości zdominowana przez „Barbarians In Black”. Z pewnością zagraliby ją w całości, jednakże po prostu nie mieli tyle czasu. Wartym podkreślenia był fakt, że w ich muzyce bardzo, ależ to bardzo ważnym elementem były klawisze, które w dużej mierze stanowiły trzon melodii poszczególnych kompozycji. Publiczność A2 przyjęła ich na tyle dobrze, że ci, jak się okazało, sympatyczni Brazylijczycy tuż po swoim występie zameldowali się wśród zgromadzonych. Uśmiechnięci, chętni do rozmowy, podpisów czy robienia zdjęć. Bez żadnego gwiazdorstwa, a to się ceni.

Po przerwie technicznej, podczas której raczyłem się zimnym piwkiem na deskach A2 pojawił się HammerFall.
Od razu było widać kto tu rządzi. Różnica w brzmieniu pomiędzy Armored a HammerFallem była aż nader widoczna. Życie. Setlista, jaką mieli zaprezentować Szwedzi tamtego wieczoru była mi znana, albowiem w dobie internetu w większości przypadków bez problemu można takie rzeczy sprawdzić, co też uczyniłem bez wahania. Od razu można było zauważyć jedną ciekawą rzecz na owej setliście, ale o tym za chwilę.

HammerFall zaprezentował nam dość fajny przekrój przez swoja dyskografię, a mają się czym pochwalić - na przestrzeni ponad 20 lat wydali 10 albumów studyjnych, o koncertówkach czy DVD nie wspominając. Setlista była niezła, że tak powiem, jednakże na wstępie wspomnę o jej sporym mankamencie. Zabrakło chociażby jednego utworu z „Glory to the Brave”, a co za tym idzie, nie była jak dla mnie pełna. Z wejścia zagrali „Hector’s Hymn”, potem „Rider’s Of The Storm”, „Renegade".  Sprawa odnośnie HammerFalla jest dość prosta i tyczy się nie tylko tego zespołu, starsze wydawnictwa są po prostu lepsze pod każdym wzglądem, no ale cóż. „Blood Bound”, Any Means Necessary” to kolejne kompozycje jakie mieliśmy okazję usłyszeć.
Jak wspomniałem wyżej, w tym roku minęło 20 lat od wydania „Legacy Of Kings” i stało się jasne, że ten krążek, a konkretnie numery z niego,zabrzmią na koniec występu. Tak też się stało. Nie mogło zatem zabraknąć otwierającego ten jakże znakomity album „Heeding The Call” oraz „Let The Hammer Fall”. Ponadto Szwedzi zaserwowali swoisty medley z numerów tej płyty.

Na sam koniec zabrzmiał największy przebój zespołu, czyli „Hearts On Fire” i to by było na tyle. HammerFall  zaprezentował się naprawdę znakomicie. Byłoby fantastycznie, gdyby pojawiło się choćby „Dragon Lies Bleeding”. Tego im nie wybaczę, gdy tylko będę miał kiedyś okazję z nimi pomówić.

Pisze o tym nie bez kozery, albowiem koncert koncertem, jednakże coś było wyraźnie nie tak. Tym cosiem był stosunek do fanów, którzy zostali po koncercie, licząc na to co lubią, czyli zdjęcia, podpisy i czasem krótka rozmowa. Ja rozumiem, że trzeba się po każdym występie ogarnąć (kąpiel, posiłek itd.), jednak nie rozumiem i nie zrozumiem olewającego podejścia do tych którzy przyszli , czy przyjechali, czasem z odległych miejsc, aby zobaczyć swoich pupili na żywo. Przecież w dużej mierze, gdyby nie oni, nie byłoby ani HammerFalla ani wielu innych kapel. Żenada i gwiazdorstwo do potęgi.

Uważam, że takie zachowanie nie może mieć miejsca, jeśli koncert odbywa się w klubie, bo to pozostawia negatywne wrażenie zespołu. Całość jako muzyka wypadła świetnie. Z chęcią poszedłbym raz jeszcze na taki sam zestaw z tą różnicą, że na występ Armored Dawn byłbym o wiele bardziej przygotowany.

Podobało mi się bardzo.

Dziękuję za uwagę.

Ocena szkolna: 4.

Organizator: Knock Out Productions.

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły