Niedługo, bo zaledwie rok kazał czekać Robert Fripp na następcę genialnego debiutu. Muzykę zespołu zaczęto określać mianem rocka progresywnego, gdyż poszerzał horyzont muzyczny o jeszcze nieeksplorowane rejony. Ogromny szał i moda na zespół przyczyniły się do tego, że oczekiwania wobec następnego wydawnictwa były wysokie. W tym czasie Fripp zdążył pozbyć się MacDonalda, werbując do składu trzech nowych muzyków.
Czasami człowiek się zastanawia, w którym okresie powstały podwaliny tego, co przez blisko 40 lat nazywamy ciężki graniem. Można by przyjąć, że to The Beatles, The Doors czy The Rolling Stones, ale w gruncie rzeczy, żaden z tych zespołów swoją estetyką nie zbliżył się do cięższego grania. Za ojców gatunku zazwyczaj uważa się Led Zeppelin oraz Black Sabbath, a także Pink Floyd, często zapominając o Deep Purple i King Crimson. Spośród tych wymienionych zespołów śmiem stwierdzić, że to właśnie debiutancki album kwartetu Fripp/MacDonald/Lake/Giles odcisnął największe piętno na muzyce rockowej, stając się ikoną i niepodważalnym autorytetem.
"Dyniowe głowy" na halę zaczęto wpuszczać około godziny 19:45, czyli piętnaście minut przed planowanym rozpoczęciem koncertu. Polscy fani Helloween wkroczyli do środka trzymając flagę narodową i skandując popularną melodię "happy happy helloween" oraz "Rotę", sprytnie omijając kwestię "Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz", ze względu na pochodzenie muzyków. Napomnę, że kłótnia, jaka zrodziła się między nimi a jakimś Czechem została zażegnana wraz z rozpoczęciem koncertu, a spowodowana została nagłym ich zniknięciem. Po owym zdarzeniu czuję pewien niesmak, bo potwierdzałoby to tezę, że Polacy są mocni tylko w gębie, a zapał, jaki towarzyszył im podczas walki o dobre miejsce przed sceną w błyskawicznym czasie zniknął, zamiast przerodzić się w dopingowanie zespołów.
Niecodziennie scena electro wzbogaca się o reprezentantów rodem z Norwegii. Jednakże historia pokazała, że takie zjawiska, jak Apoptygma Berzerk, Icon Of Coil czy wreszcie Combichrist, gwarantują jakość i klasę. Założony wiosną roku 2006 duet Essence Of Mind z miasta Oslo z pewnością podtrzyma wysoki poziom, do jakiego przywykli słuchacze norweskich grup. Album "Insurrection" ukaże się 2 maja tego roku dzięki wytwórni Alfa Matrix.
Sprawa bardzo oklepana, ale jakże na czasie. Mówię teraz o Tarji kontra Anette. Kto wygra pojedynek? Masowe media pewnie bardziej polubią tę nową... To co nazywa się kwintesencją piękna umyka pod płaszcz tego, co przebojowe, pop-kulturowe, masowe... I odnajdź tu człowieku źródło czegoś, co ponadczasowe!
Ostatnimi czasy mamy ogromny wysyp kanadyjskich kapel grających metalcore z pogranicza progresji. Nie inaczej jest z Protest The Hero. Zespół wpisuje sie w ramy tego, co oferuje nam Between The Buried And Me, robiąc to jednak w dość nieudolny sposób. Na koncie muzycy maję longplay - "Kezia" z 2005 roku, wydany przez niezależną wytwórnię Underground Operations. Po trzech latach zespół znów atakuje...
Nigdy nie miałem wcześniej do czynienia z twórczością greckiego Septic Flesh, ale niejednokrotnie czytałem bardzo pochlebne opinie o tym zespole. Skoro jednak faktycznie takie opnie krążą, to zastanawiało mnie dlaczego Septic Flesh nigdy nie było pierwszoligowcem jeśli chodzi o dark/death metal. Może źle się stało, że najpierw usłyszałem "Communion", który jest już siódmym albummem tej formacji. Nie mam więc porównania z wcześniejsza twórczością zespołu.
Mimo, iż demo "Antiquus" zostało wydane tylko przez jedną osobę - Abazusa - to ośmioutworowy materiał uderza z ogromną, miażdżącą siłą. Nagrania dokonano amatorskimi sposobami przy pomocy instrumentów i komputera, co niestety w niewielkim stopniu odbija się na jakości brzmienia gitar. Można na to przymknąć oko skupiając się na potężnej dawce niszczycielskiej siły jaką wyzwala Antiquus swoimi aranżacjami.
Czy śmiech, odgłosy niczym dziecinne gaworzenie muzyka niczym z bajek dla dzieci mogą być schizujące? Rosyjski duet Dvar na płycie „Jraah Mraah” udowadnia nam, że tak, łącząc muzykę elektroniczną z dziecinnymi odgłosami oraz tekstami we własnym języku enochiańskim. Zespół zyskał miano kultowego w Rosji, a o jego pierwszych kasetach krążą różne plotki powszechnie znane jako urban legends.
Na przełomie 1995-1996 powstał black metalowy zespół Antiquus i w tym samym roku powstaje pierwsze demo "Mortiis". W roku 1998 Abazus (ex Dead) zmienił nazwę na Dark Moon. Niestety w latach 90-tych powstało kilka zespołów pod tą samą nazwą, więc Abazus powrócił do pierwotnej nazwy Antiquus.
Praktycznie od wielkiego powrotu Saxon w roku 1997 (album "Unleash The Beast") angielski kwintet nie zwalnia tempa i trzema poziom. Potwierdzeniem był kolejne krążki - "Metalhead", "The Killing Ground" oraz wydany w 2004 roku "Lionheart". Trzy lata oczekiwania na kolejny album się jednak opłaciły - Saxon jest jak wino, im starszy tym lepszy ... albo przynajmniej nie wietrzeje z czasem.
Ile razy w życiu zdarzyło Wam się słuchać krążka, który porażał swoją oryginalnością, był tworem wymykającym się wszelkim klasyfikacjom, działał na podświadomość, wzbudzał niepokój stosując bardzo standardowe środki przekazu? Ved Buens Ende jest właśnie takim zespołem - intrygującym, budzacym niepokój i cholernie schizującym ... sama muzyka jest zjawiskiem - zupełnie jak chwilowa egzystencja tej nieistniejącej już formacji. Przez rok egzystencji w składzie gościli m.in. muzycy Arcturus, Ulver i Dodheimsgard. W efekcie powstało jedno demo oraz jeden pełnowymiarowy album.
"Unleash The Beast", album poprzedzający "Metalhead", był niewątpliwie ogromnym zaskoczeniem nie tylko dla fanów zespołu. Po serii mało udanych wydawnictw, w momencie, gdy zespół został praktycznie spisany na straty, ekipa Biff'a Byforda odrodziła się niczym Feniks z popiołów i nagrała naprawdę porywający album. Panowie przeżywają chyba drugą młodość, gdyż "Metalhead" w zasadzie jest naturnalną kontynuacją poprzedniczki.
Queensryche powraca po 17 latach z jedynym koncertem, który odbędzie się 3 lipca w warszawskiej Stodole. Zespół ma dać trzy i półgodzinne show, gdzie w całości zostaną odtworzone kultowe albumy "Operation: Mindcrime I" i "Operation: Mindcrime II". Ta kultowa amerykańska formacja powstała w 1981 roku w Bellevue i ma już na swoim koncie ponad 20 mln sprzedanych płyt na całym świecie. Obecnie jest to jeden z najbardziej szanowanych zespołów na scenie progresywnego metalu.
Szwedzki EBM/industrialowy zespół T.W.Z (Time Wave Zero) poinformował o zakończeniu prac nad piątym studyjnym albumem zatutułowanym "Evolution". Materiał na premierowe wydawnictwo zarejestrowany został w Gothenburgu między 2006 a 2007 rokiem. Jest to zarazem pierwszy krążek grupy ukazujący możliwości wokalne jej nowej członkini Karin Hertzman. Album "Evolution" ukaże się w maju 2008 roku nakładem wytwórni Advoxya Records.
Patrząc na rozwój twórczości Megadeth, to z przykrością muszę stwierdzić, że "Countdown To Extinction" był ostatnim krążkiem zespołu, który robił na mnie naprawdę dobre wrażenie. Kolejne płyty były co najwyżej przeciętne. Nie wiązałem więc większych oczekiwań z "United Abominations". Tym razem do składu zostali dokoptowani perkusista Shawn Drover, gitarzysta Glen Drover (ex-King Diamond) oraz basista James Lomenzo.
Rudy Dave niejednokrotnie zapowiadał koniec działalności Megadeth, ale na dobrą sprawę ciężko jest zrezygnować z czegoś co się przez pół życia robi najlepiej. Z drugiej jednak strony, pomimo, że to Mustaine jest liderem formacji, to styl jaki wykreował kwartet Mustaine/Friedman/Ellefson/Menza w zasadzie był niepodrabialny i był w pewnym sensie uosobieniem i kwintesencją Megadeth. Już w gruncie rzeczy "World Needs A Hero" było jedynie rzemieślnictwem i marną próba nawiązania do najlepszych czasów.
Ostatnimi czasy ciężko jest o jakąś oryginalną i wartościową kapelę. Coraz więcej klonów Vadera lub Riverside przyprawia mnie o zawrót głowy. Ostatnimi dniami coraz głośniej zrobiło się o żorskim Eternal Deformity, którego czwarty krążek" Frozen Circus" został wydany po skrzydełkami Code666. Wytwórnia ta znana jest z promowania avantgardowych zespołów, toteż obecność po jej skrzydełkami polkiego zespołu powinno cieszyć.
King Diamond najlepsze czasy ma już za sobą. W zasadzie od czasów "Spider's Lullaby" jedynie "Voodoo" i "House Of god" prezentowały niezły poziom. Ostatni krążek mistrza horroru "The Puppet Master" w moim odczuciu był strasznym gniotem. Nie spodziewałem się więc po "Give Me Your Soul ... Please" czegokolwiek ciekawego, tym bardziej, że już bardziej idiotycznego tytułu na płytę chyba nie dało się wymyśleć.
Było kiedyś państwo
był pan i była pani
byli obdarzeni szansą
zmarnowali ją w sypialni
gdyż to państwo byli zapijani
Noc pełna wyrzeczeń
był pan i była pani
Noc pełna zaprzeczeń
skończyli aresztowani
gdyż ta pani to nie była pani
Pan ten miał alibi
nie wiedział o "niepani"
pani pana nienawidzi
pan się pani wstydzi
ale czy ten pan to nie jest pani?
Szczerość, co traktowana za antyk
czasem tylko bywa ona swojska
a może faktycznie transatlantyk
to ucieczka chłopaka z wojska?
31 marca na antenie Radia Kampus Daimonion udzieli wywiadu w audycji "Melodie Mgieł Nocnych" prowadzonej przez Kamila Mrożkowiaka. Podczas rozmowy, która będzie miała miejsce w godzinach 0:00 - 1:00 będą też do wygrania egzemplarze płyty "Daimonion". Zapraszamy serdecznie do wysłuchania tej rozmowy.
Podobno w geniusz nigdy nie można wątpić. Kiedyś ten zespół ubóstwiałem. Potem przyszło rozczarowujące "Hate Crew Deathroll" oraz "Are You Dead Yet?" na którym zespół poszedł w niepożądanym przeze mnie kierunku ... uznałem, że zespół się wypałił, więc postawiłem na Finach krzyżyk. Duży błąd - jeśli ktoś choć raz pokazał, że grac potrafi, to znaczy, że grać potrafi. Po trzyletnie przerwie Laiho i spółka powrócili z czymś, co jest dla mnie jednym z najmilszych zaskoczeń muzycznych ostatnich lat.
Przed ósmym albumem rzeźników z Cannibal Corpse stanęło ogromne wyzwanie. "Bloodthirst" - krążek poprzedzający "Gore Obsessed" zrobił spore zamieszanie na rynku, gdyż w pewien sposób odświeżył styl zespołu, pojawiło się kilka nowych elementów, czyniących tą muzykę bardziej przysępną. Trzy lata móżdżyli więc muzycy, jak tu stworzyć coś lepszego i niestety nie wymóżdżyli.
Nigdy nie miałem okazji mieć szerszej styczności z muzyką Christ Agony, ale fakt reaktywacji i to, że legenda polskiej sceny metalowej wystąpi w mieście koziołków skłoniły mnie, aby zagoscić w nieśmiertelnym Bazylu i zobaczyć żywą legendę, promującą swoje najnowsze EP "Demonology". Na miejsce przybyłem już o 17.00 z zamiarem wypicia piwka przed
koncertem, który planowo miał się rozpocząć o godzinie 18.30.
Pierwsza, długogrająca płyta Behemoth to wydawnictwo bardzo tajemnicze, posiadające niesamowity klimat. Mamy na nim kawał znakomitego black metalu, polskiego co ważne. Słychać pogańską nutę, "czuć lasy" - oczywiście, Lasy Pomorza. Na płycie dominują szybkie partie gitar i perkusji, typowo blackmetalowe riffy oraz klimatyczna gitara akustyczna. Czasem słychać klawisze, jakiś chórek ... bardzo tajemnicza atmosfera.