Wracać wciąż do domu Le Guin
Zmierzch Bogów
Relacje :

P.Z.P.R. - U Bazyla, Poznań (10.03.2011)

Młodzież zawsze była i będzie siłą napędową narodu. Polska historia wie to najlepiej. A że poznański Klub U Bazyla, jak dowiadujemy się ze strony www, istnieje już od czasów bitwy pod Grunwaldem, ma za sobą dużo doświadczeń i wie, że talenty młodzieży trzeba wspierać, bo jej „rozwój muzyczny jest szczególnym dobrem narodu”. Pod tym hasłem już po raz drugi za bramą ul. Św. Wojciech 28 w Poznaniu odbywa się konkurs P.Z.P.R., czyli Przegląd Zespołów Przeważnie Rockowych.



Przegląd zainaurował koncert w dniu 2 marca - zagrały trzy zespoły: BrytFunky, Dog Days i Gustave. Co tydzień prezentują się kolejne trzy składy – i tak do półfinału. Ale to nie o 2 marca chcę pisać. Było mi dane znaleźć się u Bazyla tydzień później. Wtedy na scenie pokazały się następne trzy kapele w kolejności: Aero Grandpa With The Blazed Rhubarb, Social Cream i Envia.

W granicach godziny 20 na scenę wszedł pierwszy z zespołów. Grupie przypadło dość niewdzięczne zadanie - w wyniku losowania jej członkowie byli zmuszeni przynajmniej nieznacznie rozgrzać i tak okrojoną jeszcze publikę. A publiczność, jak mówił w rozmowie ze mną właściciel klubu, Bazyl, to przede wszystkim znajomi zespołów, które biorą udział w konkursie. Wniosek mógłby nasuwać się sam: chcesz zagrać dla kogoś – zaproś go. I tak w rzeczywistości było.

Jako osoba, która nie tak dawno zagościła do Poznania, zostałam szczęściem uświadomiona, że św. Wojciech 28 to adres, który znają wszyscy w okolicy mający coś wspólnego z muzyką "przeważnie rockową". "Ci, którzy powinni znać to miejsce, znają je. Wszyscy, którzy przychodzą do klubu nie są ludźmi prosto z ulicy, to nie przypadkowi ludzie. Oni wiedzą, po co tu przychodzą" – stwierdza Bazyl. Coś w tym jest, bo moje wrażenie, jakie miałam po wejściu do klubu pierwszy raz było jedno – cholera, tu chyba wszyscy się znają. I właśnie w tym, moim zdaniem, tkwi tajemnica wyjątkowości tego miejsca i zrozumienia, że zagranie koncertu w klubie to coś, co będzie się długo pamiętać. "W Poznaniu jest niewiele takich miejsc" – zdradza właściciel – "dlatego duża grupa ludzi przychodzi do mojego klubu. Choć samo zagranie koncertu, tak naprawdę, nic zespołowi nie daje".

Hm... czy na pewno? Zdradźmy, co przygotował Bazyl dla laureatów P.Z.P.R. Zwycięzca zagra podczas profesjonalnego koncertu jako support gwiazdy. Całość będzie nagrywana, następnie oczyszczone z szumów nagranie razem z nagrodą finansową przekazane zostaną do rąk laureata. Za drugie miejsce kapela dostanie szansę pokazania się również przed gwiazdą zapewnioną przez organizatorów, ale finanse w jej rękach będą już niższe. Zespół, który według publiczności i jury, zasłuży na trzecie miejsce, dostanie... 2 kasty browarów. "Głosowanie na jeden z trzech zespołów jednego dnia wygląda w ten sposób, że na biletach otrzymywanych przy wejściu na koncert można wpisać nazwę zespołu biorącego udział w konkursie i grającego właśnie koncert. Bilety wrzuca się do specjalnego pudełka i po występach podlicza liczbę głosów" - dowiadujemy się od organizatora. Aby wynik był sprawiedliwy i niekoniecznie podyktowany ilością zebranych znajomych zespołu, publiczność dostała jedynie 1/3 głosów. Decydujące zdanie mają tu akustyk i kierownik konkursu, Ryhu. "Oceniane są nie tylko walory muzyczne zespołów, ale ich nastawienie do życia, świata i do ludzi, a przede wszystkich do nas i publiczności. Jeśli kapela jest arogancka i wywyższa się, nie wygra" - Bazyl stawia sprawę jasno i konkretnie.

A jak to było 10 marca? Wróćmy do drugiego koncertu w ramach P.Z.P.R.
Aero Grandpa With The Blazed Rhubarb to zespół punk-rockowy z Wielkopolski. Jego członkowie pokazali się w nieco innej, specyficznej strony. Brak wokalisty zastąpili efektami wizualnymi. Było to oryginalne rozwiązanie – zmysł słuchu zastąpić zmysłem wzroku – ale mnie nie przekonało. Efekty rzucane na ścianę tuż za zespołem były rozwiązaniem dość ryzykownym, choć trzeba przyznać im jedno – grafiki wykonano z dużą starannością i fantazją, na tyle jednak dające wniknąć w nie same, że w pewnym momencie to muzyka ulotniła się gdzieś w powietrzu, zniknęła. A przecież nie o to chyba chodziło. Technicznie i instrumentalnie – dosyć ciekawie, ale to, co powtórzę za osobami komentującymi koncert – wokal, wokal, wokal – tego brakowało najbardziej. Być może zespół trafił tego dnia na publiczność konserwatywną, ale jednak przy dość długich utworach głos wokalisty na pewno ożywiłby całość. Byłam ciekawa kolejnego zespołu.

Mimo że kolejność występów była losowana, świadomość pewnej gradacji poszczególnych występów jednak istniała. Po ok. 40-minutowym przedstawieniu pierwszego zespołu, który pokazał się z dość nietypowej i na swój sposób ciekawej strony, spodziewałam się czegoś jeszcze lepszego, z większym „przytupem”.

15 minut strojenia i koncert rozpoczął zespół Social Cream. Muzykę grupy można by określić jako elementy grania psychodelicznego i shoegaze. Faktycznie, według definicji shoegaze, gitara grała tu kluczową rolę. Była niemal ważniejsza od wokalu. Być może psychodeliczność miała tu znaczącą rolę, jednak wrażeniem nienastrojonych i niewspółgrających ze sobą instrumentów myślami byłam już przy barze, chcąc się po prostu odciąć. W muzyce cenię harmonię, może być to głośna i naprawdę ciężka muzyka, ale każdy instrument ma w muzyce swoje miejsce i istnieje po to, by móc współgrać z innymi. I tego właśnie mi brakowało w występie Social Cream do tego stopnia, że z nadzieją i lekkim utęsknieniem za naprawdę dawką solidnego i dobrego grania, liczyłam na ostatni zespół.

Po kilkuminutowych technicznych zmianach na scenę wszedł ostatni zespół tego wieczoru Envia - z pierwszą i na szczęście ostatnią wpadką. Z głośników dobiegł głos akustyka - intro się nie ładuje, nie chce czytać płyty. Więc poszło bez intra. Na scenie po pierwszych dźwiękach pojawił się wokalista w masce, niczym muzycy Rammsteina w teledysku „Du hast”. Sam zespół, choć nie lubi się szufladkować, swoją muzykę określa jako mieszankę metalu z alternatywą i nu-metalem. Ogromnym plusem ich występu był kontakt z publicznością, którą Delta (wokalista) nie tylko hipnotyzował swoją charyzmą, ale przede wszystkim, z którą cały czas utrzymywał kontakt. Envia jako jedyny z zespołów przypomniała o głosowaniu, pamiętając o tym, że nie jest to zwykły koncert, ale szansa na ponowne pokazanie się przed jeszcze szerszą publiką. Nie tylko wokalista, ale przede wszystkim kawał dobrej muzyki przyciągnął pod scenę tych, którzy do tej pory sączyli piwo przy stolikach. Parkiet wypełnił się, a w stronę zespołu między kolejnymi utworami skandowano nazwę formacji. Już po dwóch utworach, myślę, było wiadomo, kto będzie zwycięzcą drugiego spotkania w ramach P.Z.P.R. Opracowana niemal do perfekcji współpraca muzyków i niezwykle ciekawe brzmienie (z jednej strony dające słuchaczowi to, co mógł znać już przy okazji innych znanych zespołów nu-metalowych i ogółem metalowych, a z drugiej wprowadzający własne muzyczne wstawki podyktowane wyobraźnią członków kapeli) nie mogły przejść obojętnie obok tych, którzy mniej lub bardziej przypadkowo znaleźli się tego dnia u Bazyla. Publiczność nie dała za wygraną w 40-tej minucie kończącego się właśnie koncertu i wręcz „wyskandowała” bis na zakończenie wieczoru.

Szybkie podliczanie głosów, szybki werdykt na 10 marca: do półfinału dostał się zespół Envia.
Na podobnej zasadzie rozegrały się koncerty w kolejną środę i tak  będzie aż do  14 kwietnia - tego dnia bowiem rozpoczną się półfinały. Wtedy wystąpią trzy z zakwalifikowanych kapel, a kolejne trzy w następnym tygodniu. 28 kwietnia odbędzie się finał, w którym będą uczestniczyć zwycięzcy półfinałów, dwa zespoły i ta grupa, która otrzyma tzw. dziką kartę dzięki największej liczbie głosów publiczności z koncertów eliminacyjnych. Na tym szanse zespołów przeważnie rockowych się nie kończą. "Planuję zorganizować trzecią edycję w okolicach maja. Zasady będą te same, ale szczegółów jeszcze nie znamy. Poczekamy do zakończenia drugiej edycji" - podsumował Bazyl, a ja zapraszam w swoim imieniu na kolejne koncerty.

Autor: "harmonium" - Monika Świetlińska 
Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły