Po ponad 20 latach działalności zespołu Psyche, wokalista Darrin C. Huss nagrał swój pierwszy solowy materiał sygnowany jego imieniem i nazwiskiem. Płyta zatytułowana "Radio Melancholia" wydana zostanie w formie minialbumu (EP). Pięć kompozycji dostępnych jest już w serwisach iTunes, Grenzwellen i eMusic. Krążek zakupić można także w formie ekskluzywnego CD zawierającego utwór bonusowy "Destination Moon". Od strony wydawczej promocją minialbumu zajęła się wytwórnia Psyche Enterprises Records.
Mind Eaters Tour to niezwykle energetyczne przedsięwzięcie kulturalne z udziałem zespołów należących do ścisłej czołówki polskiego rynku muzyki ekstremalnej: Antigama, NYIA, Blindead oraz Tehace. Już za kilkanaście dni rusza trasa promująca najnowsze wydawnictwa całej brygady, która obejmie dziewięć miast w całym kraju. Patronat nad przedsięwzięciem sprawuje m.in. firma Mayones, współpracująca z muzykami Antigamy, Blindead i Tehace. Założeniem trasy Mind Eaters Tour jest promocja najnowszych dokonań czterech czołowych formacji polskiej sceny podziemnej.
Mój trochę kretyński tekst o nienawiści, poczuciu krzywdy i innych takich...
Jesteście jak i Jam jest,
Lecz czy to istnienie winno być takim, jakim jest.
Czy wymknęło się pierwotnym z planowanego wzoru.
Ewoluując wytworzyło komórki prowadzące ciało w
Przestrzeń czynów miażdżących młotem ściany
Pokryte warstwą honoru i prawości...
Gdzieś daleko w mieście Boga
Gdzie gościny nie zna trwoga
Gdzieś gdzie Niebo widać z bliska
Mieszkał stary ateista
Oldschool ma swój urok - ten naturalizm, pasja, odrobina niechlujstwa, brud - to jest to, czego brakuje współczesnym zespołom. Cieszy więc fakt, że powstają takie zespołu jak Witchery. W zasadzie w tym przypadku możemy mówić o projekcie występują tu muzycy znani z takich zespołów jak The Haunted, Arch Enemy, Mercyful Fate czy Satanic Slaughter. Każdy z tych zespołów (no, może oprócz Arch Enemy) ma w sobie takiego oldschoolowego ducha, który przekłada się na zawartość muzyczną "Restless & Dead".
Nadszedł czas na weryfikację wartości zespołu. Drugie dziecko Szwedów, zbierające pochlebne recenzje zagranicą na pewno zaostrzyło apetyty co niektórych maniaków gatunku. Szkoda tylko, że może okazać się sporym zawodem.
Debiutancki krążek szwedzkich deathmetalowców nie zalicza się ani do grona tego oldschoolowego grania a la Entomber, Dismember czy Unleashed ani też to tego melodyjnego w wydaniu Arch Enemy, Nightrage czy Dark Tranquillity. Zespół to kolejny obok Spawn Of Possession reprezentant technicznego death metalu.
Swojego czasu o tym zespole było głośno. Po wydaniu dwóch krążków Tower zniknął ze sceny i obecnie jedynie nieliczni pamiętają o tej ciekawej formacji. "The Swan Princess" to debiutancki album kapeli, który prawie dekadę temu został okrzyknięty przez czytelników Metal Hammera metalowym debiutem roku na polskim rynku.
Fenomen Sadus zawsze mnie intrygował i był dla mnie niezrozumiały. Ekipa DiGiorgio zawsze zaliczana była do czołówki technicznego grania, a jako jedyna zbierała przeciętne recenzje. Ani Death, ani Cynic, ani nawet zapomniany Atheist nie są krytykowani za to co tworzyli - Sadus natomiast tak.
Pierwszy z trójki fantastycznych albumów tej arcyciekawej kapeli. Zarówno nazwa zespołu jak i tytuł debiutanckiego krążka mogą wskazywać, że będziemy mieli do czynienia z muzyką nie dającą się zamknąć w ramach. Tak też i jest - jeśli ktoś uważa, że Opeth jest wizjonerski, to trochę się mylił.
Moja koncertowa przygoda z Carrionem zaczęła się od występu tej młodej radomskiej kapeli w warszawskim klubie ClubRock. Niemal od razu gały mi z orbit wylazły - pięciu chłopaków na malutkiej scenie dostało jakiegoś niesamowitego powera i po kilku minutach grania w knajpie zrobił się niezły kocioł. I tak już zostało do ostatniego numeru...
Klasyk - tak można powiedzieć o debiutanckim krążku Machine Head. Z perspektywy lat o tym albumie mówi się tak, jakby był o jednym z najbardziej spektakularnych debiutów ubiegłej dekady. Rob Flynn znany z thrashowego Violance zebrał ekipę, z którą nagrał krążek, który całkiem chyba niezamierzenie stał się protoplastą całego tego "nowoczesnego" grania.
Kawałki ciał walające się po gruzach,
Przyprawione barwą maku płatków.
Honor uduszony rękami chciwości,
Zatopiony wraz z bohaterami.
Wydawać by się mogło, że po wydaniu debiutanckiego "Dawn Of Possession" Immolation, podobnie jak setki innych zespołów deathmetalowych zakończy swój żywot. Aż pięć lat przyszło nam czekać na następcę tego krążka.
Francuzi myślą, że we wszystkim są najlepsi... szkoda, że jeszcze nikt im tego nie uświadomił, że są w błędzie. Z resztą - kwestia gustu co jest dobre, ale jedno wiem na pewno - techniczny death metal to nie francuska specjalność. Omawiane wydawnictwo zostało nagrane przez zespół Gorgasm, który zmuszony był zmienić nazwę na Gorod, gdyż istnieje już amerykański zespół o nazwie Gorgasm, grający brutalny death metal. Przy okazji, zespół dostał się pod skrzydła większej wytwórni i ma okazję zaistnieć na szerszym rynku.
W dobie królowania Nine Inch Nails na scenie industrial mało kto pamięta o takim zespole jak Godflesh. Zespół stworzony przez byłych muzyków Napalm Death był jednym z prekursorów tego nurtu. Jakże on inaczej wyglądał ponad piętnaście lat temu.
Ciężko jest pisać o krążku, który od wielu lat uznawany jest za klasyka. O takich płytach prawie wszystko zostało już powiedziane. Tak też jest z "Songs Of Faith And Devotion" - albumem, który raczej nie trafił na okres popularności takiej muzyki, a mimo to zdobył uznanie.
Dziwna nazwa, dziwny tytuł płyty, ciekawa okładka - już samo to brzmi zachęcająco. Aydra to włoski zespół grający techniczny thrash/death z naciskiem jednak na ten drugi człon. Ostatnimi laty ten gatunek jest w bardzo dużym regresie i naprawdę ciężko jest znaleźć coś interesującego. Jeśli więc ktoś poszukuje, to chyba znalazł właśnie coś takiego.
Nie wiedzieć czemu za niekwestionowanych królów technicznego death metalu uważa się krąg Cynic, Atheist, Death dołączając czasem do tego grona Pestilence i działający obecnie Martyr. Jak więc widać są to generalnie zespoły początku poprzedniej dekady. To jest chyba dowód na to, że ciężko stworzyć w tej materii coś kreatywnego.
Wydawać by się mogło, że thrash metal to gatunek, w którym wyspecjalizowały się zespoły ze Stanów Zjednoczonych oraz Niemiec. Pośród tego niemalże zmonopolizowanego rynku, prawie dwie dekady temu pojawił się w Kanadzie zespół, który spróbował stanąć w szranki z ówczesną elitą.
Client - grupa założona przez Kate Holmes i Sarah Blackwood. Powstała z przekształcenia się z innego zespołu - Technique, który w 2001 roku był supportem grupy Depeche Mode na kilku koncertach, m.in. w Warszawie.
Gdyby ktoś mi kazał wybrać krążek, przez który najciężej było m przebrnąć, to wybór padłby chyba właśnie na "Dirt". Spośród wszelkich klasycznych już pozycji dla gatunku to chyba właśnie ten album posiadał najbardziej dekadencki i klaustrofobiczny klimat. Z całym szacunkiem do zespołów pokroju Pearl Jam, Soundgarden czy Mother Love Bone, ale to właśnie zespół Cantrella tworzył najbardziej charakterystyczną muzykę.
Leaves' Eyes, niemiecko-norweski zespół założony przez byłą wokalistkę Theatre Of Tragedy Liv Kristine Espenas Krull i członków Atrocity (grupy założonej przez męża Liv), zamierza wydać DVD ze swoim koncertem, który będzie sfilmowany już 20 października 2007 roku podczas Metal Female Voices Fest w miejscowości Wieze (Belgia). Na scenie znajdzie się wikiński statek zaprojektowany przez technika zespołu Leebee. Przewidywana data wydania DVD to marzec 2008.
Od wydania ostatniego albumu formacji Umbra Et Imago minęły już dwa lata. Zespół jednak wciąż aktywnie działał, występując w Ameryce Południowej i Rosji, można było usłyszeć również ich popisy w pobocznym projekcie Dracul. Fani czekający z utęsknieniem na nowe utwory Umbra Et Imago usłyszą ich na ścieżce dźwiękowej do pierwszego niemieckiego thrillera gotyckiego pt. "Pocałunek Pająka" ("Spider Kiss"). Muzyka do obrazu w całości zostanie stworzona przez zespół. Ponadto 9 listopada tego roku ukaże się minialbum "God Wants It...".