Wracać wciąż do domu Le Guin
Paradoks
Felietony :

Wampir: historia prawdziwa

Wampir, Wampiryzm, Nosferatu, Drakula, Wład Palownik, Bram Stoker, Rumunia, Dracula, Vlad DraculCofnijmy się w czasie o około dwa tysiące lat na tereny obecnej Rumunii, która dzieliła się wówczas na Besarabię (obecnie stanowiącą głównie Mołdawię), Siedmiogród („Siebenburgen”, obecna Transylwania) i Wołoszczyznę (Valahia, Południowa Rumunia). Wołoszczyzna w ówczesnych czasach zamieszkiwana była przeważnie przez Daków. W 106 roku naszej ery cesarz Trajan utworzył rzymską prowincję Dacia (jak Rumuni nazwali ówcześnie szczytowe osiągniecie swojej myśli technicznej).

Po wycofaniu się Rzymian Dakowie, zmieszani z Gotami i Słowianami, dali początek Wołosom – protoplastom obecnych Rumunów. Wytworzyli oni przedziwny język będący mieszaniną łacińskiej gramatyki ludowej, słowiańskiej wymowy i przedziwnie zmiksowanego słownictwa.

Były to czasy, gdy granice prowadzono bardziej umownie, a na tamtych terenach koegzystowało jeszcze więcej grup etnicznych niż ma to miejsce dziś. Według jednej z teorii Wołosi, którzy odegrają w tej historii dużą rolę, byli ludnością głownie pasterską. Wędrowni Wołosi zamieszkiwali głównie tereny górskie praktykując oryginalny sposób wypasu owiec przyjęty do dziś przez mieszkańców Karpat (Łemków, górali). Wędrowali oni przez Karpaty poprzez Transylwanie, Ukrainę, Słowację do terenów obecnej Polski aż do Śląska Cieszyńskiego.
Mało kto zdaje sobie sprawę, że wyrazy takie jak "baca", "koszary" (koszar był pierwotnie kojcem w którym zamykano owce), czyli tak zwane „rumunizmy”, pochodzą właśnie z języka Wołoskiego. Nazwa naszego tatrzańskiego drzewa „limba” również wywodzi się z języka rumuńskiego. Oznacza ni mniej ni więcej tylko właśnie „język”, który przypomina kształtem.

W tamtych czasach, w większości kultur po śmierci zmarłego dokonywano całopalenia zwłok. Pomijając religijne dywagacje było to powodowane głównie względami praktycznymi. Ciepłe pory roku sprzyjały rozkładaniu się zwłok, a zimą nikomu by nie przyszło do głowy kopanie dołów. Zmarłych chowano możliwie najszybciej. Bano się chorób albo jeszcze czegoś gorszego… Zmarły mógł wcale nie chcieć zbyt szybko opuścić świat i stać się - jak to mówili Wołosi - „Strigoi” czyli po naszemu „Strzygą” (mogącym pochodzić z łacińskiego „strix” - "wiedźma") lub „Upyrem” czyli naszym upiorem lub upierzem, z niemieckiego „Wąpirzem” mającym swoją genezę w północnoserbskim „Vampirze”.

Gdy zmarł Jeshua ben Josef, znany u nas jako Jezus, Rzymianie postanowili ukryć jego ciało by nie dopuścić do kradzieży, powstaniu miejsca kultu i kolejnych zamieszek na tle politycznym. Jak się potem okazało nieskutecznie i ciało zniknęło. Kontynuatorzy jego nauk zgodzili się wspólnie, iż tradycję tę trzeba podtrzymywać, co więcej - chowanie ciała umożliwi jego zmartwychwstanie na sądzie ostatecznym.
W IX wieku za sprawą Cyryla i Metodego prawosławie zaczęło docierać na część ziem słowiańskich. Mniej lub bardziej po dobroci, ale według przekonań misjonarzy dla dobra mieszkańców zaczęto przekonywać ich, że zarówno nowa wiara jak i nowe zwyczaje pogrzebowe są lepsze od starych. Spowodowało to poważny szok. W południowej części Rumunii, a więc na Wołoszczyźnie, musiano więc jakoś radzić sobie z problemem zagrożenia przez wampiry. Robiono to głównie przez wbijanie kołka (osinowego) w serce ofiary lub też obcinając głowę i umieszczając ją miedzy nogami – nigdy za dużo pewności…

W Transylwanii historia potoczyła się jednak trochę inaczej. Kraina ta była ówcześnie pod wpływami węgierskimi. Fala krucjat wymogła powstanie zakonów szpitalników. Powołany początkowo zakon Templariuszy najpierw zajmował się tylko Francuzami, a potem miał na głowie ciekawsze sprawy jak np. zarabianie pieniędzy. Niemcy musieli radzić sobie sami i założyli zakon szpitalny Najświętszej Marii Panny. Zwani też byli rycerzami teutońskimi, a u nas „Krzyżakami”. Krucjaty się kończyły, a rycerzom wcale nie uśmiechało się kończyć imprezy, wiec postanowili się przebranżowić i zając się nawracaniem bliźnich. Ponieważ w Palestynie systematycznie dostawali lanie, trzeba było pomyśleć o jakimś lepszym lokum. Zostali oni zaproszeni przez króla węgierskiego Andrzeja II do Transylwanii by walczyć z ludami koczowniczymi. Ponieważ postanowili oni założyć tam własne państwo, zostali stamtąd wyrzuceni i za namową Konrada Mazowieckiego zaproszeni zostali do Prus Wschodnich. Jednak jak wiadomo sąsiadujący Polacy też ich zbytnią sympatią nie darzyli, ale mimo to Krzyżacy zabawili tam trochę dłużej. Zakon w sumie istnieje do dziś, ale historia jest o wampirach…

Po wycofaniu się krzyżaków z Transylwanii region ten pozostał cały czas pod wpływami niemieckimi a więc katolickimi. Krzyżacy nie byli może najlepszym pomysłem, ale poznano się na solidności Niemców i postanowiono ściągnąć osadników saksońskich. Ściągnięci na te tereny do pracy Cyganie (potem zwani Romami, a u nas często Rumunami) byli pomysłem jeszcze gorszym. By nie popełnić ponownie tego samego błędu Węgrzy postanowili dla kontrolowania rejonu usadowić tam kogoś bardziej lojalnego, ale równocześnie walecznego jak Krzyżacy. Wybór padł na Zakon Smoka („Societas Draconistrarum”) wzorowany na serbskim zakonie rycerskim św. Jerzego. Początkowo zakon miał dwudziestu czterech członków, miedzy innymi króla Węgier, Zygmunta Luksemburczyka, Litwina Jogaile znanego też jako Władysław Jagiełło i hospodara wołoskiego Vlada II Diabła („Vlad Dracul”).
Przydomek „Dracul” początkowo całkowicie pozbawiony był pejoratywnego znaczenia. Vlad przyjął go wraz ze ślubami zakonnymi i oznaczał on ni mniej ni więcej tylko smok („Draco”).
Powszechne dziś w języku rumuńskim największe przekleństwo – „dracu” oznaczające mniej więcej diabła - przyjęło się dopiero wraz rozpoczęciem panowania syna Vlada II, który zasłynął z ułańskiej co najmniej fantazji w traktowaniu bliźnich.

Pozostańmy chwilę przy Vladzie II. Powołany przez króla Węgier do walki z Turkami dostał się wraz z synami do niewoli, gdzie zapoznał się z prawdziwą jak na ówczesne czasy cywilizacją. Po wyjściu z niej przez sprzyjanie Turkom naraził się hrabiemu Janowi (Janoszowi) Hunyadi znanemu też jako Ioannes Corvinus (kolejne nazwisko wykorzystane później przez Hollywood). Janosz postanowił posadzić na tronie innego wołoskiego możnowładcę Władysława II Dana, a Vlad II Diabeł oraz jego starszy syn zostali zamordowaniu przez własnych bojarów w 1447 roku.

Po śmierci Włada Diabła sułtan Murad postanowił osadzić na tronie wołoskim jego syna, młodego Włada, licząc na jego lojalność. Vlad III Þepeº (Vlad Tapesz zwany potem Drakulą) otrzymał swój węgierski przydomek jak wszyscy wiedzą od umiłowania do nabijania na pal. Corvinus początkowo wypędził Drakulę do Mołdawii jednak, kiedy obecny władca Wołoszczyzny zaczął zdradzać tendencje protureckie postanowił go przywrócić na tron.

Tu właśnie zaczyna się okrutna historia Palownika. Swoje panowanie rozpoczął od zemsty za śmierć ojca i brata. W dzień Wielkanocy schwytał winnych bojarów wraz z ich rodzinami i ponabijał ich na pale w niedaleko swej siedziby w Târgoviºte. Wieleset lat poźniej okrutny koniec spotkał w tym samym miejscu Nicolae Ceausescu…
Turcy nadal postępowali w głąb Wołoszczyzny, aż wreszcie stanęli pod Târgoviºte. Drakula zgotował sułtanowi makabryczne powitanie. Otóż, jak podaje grecki historyk Chalkondyles, Turcy w swym marszu napotkali las składający się z jeńców tureckich nabitych na pale i ustawionych w szpaler szeroki na kilometr i długi na trzy. Samych pali miało być dwadzieścia tysięcy. Widok ten tak obniżył morale armii tureckiej, że w końcu zarządzono odwrót.

Vlad z pewnością do łagodnych nie należał, ale jego skłonności do okrucieństwa zostały też mocno przesadzone już za jego życia. Głównie przez Macieja Korwina (Hunyadi Mátyás, Matthias Corvinus) kolejnego z rodu Corvinusów by usprawiedliwić późniejsze uwięzienie Drakuli przed legatem papieskim. Ze spotkania z legatem pozostała jedyna zresztą zachowana wzmianka o Drakuli za jego życia.
Zwolniony po czternastu latach z niewoli Korwina ponownie w celu walki z Turkami Drakula pokonał hospodara mołdawskiego, Besaraba. Jednak już na przełomie 1476 i 1477 podróżując tylko z niewielkim oddziałem wpadł w zasadzkę zastawioną przez wojska zwolenników Basaraba i zginął. Jego uciętą głowę, zakonserwowaną w miodzie wysłano do Stambułu, zaś ciało pochowano, wedle legendy, w monasterze Snagov, leżącym na wyspie na jeziorze o tej samej nazwie nieopodal Bukaresztu.
Vlad nienawidził podobno biedoty i brzydził się biedą. Według legendy zorganizował kiedyś dla żebraków ucztę na swoim zamku gdzie pozwolił się im najeść do syta po czym ich otruł…

Po śmierci Drakuli na dworze cesarza niemieckiego Fryderyka III, poeta niemiecki Michel Beheim ogłosił swój poemat zatytułowany "Von ainem wutrich der hies Trakle waida von der Walachei" czyli "O krwawym szaleńcu zwanym Draculą, wojewodzie wołoskim".
Historie o powracającym z krainy umarłych, okrutnym pijącym krew władcy weszły pod strzechy i zmieszały się z ludowymi wierzeniami wołoskimi.

Już po śmierci Drakuli, w latach osiemdziesiątych XV wieku, siedmiogrodzkie pamflety jęły się ukazywać drukiem na terenie Niemiec, publikowane w takich miastach jak Norymberga, Bamberg czy Strasburg. Odnaleziono ponad tuzin takich druków, wydanych w latach 1488 - 1521. Tytułowane "Przerażająca i prawdziwa, niezwyczajna historia okrutnego, krew pijącego tyrana zwanego księciem Draculą" (lub podobnie), stanowiły rodzaj ówczesnej literatury popularnej.

Pierwszy znany wampir pochodzi z Chorwacji, z małej wioski Kringa (Istria) z 1652 roku. Był rolnikiem i nazywał się Jure Grando. W roku 1672 podobno wstał on z grobu i wielokrotnie terroryzował wieś.
Natomiast w 1724 roku odnotowano pierwsze udokumentowany przypadek wampirycznej epidemii we wsi Kisolova w północnej Bośni. Namiestnik cesarza Austiackiego Kameralprovisor Frombald, wraz z lokalnym księdzem przygotowali raport, który ukazał się 21 lipica 1725 w gazecie „Wienerisches Diarium” w Wiedniu. We wsi tej z nieznanych powodów zmarł szewc Peter Plogojowić, a po jego śmierci nastąpiło dziewięć kolejnych zgonów dzień po dniu. Na łożu śmierci ofiary wyznały, że zostały nawiedzone przez Plogojowicia, który domagał się swoich… butów. Mieszkańcy wioski naciskali by Frombald i lokalny ksiądz dokonali ekshumacji i autopsji. Frombald początkowo przekonywał ich, iż potrzebne jest do tego pozwolenie z Belgradu, ale mieszkańcy wioski nie zgodzili się gdyż bali się, że do tego czasu wampir wykończy całą wieś. Podobno cos takiego miało już miejsce wcześniej za panowania Turków...
Po otworzeniu trumny zebranym ukazał się zatrważający widok. Włosy broda oraz paznokcie zmarłego urosły a w ustach pojawiła się świeża krew. Przebito, więc ciało kołkiem a z serca popłynęła krew. Ostatecznie zdecydowano się więc ciało spalić.
Kolejną podobną sprawą był przypadek Arnonta Paule z lat 1726-1732. Wrótce zaś przypadki takie zaczęły się mnożyć w zatrważającym tempie. I pojawili się ich badacze.

Pierwszym badaczem wampirów był Michael Rant, który próbował wyjaśniać racjonalnie sprawy takie jak ta z Kringi czy Kisolova. Augustin Calmet, francuski uczony benedyktyn opublikował w swoim „Gelehrte Verhandlungen der Materie von den Erscheinungen der Geister, und der Vampire in Ungarn und Mähren“ w 1745 roku, 1680 sprawozdań wampiryzmu. Był przekonany, że wampiry istnieją, lecz również doszukiwał się dla nich wyjaśnień naturalnych. W 1755 Gerard van Swieten z Moraw, osobisty lekarz Marii Teresy, królowej Węgier i Czech postanowił osobiście zbadać domniemane doniesienia o wampirach w sposób trzeźwy i racjonalny. Był on głównym przeciwnikiem traktowania wampirów jako istot nadprzyrodzonych.

Dzięki swemu sprawozdaniu Maria Teresa uchwaliła dekret w sprawie zakazu zabijania wampirów tradycyjnymi środkami jak przebijanie, ucinanie głów i palenie. Przypadki „zmartwychwstania” miały być jednak obowiązkowo zgłaszane władzom kościelnym i świeckm.  Jan Jakub Rousseau wyraził się o micie wampira następująco.
    „S'il y eût jamais au monde une histoire garantie et prouvée, c'est celle des vampires. Rien ne manque: rapports officiels, témoignages de personnes de qualité, de chirurgiens, de prêtres, de juges: l'évidence est complète.“
"Jeżeli kiedykolwiek sprawdzona była historia, że w wampiry istnieją to nie brakuje niczego: oficjalne raporty, relacje wiarygodnych osób, lekarzy, księży mówią: materiał dowodowy jest kompletny. "

Ciężko jednak było przekonać do naturalnych podstaw wampiryzmu artystów. Już w 1748 pierwszy współczesny poemat o tematyce wampirycznej „Der Vampir” zostaje opublikowany przez Heinricha Augusta Ossenfeldera. Pierwszym nowożytnym utworem wampirycznym jest “Narzeczona Koryntu” („Die Brt von Korinth”) Goethego z 1797 na podstawie tekstu Phlegona Tralles z drugiego wieku. U Phlegona opowieść, która uchodzi za tekst wampiryczny, nie posiada motywu wampirycznego. Goethe umiejętnie go dodaje sam nazywając swój utwór „wampirycznym”.

Jednak najbardziej istotnym dla literatury wampirycznej wydarzeniem było spotkanie protoplastów współczesnych „Gothów” w czerwcu 1816 roku nad Jeziorem Genewskiem. Obecni byli tam Matthew Gregory Lewis, George Byron wraz ze swym lekarzem, dokrorem Johnem Williamem Polidorim, Percy Byshee Shelley z żoną Mary Woolstonecraft, oraz jej przyrodnia siostra Jane Clairmont. Wieczorem podczas konkursu na najlepsze opowiadanie grozy powstały dwa istotne dla literatury dzieła „Frankenstein” Mary Shelley oraz „Wampir” Polidoriego. W rzeczywistości pod postacią głównego bohatera powieści lorda Ruthwena kryje się literacki portret Byrona stworzony przez krytycznie nastawionego doń doktora. Za życia bawidamek, po śmierci Ruthwen żywi się krwią swych partnerek, które nie potrafią mu się oprzeć. Od tego czasu wampiry zaczynają sobie rezerwować miejsce w kulturze. W 1820 roku wystawiona zostaje pierwsza wampiryczna sztuka „Le Vampire” Charles’a Nodier’a w Theatre de la Porte Saint – Martin w Paryżu. W 1829 roku powstaje w Lipsku na jej podstawie opera Heinrich’a Marschner’a „Der Vampyr”.

W 1885 roku Emily Laszowska znana też jako Emily Gerard, żona austrowęgierskiego oficera kawalerii Mieczysława Laszowskiego, wydaje w brytyjskim periodyku „The Nineteenth Century” tekst zatytułowany "Transylvanian Superstitions". To właśnie w nim po raz pierwszy pojawia się termin „Nosferatu” na określenie wampira. W wydanym następnie kapitalnym tekście „The Land Beyond the Forest: Facts, Figures, and Fancies from Transylvania” opisuje szczegółowo elementy Transylwańskiego folkloru. Tekst jest połączeniem relacji i dziennika opisującego kraj i życie Saxońskich osadników w Transylwanii. Doskonale opisane są stosunki miedzy Rumunami, Romami, Saksonami, Bukowińskimi Polakami, Tatarami, Żydami i całą liczbą nacji koegzystujących ówcześnie na tych terenach, przeplatającymi się elementami folkloru, uprzedzeniami i elementami historycznymi. Dzięki jej przyjaźni z Markiem Twainem tekst ukazał się w Ameryce nakładem Harper & Brothers.

W czasach Twaina bardzo modnym i chętnie czytanym gatunkiem literatury była wówczas powieść dokumentalna próbująca przybliżyć czytelnikom odległe, nieznane krainy, przeważnie te uważane za dzikie i niebezpieczne. Do umieszczenia części akcji "Drakuli" na odległym i niezbadanym jeszcze wschodzie Europy zainspirował Abrahama Stokera dziennik jego brata - George'a będący zapisem podróży po Turcji.

Książka ukazała się w niskiej jakości okładce, charakterystycznej dla mniej wartościowych, przeciętnych dzieł z tamtego okresu. Ze względu na problemy finansowe Stoker w ostatniej chwili przed publikacją zmienił tytuł z "The Vampyre" (w innej wersji z "The Un-Dead) na "Dracula”, ponieważ dłuższy tytuł wiązał się wtedy z o wiele większymi kosztami farby drukarskiej na okładkę. Jednak już wkrótce sukces powieści poprawił sytuację finansową pisarza - książka sprzedawała się znakomicie, została przetłumaczona na wiele języków, z których pierwszym był przekład na język islandzki ("Makt Mgrkanna", czyli "Książę ciemności") z 1898 r. W dwa lata po publikacji w Wielkiej Brytanii książka ukazała się w Ameryce, gdzie sprzedawała się  jeszcze lepiej.
Sam Stoker oczywiście nogi w Transylwanii nie postawił. Powieść w całości powstała w Whitby w Anglii. Miejscowości gdzie, co roku odbywa się jeden z może nie największych, ale najbardziej znanych festiwali gotyckich. Stoker zainteresował się natomiast wschodnioeuropejskim folklorem i osiem lat poświęcił na badaniu go. Czerpał garściami zarówno z faktów historycznych, elementów folkloru jak i dotychczasowego „wampirzego dorobku”.
Jak każdy badacz-amator nie ustrzegł się wielu błędów, które popełnił w swojej powieści. Możliwe zresztą, że było to działanie świadome mające na celu zwiększyć zainteresowanie czytelników. Sama powieść do dziś jest o wiele lepsza od każdej dotychczasowej ekranizacji. W 1922 ukazał się „Nosferatu”, niemy film produkcji niemieckiej, wyprodukowany przez Prana Films. Od tego czasu filmy o wampirach zaczęły pojawiać się jak grzyby po deszczu.
Ale to już inna historia i będzie opowiedziana innym razem...

Komentarze
Nosferatu18 : Klawiatury nie da się zetrzeć ludzkimi palcami bo plastik ma większą gę...
Nosferatu18 : Czy Ty czytać nie umiesz? Dyskusja jest o felietonie, zaś felieton przedstaw...
Nosferatu18 : Skoro historyczny obraz wampira bajką nazywasz, to miernej jakości obraz...
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły