Castle Party 2020
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Rammstein - Sehnsucht

Rammstein, Sehnsucht, electro, electro rock, industrial, industrial metal, industrial rock, metal, rockTęsknota - tak szóstka ostro grających muzyków z dawnego NRD nazwała swój drugi krążek. Ale niech Was tytuł nie zmyli, kryje się pod nim zupełnie co innego, niż by się wydawało. Dużo elektroniki, mocne uderzenie perkusji i dwie grzmiące marszowo gitary. A do tego szalone, dwuznaczne, brutalne teksty - ukazujące jakie z nas, "cywilizowanych" ludzi, bywają okrutne i posłuszne żądzom zwierzęta.
"Sehnsucht" to zdecydowanie najcięższy album Rammsteina. Widać, a raczej słychać na nim już wyrobiony i skrystalizowany, unikalny styl zespołu. Mamy tu też najwięcej elementów industrialnego rocka i metalu, co podkreśla nawet okładka oraz grafiki z sesji zdjęciowej autorstwa Gottfrieda Helnweina. Znajdziemy tam ucharakteryzowane na wyprane z wszelkiego życia twarze Niemców, otoczone drutami i jakby elementami skomplikowanej, złowieszczej futurystycznej maszynerii. Till ma na ustach coś w rodzaju kagańca, oczy Richarda zasłaniają wygięte kawałki blachy, a usta Chrisa Schneidera rozwarte są w niemym krzyku. Całość sprawia przerażające wrażenie - tak jak powinno. Przywołuje na myśl jak przerażające potrafi być to, co człowiek potrafi uczynić bliźniemu i jak łatwo jest nam stać się istotami gorszymi nawet od krwiożerczych drapieżników. Zwierzę zabija dla jedzenia i nie znęca się bez potrzeby, a my?

My, inteligentne istoty jesteśmy w stanie z czystej zazdrości zniszczyć komuś zdrowie i życie. "Jestem piękniejszy? To potnij mi twarz! Jestem mądrzejszy? To zabij mnie, zjedz mój mózg! Mam twoją kobietę? To zabij mnie i zjedz w całości! Razem z talerzem!" - mocne słowa, ale czyż ktokolwiek z Was nigdy nie życzył komuś źle, tylko dlatego, że powodzi mu się lepiej w życiu? A ile razy życzyliście komuś nieszczęścia lub śmierci, dlatego że Wasza ukochana osoba jednak wolała jego? Zastanówcie się. "Eifersucht", zazdrość - ten tytuł mówi wszystko. Mroczne, industrialne gitary i nastrojowe dźwięki klawiszy pozwalają usłyszeć, poczuć jak niszczycielskim jest ona uczuciem. To przez nią zachowujemy się jak zwierzęta i na widok kogoś szczęśliwszego od nas, mamy ochotę rozszarpać go na strzępy...

Jak i na poprzedniej płycie, wśród utworów nie mogło zabraknąć seksu. I jak to z Tillem bywa, przedstawia on swój specyficzny punkt widzenia, nieraz pełen ostrych, nawet niesmacznych metafor. Na początek mamy tytułową "Sehnsucht", czyli tęsknotę (za namiętnościami z kobietą oczywiście, a jakże). Piosenka nieco wolniejsza, bardziej elektroniczna, choć nadal słyszymy charakterystyczne riffy. Ma naprawdę poetycki tekst, pełen pięknych, zawoalowanych odniesień erotycznych. "Pomiędzy jej nogami szukam zeszłorocznego śniegu..." A zresztą żadne tłumaczenie nie odda niesamowitości niemieckiego oryginału. Tak to już jest z Rammsteinem. Dalej mamy "Küss Mich", dość niecodzienne podejście do francuskich pocałunków, w mocno elektronicznej oprawie - zadziwiająco harmonizującej z głosem Tilla. Nie jestem zwolennikiem nadmiaru syntetycznych dźwięków, ale tutaj akurat wszystko pasuje jak ulał. Następny kawałek pokazuje, że nasi Niemcy zainteresowali się też seksualnością w wersji sado-maso, czy jak kto woli BDSM. Zresztą tytuł "Bück Dich", czyli "Pochyl Się" mówi sam za siebie. Aż się przypominają puenty starych, szkolnych kawałów o gejach - "a schylisz się po mydło?". Dla zainteresowanych fanów o mocnych nerwach (a raczej żołądkach - lub liberalnym światopoglądzie polecam stare nagrania koncertowe do "Bück Dich". Dość powiedzieć, że po występie w USA Till i Flake zostali zgarnięci przez policję. Chłopaki naprawdę ciekawy numer wymyślili. Wiadomo, że skandal się dobrze sprzedaje, ale sam bym na coś takiego nie wpadł.

Dalej mamy kilka kawałków wolniejszych i bardziej refleksyjnych. Chociaż "Bestrafe Mich", czyli "Ukarz Mnie" tytułem dziwnie się wpisuje w BDSM-owy klimat "Bück Dich". Ale tekst sugeruje raczej rozważania nad bezwzględnością bytu nadprzyrodzonego, zwanego przez niektórych Bogiem. Choć jak przy większości tekstów Tilla możliwych jest kilka interpretacji. Jak już jesteśmy w sferze sacrum, to czas na "Engel" - jeden z najciekawszych utworów na płycie. Elektroniczny - ale bez przesady, z prostym riffem w tle. Wyróżnia się na tle innych piosenek nieco mniej ciężkim klimatem. Co jakiś czas przewija się kobiecy głos, który wraz z Tillem rozważa nasz los po śmierci - zamieniamy się w te aniołki i co dalej? No właśnie - tęsknimy za tymi, których zostawiliśmy, czujemy się samotni... Drugi z naprawdę poetyckich kawałków na "Sehnsuchcie". Refleksyjne trio dopełnia "Alter Mann", również o tym co czeka nas po ziemskiej egzystencji. Jeden z dwóch najspokojniejszych utworów na płycie, z przejmującym refrenem - zarówno instrumentalnie, jak i  ze względu na tekst.

Drugą balladą na płycie, choć to słowo nie do końca oddaje pełen niepokoju i kontrastów nastrój utworów z "Sehnsuchta", jest "Klavier". Prosty, ale piękny klawiszowo-gitarowy wstęp wprowadza nas w skołowany, zagubiony umysł pianisty-mordercy, który w gniewie przelał krew ukochanej. Kontrast między spokojnymi zwrotkami i ostrymi riffami refrenu jeszcze potęguje wrażenie. Nie udało mi się dojść co natchnęło Tilla do napisania tej piosenki. Macie jakieś sugestie?

A teraz najpopularniejszy utwór z albumu, a według YouTube i Last.fm również najczęściej słuchany spośród wszystkich kawałków Rammsteina. "Du Hast". Już sam tytuł brzmi dwuznacznie, kto zna choć trochę język Goethego i Schillera, ten wie dlaczego. To nieprzetłumaczalna gra słów, ponieważ po niemiecku "Du Hast", czyli "Masz" brzmi identycznie jak "Du Hasst", czyli "Nienawidzisz". Znakomicie wykorzystał to Till, pisząc na podstawie niemieckiej przysięgi małżeńskiej prosty, a jakże wieloznaczny tekst. A sekretem popularności piosenki zdają się być niesamowita rytmiczność, równowaga elektroniki i industrialnych gitar, oraz stosunkowo proste słowa. Chłopcy z Rammsteina nakręcili też do "Du Hast" interesujący teledysk, nawiązując do twórczości Quentina Tarantino.

A na deser zostawiłem dwa najbardziej kontrowersyjne tekstowo utwory, nie licząc "Bück Dich". Pierwszy to "Spiel Mit Mir" - "Pobaw Się Ze Mną". Jakże trafna i ironiczna nazwa dla piosenki o pedofilii i to kazirodczej. Kawałek niezbyt szybki, ale przytłaczający i mroczny - jak wnętrze duszy wyrodnych braci i rodziców. "Speil mit mi - Vater, Mutter, Kind" - wszystko zostaje w rodzinie. Cóż za okrutne czasy, aż brak słów. "Co robisz? Co czujesz? Czym jesteś? Przecież tylko zwierzęciem!" Słowa refrenu piosenki "Tier" mówią same za siebie. Wśród dźwięków grającej z epickim rozmachem perkusji i dwóch ostro przesterowanych gitar Till Lindemann zagłębia się w najmroczniejsze zakamarki ludzkiej duszy, obnażając nasze najgorsze żądze i instynkty. W kilku prostych słowach śpiewa o kazirodztwie i seksualnej przemocy, a każde z nich jest metaforą jednej z miliona ludzkich tragedii. Na długo przed ujawnieniem historii Josefa Fritzla, na kilka lat przed tym jak Armin Meiwes, kanibal z Rothenburga, zjadł swojego partnera muzycy z Rammstein przekazali światu do czego może być zdolny człowiek. A świat nie wyciągnął wniosków. Jak zwykle zresztą.

Tracklista:

01. Sehnsucht
02. Engel
03. Tier
04. Bestrafe Mich
05. Du Hast
06. Bück Dich
07. Spiel Mit Mir
08. Klavier
09. Alter Mann
10. Eifersucht
11. Küss Mich (Fellfrosch)

Wydawca: Motor Music (1997)
Komentarze
Harlequin : Dla mnie najlepszy i najrówniejszy poziomem album Rammstein
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły