Wracać wciąż do domu Le Guin
Zmierzch Bogów
Poezja :

Bestia, która przebija samego siebie

 
Więcej Komentarz
Poezja :

Planety błyskiem sprowokowane

Więcej Komentarz
Poezja :

To za zdradę

Więcej Komentarz
Poezja :

Depesza

Więcej Komentarz
Poezja :

Echonacje

Więcej Komentarz
Poezja :

Płomyk

Więcej Komentarz
Poezja :

Purgatorium Wieczności

W żyłach moich płynie mrok
lecz sercem dobro rządzi.
Mimo ran i blizn na duszy
mój wzrok za Tobą gdzieś błądzi.

Czarna poświata otuliła wiarę,
nadzieja leży gdzieś w grobie
wśród czerwonych róż miłości
płaczących swą rosą w żałobie.

Kluczem miłości otwarto wrota
do Purgatorium wieczności.
Droga do Nieba - zamknięta przez Boga
Schody piekielne - w nicości.

Zagubiona dusza krwawiąca z boleści
niczym klucz do serca zdradą przełamany.
Kolejna baśń włożona pomiędzy powieści,
gdzie zegar życia przez czas zatrzymany.
Więcej Komentarz
Poezja :

Dekadencja artystyczna

Więcej Komentarz
Poezja :

Droga.

Krótka historia twojego życia.
Więcej Komentarz
Poezja :

Gotyk

tak wygląda mój gotyk
Więcej Komentarz
Poezja :

Spowiedź

Wyjechałam ze świata
do ciemności
Więcej Komentarz
Poezja :

Makiawelizm

na klęczkach nie wygrasz bitwy -
- możesz tylko przegrać własną godność
kompromis
nie przyniesie Ci laurów
ale będzie taki...
niewątpliwie szlachetny

wrażliwość jest marnym wodzem
gdy wprowadza pokój
lekceważąc honor
fakt - serce pieści dusze
jednak brudna siła może więcej zdziałać

czułość jest tylko na chwilę
tyle trwa wzruszenie lub przelotny uśmiech
możesz kochać kwiaty lecz pamiętaj zawsze
że przetrwają one krócej niż baobab

tolerancja - twór medialny
wciąż zabrania mówić co naprawdę myślisz
"Wolność, Równość, Braterstwo" -
- oto puste słowa!
owijają niechęć w jasny szal obłudy

nie duś w sobie boga nienawiści
powiedz głośno co mi pragniesz zrobić
no dalej! nie aniołkuj dłużej!
wyzwól się z sideł politycznej poprawności

niektórych myśli nie można propagować
mimo próżnej wzmianki o wolności słowa

i jest wrogiem kto w imię swoich własnych racji
śmie powiedzieć zdanie przeciw demokracji

...zakłamany ustrój...

popatrz - słodki kretyn wdzięczy się do tłumu
a ten urzeczony już mu daje głosy!
gdyby ktoś miał siłę i prawdziwy talent
doszedłby do władzy kuchennymi drzwiami

koło paranoi kręci się zawzięcie
kłamstwo ze starości nie wie już że kłamie

"Miecz i tarcza silniej do mnie mówią
niż pacyfisty trawka i dredy!"


Więcej Komentarz
Poezja :

Motyl

Więcej Komentarz
Poezja :

kometa

Więcej Komentarz
Poezja :

ŻYCIE

Cóż za moje życie
Bez wiary,bez strachu
W nikczemną wiarę w Boga
Szybko mi przyjdzie pójść do piachu
Do ciemnej doliny
Zjedzona przez wstrętne robale
A ja nie będę bólu czuła
Bo prędzej w piekle się spale
Nie boję się śmierci
Lecz tego co stanie się dalej
Będę gniła w oczach Boga
Bo nie wierzyłam  w niego wcale
Jedyną cudowną rzeczą
Która powstała na tym świecie
Cicho i skrycie
Jest miłość
Za którą oddam swe nędzne życie!
Więcej Komentarz
Poezja :

CIEMNOŚĆ

Ciemność łapczywie dni jasne pożera
Ciemność żąda i wszędzie dociera
Ciemność słucha,patrzy i czeka
Ciemność dniem rządzi
z triumfem nie zwleka.
Czasem w milczeniu Ciemność nadchodzi.
Czasem w radosnych werbli powodzi.
Więcej Komentarz
Poezja :

TYLKO MY

Więcej Komentarz
Poezja :

Stalin, to brzmi dumnie

Więcej Komentarz
Poezja :

Panie Stalin, Pan jest wielki

Jeśli spytalibyśmy przeciętnego Polaka kim był nieświętej pamięci Józef Stalin, to przypuszczam że przynajmniej część z zapytanych skojarzyłaby tę postać z drugą wojną światową, Związkiem Radzieckim, dyktaturą, zsyłkami i masowymi mordami przeciwników politycznych.
Więcej Komentarz
Poezja :

Rzecz o deszczu

Zakrywając swe chmurne oblicze,
Daję ci któryś już raz przedostatnią
Szansę na pochwycenie ulatującego
Raju bezdennych głębin.

Wydawało ci się, że to iluzji sieć
Zroszona perłową rosą.
Nie chciałeś wierzyć, że przemokniesz
W tak zwyczajny sposób

Nie sądziłeś, że poranna mżawka
Mgławicą położy się na obliczu twoim,
I czoło swe trzymać będziesz musiał,
Żeby już nie upadało komuś pod nogi.

Nadszedł czas potopu oczekiwanego,
Który zniszczył twoje papierowe konstrukcje.
Chciałeś je złapać, posklejać, lecz na ich tle
Sam zupełnie rozmokłeś.

Ja wiem, że przecież nie chciałeś.
Skrupulatnie rozkładałeś parasol.
Zapewne nie podejrzewałeś
Że czczy to gest.

I dzisiaj, kiedy robisz bilanse,
Zdajesz się być pogodzony
Z nowym, bezdomnym losem
Rażącym dotkliwie w oczy.
Więcej Komentarz