Wracać wciąż do domu Le Guin
Paradoks
Recenzje :

Abusiveness - Krzyk Świtu

Abusiveness, pagan black metal, Krzyk Świtu, Strong Survive Records, Dark Omens Production, black metal

Biorąc pod uwagę, że Abusiveness powstał w 1991 roku, to droga do ich pierwszego albumu była długa i niełatwa. Lubliński zespół, który od początku przyjął ideały pogańskiego black metalu, składał się z ludzi bardzo młodych, ale zdeterminowanych, o czym świadczą wydawane co jakiś czas demówki. Sama płyta „Krzyk Świtu” została nagrana w roku 2000, lecz udało się ją opublikować dopiero w marcu 2002, za sprawą mocno prawicowej, amerykańskiej Strong Survive Records. Nie licząc limitowanego wydania kasetowego, Polska reedycja ukazała się dopiero po piętnastu latach nakładem Dark Omens Production i tą wersję ja posiadam.

Na „Krzyk Świtu” znalazło się parę nowych nagrań, ale część pochodzi z różnych wcześniejszych materiałów. Można więc powiedzieć, że jest to album podsumowujący ten pierwszy, amatorski okres działalności zespołu. Wszystkie utwory są po polsku, a cały przekaz w postaci tekstów, zdjęć i obrazów gloryfikuje naturę oraz pierwotną kulturę i tradycję, oczywiście tą własną czyli polską i ogólnie słowiańską. Bardzo dosadnie wyraża to „Lędzianin”, że to nie walkirie będą witać po śmierci i nie drakkar przypłynie na słowiański ląd.

Do tekstów zresztą przyłożono dużą uwagę, gdyż w większości są składne sylabicznie i rymowane. Tym bardziej więc szkoda, że zupełnie ich nie słychać. I to nie tylko ze względu na sam wokal, który faktycznie jest nienajlepszy, ale z powodu fatalnej produkcji jaką ma cała ta płyta. I niestety dotyczy to nie tylko wokalu, ale w równym stopniu gitar. Wszystko jest rozmazane i nieczytelne, a brzmienie suche i jałowe. Ta suchość jest szczególnie rażąca w przypadku basu i perkusji. Za to gitary nieraz całkiem uciekają, zakryte przez perkusję i klawisze, a wokal jest zupełnie rozmyty. Mimo, że jest po polsku, bardzo ciężko za nim nadążyć, nawet śledząc teksty z książeczki. Wszystko to powoduje, że w „Krzyk Świtu” trzeba się bardzo wsłuchać, poświęcić mu znacznie większą uwagę i w skupieniu wyłapywać to co autorzy tak naprawdę tam nagrali. A wtedy dopiero ukazują się wszystkie walory jakie niesie z sobą ta muzyka.

I właśnie wkraczając głębiej w ten leśny majestat okazuje się, że Abusiveness gra znakomity pagan black metal, a do tego uduchowiony i przesiąknięty pradawną atmosferą. Riffy są ostre i tnące, ale także melodyjne i wspomagane gdzieniegdzie gitarą akustyczną, co daje bardzo fajny efekt. Klawisze nadają tła, ale dużo jest też takich umelodyjniających pianinowych zagrywek. Muzyka jest mocna, ale też płynna, a utwory bardzo dobrze się komponują. Szczególnie zabójcza jest końcówka w postaci „Kontyna” i „Wiecznie We Mgle”. Ten ostatni nawet przebija się świetnymi frazami: „Obudzę się i wstanę na przekór…” Ach, gdyby to było dobrze nagrane to byłby zajebisty hicior. Zresztą dotyczy to nie tylko tych dwóch ostatnich kawałków. Wkręcająca jest "Krwawa Łza Horyzontu" i cały „Krzyk Świtu” to bardzo dobra płyta, w którą można się wczuć, ale zawsze w tyle głowy pozostaje ten niedosyt, że bardzo słabo to wszystko jest posklejane. Na swojej pierwszej pełnej produkcji Abusiveness jawi się jako taki nieoszlifowany diament, który, choć wewnątrz wartościowy, to trzeba nad nim popracować, aby nadać mu odpowiedniego blasku.

Tracklista:

01. Krzyk Świtu
02. Mogiła
03. Źródło Mej Mocy
04. W Leśnym Majestacie
05. Krwawa Łza Horyzontu
06. Dwie Twarze Mroku
07. Denga
08. Lędzianin
09. Kontyna
10. Wiecznie We Mgle

Wydawca: Strong Survive Records (2002)

Ocena szkolna: 4

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły