Zmierzch Bogów
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Art Of Empathy - Posthuman Decadence

Posthuman Decadence, Bunkier Productions, Art Of Empathy, Jef Janssen, ambient, neoclassical

„Posthuman Decadence” to materiał, który w sieci funkcjonuje już od 2010 roku jednak na płycie został wydany dopiero w 2013 przez polską wytwórnię Bunkier Productions. Samo Art Of Empathy pochodzi z Belgii i jest jednoosobowym projektem Jefa Janssena. Jak wyciągnąłem tę pozycję z pudła do recenzji od razu pomyślałem sobie: to jest ambient i trwa 65 minut. Wkładam płytę do odtwarzacza i licznik wskazuje 64:48, w środku zaś neoklasyczny ambient. Tak więc okładka zdradza wiele, a muszę dodać, że jest to powiększony format A5 co wywołuje dodatkowe wrażenie.

Mówię o wrażeniu, bo ja lubię takie okładki. Tajemnicze i złowrogie. Od razu wiadomo, że muzyka nie może być sielankowa. Ta postać uosabia jakiś ból, jakąś tragiczną beznadziejność. Mi to się od razu kojarzy ze Związkiem Radzieckim, rokiem 1943 i temperaturą -40, choć to wcale nie musi być właściwa interpretacja. Na powiększonym opakowaniu jest mało informacji i nie ma książeczki z tekstami.

Sama muzyka jednak świetnie pasuje do mroźnego półmroku. Przez cały czas jest bardzo spokojna, ale wcale nie znaczy to, że łagodna. Jest w niej coś niepokojącego, coś co powoduje stan melancholicznej tęsknoty. Dźwięki są smutne i wręcz takie katastroficzne, zbudowane na bazie delikatnej gitary akustycznej i syntezatorów. Istotną rolę pełnią tu pianinowe zagrywki i przede wszystkim szeptany wokal. Ten mroczny i głęboki, monumentalny wokal przez cały czas pozostaje taki sam, choć pod wpływem aktualnego stanu napięcia potężnieje bądź się wycisza. Oprócz tego są inne głosy, monologi po angielsku, niemiecku, włosku i francusku. Jest też stonowana perkusja, odzywa się dzwon, kraczą ptaki, w oddali coś krzyczą dzieci. W miarę słuchania albumu ukazują się kolejne scenki rodzajowe.

Można się wkręcić w ten lodowaty świat i wręcz popaść w takie odrętwienie, które powoduje, że te 65 minut zlatuje niewiadomo kiedy. Nastrój pozostaje cały czas ten sam, choć po kilku razach poszczególne utwory zaczynają się znajomo układać i trzeba przyznać, że w tej monotonii jest metoda i nie leci cały czas to samo. Najbardziej charakterystyczny i wyrazisty jest drugi „Good Morning Sick World”, który chyba najbardziej przypomina piosenkę i ma całkiem śpiewny refren, ale takich łatwo rozpoznawalnych utworów jest jeszcze kilka.

Jest coś w tej muzyce co potrafi przyciągnąć uwagę i przytrzymać ją przez długi przecież czas trwania płyty. Słuchając jej ani razu się nie znudziłem i nie wyczekiwałem kiedy będzie koniec. Płynie to tak kojąco i nostalgicznie, że mogłoby trwać w nieskończoność. Odprężające, dobre do wyciszenia, uspokojenia i odpoczynku.

 

Tracklista:

01. The Design
02. Good Morning Sick World
03. Don’t Mind
04. Recreation
05. If This Is A Man
06. Beautiful War
07. Still Dancing
08. Virile Earth
09. The Source
10. The Paradox of Essence
11. Dying Cosily
12. Posthuman Decadence

Wydawca: Bunkier Productions (2013)

Ocena szkolna: 5

Komentarze
sema4 : Dzięki za reckę.
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły