Samotność. Strona: 33

Dodano: 2010-08-09 20:41

Ja zawsze byłam i będę samotna. Do tej pory znalazłam na prawdę niewiele osób, które mogłyby mnie zrozumiec, tak jak tego chcę. Mówię o przyjaźni/miłości. Nawet, gdy jestem w gronie znajomych, to czuję się samotna. Czasami najmniej samotna właśnie czuję się, gdy jestem na prawdę sama. Ale nie jest to coś strasznego, nie jest to, coś nad czym ubolewam. Nawet się cieszę, że nie odpowiadam każdej osobie, a każda osoba mi.
Vikę rozumiem.



Dodano: 2010-08-09 21:39

Ja chyba najlepiej czuję się w swoim własnym towarzystwie. Odpowiada mi, że robię co chcę i do nikogo nie muszę się dopasowywać i nikomu tłumaczyć. Zresztą zawsze mam tyle zajęć, że nie ma kiedy myśleć o samotności.


Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!


Dodano: 2010-08-09 21:43 Zmieniono: 2010-08-09 21:51

CrommCruaich napisał(a):
Ja chyba najlepiej czuję się w swoim własnym towarzystwie.

A co na to Twoja Pani?


Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego ...


Dodano: 2010-08-10 07:31

Samotność to stan umysłu. Można być sam, czyli bez partnera i nie czuć samotności. Samotność najczęściej najdotkliwsza jest gdy odchodzi od Ciebie osoba, na której nam zależy i jesteśmy emocjonalnie związani. Coś o tym wiem :/. Samotność to jest uczucie, które raczej przeżywa się indywidualnie, poprzez uczucia do innej osoby. Jeżeli czuje się człowiek źle w związku, to możne właśnie odczuć samotność przez niezrozumienie lub niedopasowanie. Czy można podzielić samotność na jakieś typy pewnie tak.

Samotność, która wynika z naszego stosunku do innych ludzi. Polegająca na tym że, raczej izolujemy się od nich unikając rozczarowania, zranienia, negatywnych emocji, po nietrafnym dobraniu partnera.

Kolejna samotność wynika z tego co wyżej już powiedziałem. Gdy związek został przerwany, jedna osoba emocjonalnie go przeżywa. Nie koniecznie musi to być dobry związek. To najczęściej jest przyczyną samobójstwo. Ponieważ, zawiedliśmy się na osobie, której najwięcej ufaliśmy i twierdzimy że pozostała jest taka sama. Trzeba po prostu dać tej samotności osłabnąć, najlepszym lekarstwem są znajomi lub nowy partner/ka

Może następna być samotność w związku. Gdy odczuwamy brak zrozumienia, wspólnych zainteresowań. Po prostu niedobranie się. Bo ludzie czasem dobierają się fizycznie niż psychicznie. Znaczy to że dobieramy partnerów względem wyglądu.

Ktoś to nie jest w związku nie koniecznie musi czuć się samotny. To stan umysłu, polegający na uczuciach.



Dodano: 2010-08-10 15:12

Vika napisał(a):
Chodzi czy o brak związku czy ogólnie o izolację od ludzi?

Izolację od ludzi...kontakty mam jedynie z rodziną mało mam znajomych


Jestem inny bo myślę,wierzę w siebie i słucham siebie, inni ludzię nie myślą i wolą słuchac innych


Dodano: 2010-08-10 19:15

ja mam poważne problemy z przywiązywaniem się do ludzi, choć dość łatwo nawiązuję kontakty. Trudno mi jednak nawiązać z kimś głębszą więź. U mnie jest to o tyle problematyczne, że kiedyś chciałabym założyć rodzinę.



Dodano: 2010-08-10 19:44

Vika napisał(a):
U mnie jest to o tyle problematyczne, że kiedyś chciałabym założyć rodzinę.


Aaa tu się rodzi twój też problem. Właśnie szukasz kandydata na męża. Owszem każdy chce mieć dobrą rodzinę. Ale nie kieruj się tym jaki kto jest w stosunku zakładania rodziny. Teraz faceci nie chcą się tak wiązać. Czasy się zmieniły. Bardziej teraz kobiety wymuszają na nich ślub itd. Ja życzę Ci poznania osoby, która będzie taka jak oczekujesz. Choć nie ma ideałów.



Dodano: 2010-08-10 19:55

Teraz nie chce zakładać rodziny, jeszcze nie, bo jestem na studiach. A i tak, nawet nie będąc w związku, nie bronię sobie mniej zobowiązujących znajomości, także mnie nie zrozumiałeś jednak tak do końca - nie żyję w celibacie nawet, jak nie mam stałego związku. Nie masz do końca racji z tym zakładaniem rodziny - znam wielu facetów, którzy chcą założyć rodzinę, a są w różnym wieku. To, co piszesz, jest stereotypem - stereotypem kolesia, który boi sie zobowiązań, a jesli juz czegoś większego chce, to tylko względem kobiety. Tworzenie takich stereotypów nie ma sensu. Ostatnio poznaję coraz więcej mężczyzn, którzy szukają dziewczyny, a nawet żony, za wszelką cenę wręcz i chcą mieć dzieci. A jak się takiego faceta opuści, ze stwierdzeniem na ustach, że to nie to, bo jednak jesteśmy niedopasowani emocjonalnie, to jest obraza majestatu. Płeć niekoniecznie zawsze ma tu coś do rzeczy. Znam też parę dziewczyn, głównie gotek właśnie, jak na ironię (sama nie czuję sie do końca przynależna do rzadnej subkultury), które nie lubią dzieci, nie chcą ich mieć i nie chcą założyć rodziny. Zatem to nie ma znaczenia.



Dodano: 2010-08-10 20:04

Naqara bądż łaskaw i nie mów za innych facetów,mów za siebie oki,ja tam mam zamiar i chcę założyć rodzinę :)


Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...


Dodano: 2010-08-10 20:13

Sorki że to wyszło tak jakby wszyscy byli źli. Nie chciałem się za nikogo wypowiadać. Po prostu mam takie odczucia oparte na własnym doświadczeniu.



Dodano: 2010-08-10 20:24

o widzisz od razu inaczej to brzmi ,jeśli wypowiadasz się we własnym imieniu :) i tak trzymaj <okok>


Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...


Dodano: 2010-11-07 00:16

Jak dl mnie samotniośc wiąrze się tylko i wyłącznie z wnętrzem każdego człowieka ...



Dodano: 2010-11-07 00:26

Dokładnie. Mało towarzyski tryb życia lub nie posiadanie partnera nie musi oznaczać samotności. Wiele osób ma po prostu introwertyczne usposobienie i nie potrzebują do szczęścia uzależniania się od obecności innych. Wcale nie należy wychodzić z założenia, że są samotni. Samotność to nie jest coś co "jest" tylko coś, co się czuje.

A tak abstrahując, mnie na przykład strasznie drażni, przyjęte i powszechnie używane, określenie "samotna matka". A dlaczego nie "samodzielna"?


"Keme el melache ana mawet"


Dodano: 2010-11-07 08:06

W sumie to zawsze sąsiad może do niej przyjść ...



Dodano: 2010-11-07 18:45

Lorelay napisał(a):
Dokładnie. Mało towarzyski tryb życia lub nie posiadanie partnera nie musi oznaczać samotności. Wiele osób ma po prostu introwertyczne usposobienie i nie potrzebują do szczęścia uzależniania się od obecności innych. Wcale nie należy wychodzić z założenia, że są samotni. Samotność to nie jest coś co "jest" tylko coś, co się czuje.

A tak abstrahując, mnie na przykład strasznie drażni, przyjęte i powszechnie używane, określenie "samotna matka". A dlaczego nie "samodzielna"?
o tym mówię dla jednych samotnośc oznacza brak obecności ludzi,a dla innych brak uczuc... A jeśli chodzi o samodzielne i samotne matki ..:) pewnie dlatego,że istnieją i jedne i drugie A tak poważnie to myślę,że po prostu tak się utarło,ale nie ma w tym określeniu juz głębszego sensu.



Dodano: 2010-11-07 18:53 Zmieniono: 2010-11-07 19:02

Owszem, utarło, ale jeśli samą jest się SAMODZIELNĄ matką, w pełni świadomą swojego wyboru, szczęśliwą i nie odczuwającą żadnej samotności, bycie określaną takim terminem po prostu irytuje.

Dla mnie większe znaczenie ma to, że dla mnie każde słowo i sformułowanie jednak posiada konkretne znaczenie, a nie to, że dla sporej grupy ludzi go nie posiada.

Natomiast a'propos braku uczuć. Co z uczuciem do samego siebie? Moim zdaniem może ono zastąpić uczucia do innych/uzyskiwane od innych. A jak Wy sądzicie?


"Keme el melache ana mawet"


Dodano: 2010-11-08 16:52

Lorelay napisał(a):

Natomiast a'propos braku uczuć. Co z uczuciem do samego siebie? Moim zdaniem może ono zastąpić uczucia do innych/uzyskiwane od innych. A jak Wy sądzicie?

Nie oszukuj, się nie może. Chyba, że mówisz o narcyźmie, ale to szczególny przypadek


“History,Stephen said, is a nightmare from which I am trying to awake”


Dodano: 2010-11-09 14:08

Lorelay napisał(a):
Owszem, utarło, ale jeśli samą jest się SAMODZIELNĄ matką, w pełni świadomą swojego wyboru, szczęśliwą i nie odczuwającą żadnej samotności, bycie określaną takim terminem po prostu irytuje.

Dla mnie większe znaczenie ma to, że dla mnie każde słowo i sformułowanie jednak posiada konkretne znaczenie, a nie to, że dla sporej grupy ludzi go nie posiada.

Natomiast a'propos braku uczuć. Co z uczuciem do samego siebie? Moim zdaniem może ono zastąpić uczucia do innych/uzyskiwane od innych. A jak Wy sądzicie?
Niewątpliwie dla samodzielnej matki określenie samotna matka moze byc silnie irytujące.Jeśli chodzi o uczucia względem innych i siebie-to wychodzę z założenia,iż należy akceptowac i po prostu lubic siebie aby móc "poprawnie" czuc coś do innych ludzi,ale o zastąpieniu tych uczuc nie myślałabym tak pozytywnie.Jesteśmy tak skonstruowani,że pozytywne uczucia płynące od innych ludzi w naszym kierunku, są nam potrzebne i pomocne w normalnym funkcjonowaniu,więc nawet największa miłośc do siebie samego nie zastąpi nam tego "ciepełka" płynącego od innych :).



Dodano: 2010-11-09 14:28

Lorelay napisał(a):
Co z uczuciem do samego siebie? Moim zdaniem może ono zastąpić uczucia do innych/uzyskiwane od innych. A jak Wy sądzicie?


Moim zdaniem nie może. Niektóre potrzeby człowieka wymagają kontaktu z innymi i akceptacji od innych ludzi.
Oczywiście może stwierdzić, że samemu jest mu najlepiej, ale na dłuższa metę stanie się pusty, bezbarwny emocjonalnie.



Dodano: 2010-11-10 00:08

Moja matka też byla samotna i co? Zjebała sprawe egoistka. Wrrr zawsze będę mieć żal, ale never mind.
Samotność to dobry sposób, aby nie ranili Cię inni. Nie możesz tylko pozwolić aby się zbliżyli.
Nigdy nie dotrzymują słowa.



Dodano: 2010-11-11 11:36

[quote="sphinxia
Samotność to dobry sposób, aby nie ranili Cię inni. Nie możesz tylko pozwolić aby się zbliżyli.
Nigdy nie dotrzymują słowa.[/quote:501b20f78c]mam nadzieję,że jednak nie wszyscy .Wierzę,że istnieją "ludzcy" ludzie.Nie ma nic gorszego nic zszarganie uczuc przez bliską nam osobę.Po takim przeżyciu cieżko ponownie komukolwiek zaufac,a pustka wewnętrzna jest dojmujaca...



Dodano: 2010-11-11 18:43

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

sphinxia napisał(a):
Moja matka też byla samotna i co? Zjebała sprawe egoistka. Wrrr zawsze będę mieć żal, ale never mind.
Samotność to dobry sposób, aby nie ranili Cię inni. Nie możesz tylko pozwolić aby się zbliżyli.
Nigdy nie dotrzymują słowa.

Owszem, to "dobry sposób, żeby nie ranili cię inni", ale zarazem idealna droga, by ranić samą siebie.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej pró&#380;ni czemu drwisz, kiedy ta pró&#380;nia nie drwi z ciebi


Dodano: 2010-11-11 18:46

Dlatego też chcę mieć partnera i dziecko/dzieci. Nie mam zamiaru na starość gadać do ściany.



Dodano: 2010-11-16 16:12

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Vika napisał(a):
Dlatego też chcę mieć partnera i dziecko/dzieci. Nie mam zamiaru na starość gadać do ściany.

Jeśli miałabym wybrać ścianę lub coś, co mnie kompletnie nie satysfakcjonuje - wybrałabym chyba jednak ścianę. Viko, proszę nie bierz tego personalnie, takie moje spostrzeżenie.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej pró&#380;ni czemu drwisz, kiedy ta pró&#380;nia nie drwi z ciebi


Dodano: 2010-11-16 17:30

Hmmm, ale mnie akurat dziecko by usatysfakcjonowało. Aczkolwiek do tego trzeba oczywiście dobrego kandydata na ojca, chęci do tego wszystkiego, nowych obowiązkow no i dojrzałości. Poczekam jeszcze z 2-3 lata. Swoją drogą zawsze było dla mnie ciekawe, dlaczego część dziewczyn, a nawet kobiet w rożnym wieku zachwyca się zwierzątkami, facetom daje się oszukiwać i poniewierać, a dzieci nienawidzi i się brzydzi. Ciekawy fenomen. Rozumiem jakieś urazy z przeszłości na temat dzieci czy macierzyństwa jako powód, ale część tego typu osób nawet pod ten schemat nie podchodzi.



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło