Zmierzch Bogów
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Varathron - Walpurgisnacht

Walpurgisnacht, Varathron, His Majesty At The Swamp, doom metal, black metal, Necroabyssious, Unisound Records, Mystic Production

„Walpurgisnacht” to druga płyta Varathron, wydana dwa lata po głośnym debiucie „His Majesty At The Swamp”. Zespół kontynuuje na niej swoją ścieżkę doomowego black metalu, nie tracąc swojego charakterystycznego brzmienia, mimo że zmienił się cały skład, oczywiście z wyjątkiem Necroabyssiousa oraz automatu perkusyjnego zwanego w Varathron Wolfen.

Szczególnie gitary mają specyficzny posmak. Są przytłumione, nieco dudniące, ale właśnie w ten sposób wytwarzają taką stępioną melodykę. W to dobrze wpasowują się klawisze, które są ważnym elementem muzyki Varathron oraz bardzo zdarty i komponujący się z instrumentami wokal. Choć bywają momenty uniesienia to zazwyczaj tempa są dość powolne i takie falujące. Utrzymana jest w tym rytmika, która raz trochę przyspiesza wraz z wzmocnieniem intensywności perkusyjnej, a raz rozpływa się w akompaniamencie złowieszczych klawiszowych podkładów. Nadaje to bardzo dużej atmosferyczności potęgowanej także przez szepty, deklamacje, szumy morza.

Dwa numery są całkowicie instrumentalne, z przewagą klawiszy i akustyki. Reszta to przepełnione chrapliwą dostojnością i epicką obrazowością, mroczne pieśni dotyczące w głównej mierze starożytnych rytuałów. „The Dark Hills” jest wierszem amerykańskiego poety Edwina Robinsona, gdzie indziej natykamy się na poezję dźwięku. Muzyka jest prosta, ale taka natchniona. Miło się jej słucha ze względu na samo melodyczne brzmienie, a rozciągnięte gitarowe motywy układają się w całe długie, wzbogacone keyboardowo sentencje.

Oryginalnie płyta została wydana przez grecką Unisound Records, ale Mystic Production czujnie wypuścił ją nie tylko na kasecie, ale i na winylu. Nie wiem jak na płycie, ale na kasecie roi się od błędów. Varathron w pewnym momencie przemienia się w Varathrone, Horus w hours i sporo innych takich wynalazków.

„Walpurgisnacht” na pewno nigdy nie uzyskała takiego statusu jak „His Majesty At The Swamp”, ale moim zdaniem jest płytą lepszą i bardziej rozwiniętą muzycznie. Mimo braku przebojów, potrafi urzec samym wdziękiem swojej niewyrafinowanej prostoty i wciągnąć w świat antycznych, śródziemnomorskich opowieści.

Tracklista:

1. Tleilaxu (The Unborn Child)

2. Cassiopeia´s Ode

3. The Dark Hills

4. Mestigoth

5. Birthrise Of The Graven Image

6. Redeunt Saturnia Regna

7. Under The Sight Of Horus

8. Somewhere Beyond Seas

9. Sic Transit Gloria Mundi

Wydawca: Unisound Records (1995)

Ocena szkolna: 4+

Komentarze
Sparky : Dla mnie, to jest taki sklejka Paradise Lost z Anathemą z czasów "Serenade...
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły