Samotność. Strona: 29

Dodano: 2009-12-08 20:27

czy Koleżanka w to wierzy? To nie my szukamy miłości, to ona nas znajduje, i to w najmniej odpowiedniej chwili


Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego ...


Dodano: 2009-12-08 20:38

Benjamin_Breeg napisał(a):
czy Koleżanka w to wierzy? To nie my szukamy miłości, to ona nas znajduje, i to w najmniej odpowiedniej chwili


wierzę, bo napisałam o sobie, co się będę wypowiadać o innych mnie nawet jak znajdzie, to pewnie w ogóle jej nie zauważę :lol:


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2009-12-08 20:39

to trzeba Jej pomóc ! :)


Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego ...


Dodano: 2009-12-08 21:03

Benjamin_Breeg napisał(a):
Co to jest samotność? Oj kurwa, było mocno. Przeżyłem to, i nie powiem – bolało. Samotnie spędzane święta. Powrót do pustego mieszkania, gdzie nikt już cię nie wita. Budzenie się w pustym łóżku, kiedy już udało się zasnąć…


Heh ja tak mam na codzień ... i za każdym razem boli tak samo :/ ech a tu święta i sylwester za pasem masakra


jedyne co mi przychodzi do głowy to chyba "żyj i daj żyć innym" ;p takie najsensowniejsze jak dla mnie i co najbardziej do mnie trafia ;p


Dodano: 2009-12-08 21:07

Grizzdow napisał(a):
[quote:2f39218e4f="Benjamin_Breeg"]Co to jest samotność? Oj kurwa, było mocno. Przeżyłem to, i nie powiem – bolało. Samotnie spędzane święta. Powrót do pustego mieszkania, gdzie nikt już cię nie wita. Budzenie się w pustym łóżku, kiedy już udało się zasnąć…


Heh ja tak mam na codzień ... i za każdym razem boli tak samo :/ ech a tu święta i sylwester za pasem masakra[/quote:2f39218e4f]

tylko ze ta samotność przyszła po siedmiu latach związku, ciężko było się odnaleźć...
ale co tam, nie łam się chłopak. Będzie dobrze :)


Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego ...


Dodano: 2009-12-09 08:17

hehe no nic mi innego nie pozostaje w sumie no no no siedem lat :) hardcore ... ja po dwóch miesiącach nie wiedziałem co z sobą zrobić jak mnie rzuciła haha a co do piero siedem lat ...


jedyne co mi przychodzi do głowy to chyba "żyj i daj żyć innym" ;p takie najsensowniejsze jak dla mnie i co najbardziej do mnie trafia ;p


Dodano: 2009-12-10 13:02

gerogoth napisał(a):
Kazdy w glebi serca jest samotnikiem.


powoli zaczynam to rozumieć



Dodano: 2009-12-10 17:29

minawi napisał(a):
[quote:5822f40819="Benjamin_Breeg"]czy Koleżanka w to wierzy? To nie my szukamy miłości, to ona nas znajduje, i to w najmniej odpowiedniej chwili


wierzę, bo napisałam o sobie, co się będę wypowiadać o innych mnie nawet jak znajdzie, to pewnie w ogóle jej nie zauważę :lol:[/quote:5822f40819]

A myślałam ze tylko Ja jestem taka zdolna xD


"tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota" Albert Einstein


Dodano: 2009-12-11 18:12

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Najgorszy jest ten rodzaj samotności, który tworzy skorupę, przez którą nigdy nikomu nie udało się przebić. Jakiś wielki betonowy twór oddzielający małą, słabą, struchlałą, zmęczoną osóbkę od całej reszty ludzi i głębszych więzi międzyludzkich.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2009-12-11 19:03

Wampgirl napisał(a):
Najgorszy jest ten rodzaj samotności, który tworzy skorupę, przez którą nigdy nikomu nie udało się przebić. Jakiś wielki betonowy twór oddzielający od całej reszty ludzi i głębszych więzi międzyludzkich.


Pozwoliłam sobie nie cytować w całości, ale ogólnie się zgadzam.



Dodano: 2009-12-11 19:29

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Miło usłyszeć, że moja definicja nie jest zupełnie wydumana z kosmosu i niezbyt abstrakcyjna lub przerysowana, by nie mogła być możliwą.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2009-12-11 22:38

tak ad hoc... czy aby my sami nie zamykamy sie na innych ludzi...
i moze dlatego gdy prawdziwe uczucie przochodzi obok to nawet nie zauważamy... a może to własnie była ta osoba ... ta (lub ten), któremu u kresu życia moglibysmy powiedzieć "dziękuję za każdą chwilę spędzoną z Tobą"...



Dodano: 2009-12-11 22:55

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

O jakim uczuciu mówisz? Oczywiście, że zamykamy się na ludzi. Najczęstszą przyczyną ukrywania swych uczuć jest strach przed zostaniem odrzuconym.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2009-12-11 23:16

Jak to o jakim... oczywiście, ze o miłości... albo jak kto woli o zakochaniu...



Dodano: 2009-12-11 23:27

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Tak też myślałam, ale wspomniałeś o kresie życia. Czy uważasz, że miłość jest śmiertelna i wraz z nią umiera partner?


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2009-12-11 23:53

Wampgirl napisał(a):
Czy uważasz, że miłość jest śmiertelna i wraz z nią umiera partner?


IMO wszystko jest śmiertelne czego dotknie człowiek.
To by było cudowne, gdyby wraz z odejściem miłości znikał i człowiek!
Spójrz na to od strony miłości nieodwzajemnionej - czy to by nie było najlepsze wyjście?


Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.


Dodano: 2009-12-11 23:59

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Dążę do tego, że nie wiem co kolega wyżej miał na myśli.
Co do miłości nieodwzajemnionej - zależy, która strona by umierała.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2009-12-12 00:02

Wiem - ale chciałam se posta nabić :oops: Wydało się!

Chyba obojętnie która strona by umarła - dla drugiej będzie wtedy łatwiej. Jeśli jest człowiekiem.


Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.


Dodano: 2009-12-12 01:08

Wampgirl napisał(a):
Tak też myślałam, ale wspomniałeś o kresie życia. Czy uważasz, że miłość jest śmiertelna i wraz z nią umiera partner?


Myslę, że miłośc nie jest śmiertelna... Znam pare osób, które po stracie partnera dalej jakby żyły z nim i dalej żyja miłoscia do Niego. Bardzo to piękne :)

A o żywych... Jesli uczucie umiera to i tym samym druga osoba staje sie dla nas obca... Mozna powiedzieć, że tym samym umiera dla nas w pewnym sensie. Głębszego uczucia. Co nie oznacza, że jest dla nas powietrzem.



Dodano: 2009-12-12 01:11

thistle89 napisał(a):
[quote:6623bad133="Wampgirl"]Czy uważasz, że miłość jest śmiertelna i wraz z nią umiera partner?


IMO wszystko jest śmiertelne czego dotknie człowiek.
To by było cudowne, gdyby wraz z odejściem miłości znikał i człowiek!
Spójrz na to od strony miłości nieodwzajemnionej - czy to by nie było najlepsze wyjście?[/quote:6623bad133]

I tak ten człowiek zniknie z naszego życia... Przynajmniej uczuciowego. Wtedy jest zupełne spojrzenia na ta osobę. Z innej perspektywy...

A jeżeli chodzi o miłość nieodwazemnioną... Uczucie jak kwiat, gdy nie ma powietrza i wody usycha.
Po jakims czasie gdy nie ma obiektu westchnień lub nie jest odwzajemniona odejdzie... Czasem nawet człowiek nie zauważy kiedy



Dodano: 2009-12-12 12:51

janciovodnik napisał(a):
Uczucie jak kwiat, gdy nie ma powietrza i wody usycha.
Po jakims czasie gdy nie ma obiektu westchnień lub nie jest odwzajemniona odejdzie... Czasem nawet człowiek nie zauważy kiedy


Bardzo mądre stwierdzenie. I prawdziwe aż do bólu.
Czasem się zastanawiam, czy aby pozostawione same sobie uczucie nie minęło, trzeba być psychopatą maniakalnie i na zawsze zafascynowanym drugą osobą.

A jeśli chodzi o "prawdziwą miłość" (o ile istnieje), to można sprawdzić, jak długo kwiat wytrzyma bez powietrza i wody. Może w końcu przestanie tak szybko zdychać. :wink:



Dodano: 2009-12-12 23:15

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Niestety. Spotkałam się z przypadkami, że jakieś ( deklarowane jako miłość uczucie) nieodwzajemnione po prostu odchodziło. Często utrata czegoś, czego nie umiemy nazwać dopiero uczy nas, czym to uczucie było, lub czym stać się mogło gdyby nie nasz podświadomy lęk przed angażowaniem się, co wynika ze strachu przed cierpieniem.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2009-12-28 19:02 Zmieniono: 2009-12-28 19:08

Wtrącę się:

samotność odpowiednio dawkowana - tak (choć ilość tych "dawek" bywa często niekontrolowana)

bycie samemu (nie tylko w kontekście związku) - nie (bo wówczas samotność jest następstwem, które osacza i tłamsi)

W języku angielskim jest na to fajne rozgraniczenie w słowach: "loneliness" i "solitude".

(jeżeli coś takiego się już pojawiło, to przepraszam )

Co do "prawdziwej miłości" to sądzę, że to tylko poetycki skrót myślowy, co wcale nie znaczy, że nie warto się starać, by coś takiego osiągnąć. Uważam, że warto, a perspektywa niemożności zaprzestania starań (kiedy można stwierdzić: "oto jestem w idealnym związku, nic nie pragnę zmieniać") może tym mocniej napędzać uczucie dwójki osób, kiedy będę cały czas baczeć na siebie zmieniających się i nie czyniących sobie wyrzutów z tytułu jakiejś zmiany. :)


Co cię nie zabije, to cię wkurwi


Dodano: 2009-12-29 02:00

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Moment w którym "nie robi się już nic" jest wedle mojego uznania zabójstwem dla związku. Nie da się osiągnąć perfekcji i szczęścia bazując na staraniach sprzed np. kilku lat. Trzeba ciągle budować, bo stare cegły, czy fundamenty położone niegdyś - niewzmacniane, posypią się.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2009-12-29 13:06

Będąc w szcześliwym związku tym bardziej trzeba "coś" robić. Z mojego punktu widzenia jako mężczyzny wiem, że należy zabiegać o partnerkę, zaskakiwać ją, uwodzić etc. etc. Pomimo, że poznaje się drugą osobę coraz lepiej pewne nieoczekiwane sytuacje wnoszą piękno do związku.
Przzywczajenie zabija nawet najpiękniejsze uczucie.



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło