Dodano: 2010-01-14 11:08
Nie samotność, chociaż zależy jak na to spojrzeć. Pół roku sam, pół roku pechowo zakochany, chociaż wydawać by się mogło, miałem ku temu powody i stwierdzam że ja postąpiłem słusznie.
Aktualny stan mi się wcale nie podoba i mam zamiar go zmienić, bo życie bez motywacji, seksu i alkoholu robi się skrajnie dwukolorowe, białe jest słońce, reszta- zgadnijcie jaka...
Nie ma rzeczy niemozliwych
Dodano: 2010-01-24 21:48
Potrafie docenic ludzi, ktorzy chca zyc samotnie tym bardziej, ze nie jest to latwe. Czasami jednak jest to kwestia niemozliwosci spotkania odpowiednich osob.
Wiekszosc ludzi to debile. Ciagle przebywanie w towarzystwie ludzi glupszych od ciebie nie majacych wiekszego celu w zyciu jak swoje M4 i gromada dzieciakow potrafi skutecznie zniechecic do posiadania grona znajomych.
Life is complex: it has both real and imaginary components
Dodano: 2010-01-24 21:56
| amorphous napisał(a): |
| Potrafie docenic ludzi, ktorzy chca zyc samotnie tym bardziej, ze nie jest to latwe. Czasami jednak jest to kwestia niemozliwosci spotkania odpowiednich osob.
Wiekszosc ludzi to debile. Ciagle przebywanie w towarzystwie ludzi glupszych od ciebie nie majacych wiekszego celu w zyciu jak swoje M4 i gromada dzieciakow potrafi skutecznie zniechecic do posiadania grona znajomych. |
Nie można było lepiej podsumować tematu
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
Dodano: 2010-01-24 22:56
| amorphous napisał(a): |
| Potrafie docenic ludzi, ktorzy chca zyc samotnie tym bardziej, ze nie jest to latwe. Czasami jednak jest to kwestia niemozliwosci spotkania odpowiednich osob.
Wiekszosc ludzi to debile. Ciagle przebywanie w towarzystwie ludzi glupszych od ciebie nie majacych wiekszego celu w zyciu jak swoje M4 i gromada dzieciakow potrafi skutecznie zniechecic do posiadania grona znajomych. |
Myślę dokładnie tak samo, jak Ty
W życiu liczy się coś więcej, jak tylko oczekiwania rodziny, że ty założysz swoją, no bo każdy tak robi, więc tak wypada.
I nie ma chyba nic bardziej odpychającego niż obcy ludzie próbujący cię zmienić na siłę, abyś wpasował się w szary tłum :-/
Nie każdy musi chcieć mieć dzieci...
Dodano: 2010-01-24 23:16 Zmieniono: 2010-01-24 23:26
| amorphous napisał(a): |
|
Wiekszosc ludzi to debile. |
A owo zdanie może być podsumowaniem każdego tematu - i tu na forum, na innych forach i - co najważniejsze - w życiu.
Tylko ci debile bywają niewidomi.
Co do wątku... Samotność w odpowiedniej dawce jest wskazana - jednak człowiek to zwierze stadne, które na (domiar złego) ma zakodowane "przekazać swe geny" - i debil rodzi debila :/
Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.
Dodano: 2010-01-24 23:33
Jednak od tych "debili" ja nazwałbym ich jednak inaczej to znaczy - myślących inaczej - daleko uciec się nie da - a jakoś trzeba z nimi współżyć,czy to się nam podoba czy nie.

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2010-01-24 23:33
| sphinxia napisał(a): |
| [quote:da466ffe65="amorphous"]Potrafie docenic ludzi, ktorzy chca zyc samotnie tym bardziej, ze nie jest to latwe. Czasami jednak jest to kwestia niemozliwosci spotkania odpowiednich osob.
Wiekszosc ludzi to debile. Ciagle przebywanie w towarzystwie ludzi glupszych od ciebie nie majacych wiekszego celu w zyciu jak swoje M4 i gromada dzieciakow potrafi skutecznie zniechecic do posiadania grona znajomych. |
Myślę dokładnie tak samo, jak Ty
W życiu liczy się coś więcej, jak tylko oczekiwania rodziny, że ty założysz swoją, no bo każdy tak robi, więc tak wypada.
I nie ma chyba nic bardziej odpychającego niż obcy ludzie próbujący cię zmienić na siłę, abyś wpasował się w szary tłum :-/
Nie każdy musi chcieć mieć dzieci...[/quote:da466ffe65]
Po raz kolejny musze sie zgodzic :) Ja coraz czesciej slysze ze majac tyle lat juz dawno powinnam sie ustatkowac,przestac nosic glany itd...bo w tym wieku nie przystojii ine takie dyrdymaly
I fakt wiekszosc ludzi to debile a jeszcze jak dodac jakies niezdrowe uwielbienie rozsiewania plot i wjebywania sie z butami w cudze zycie sprawia ze wiekszosc ludzi napawa mnie odrazą.
"..Przed nikim czoła nie chylę Odrzucam te chwile I wszystkie słowa, którymi Złamali, opętali Odrzucam boga, dogmaty, świętości, herezje Odrzucam pustą poezję "
Dodano: 2010-01-24 23:35
| HardKill napisał(a): |
Jednak od tych "debili" ja nazwałbym ich jednak inaczej to znaczy - myślących inaczej - daleko uciec się nie da - a jakoś trzeba z nimi współżyć,czy to się nam podoba czy nie.
![]() |
Niestety >
Dodano: 2010-01-24 23:40
Mam kumpla który jest samotnikiem z wyboru,niema najmniejszego zamiaru związać się z kimkolwiek i ja to rozumiem ,to jest jego życie i jego wybór,a skoro jest mu z tym dobrze więc niech sobie żyje jak chce.

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2010-01-28 12:56
Samotnik z wyboru. Niby też jestem kimś takim, ale to raczej świadome zaprzeczenie potrzeby podświadomości. Co ja poradzę na to, że nie potrafię się z nikim wiązać. Zawsze jest cały milion pytań i wątpliwości, przez które chowam się do swojej nory. A i wieczne poczucie winy i narzucania się sprawy nie ułatwiają.
Prawda jest córą czasu poczętą w przypadkowym i krótkotrwałym romansie ze zbiegiem okoliczności.
Dodano: 2010-01-28 19:09
Jego życie i jego wybór, inna kwestia, czy faktycznie mu z tym dobrze. I jakie są przyczyny, które nim kierują przy takim wyborze...
Samotność z wyboru często jest tylko inną formą pogodzenia się z samotnością, która u niektórych przybiera formę zmieniania partnerów seksualnych jak rękawiczki/bawienia się w przypadkowy seks. Nie?
jeśli raz wejrzysz w Ciemność, nigdy nie uwolnisz się od Jej brzemienia. /blood luna.
Dodano: 2010-02-25 12:09
Witam
„Samotność z wyboru często jest tylko inną formą pogodzenia się z samotnością”
Tak to prawda te kilka słów świetnie to opisują. Samotności jest jak choroba, ciężka choroba twierdzisz, że możesz sam z niej wyjść. Sam/a tworzysz swoją samotności a tak naprawdę to ona tobą włada. Aż z biegiem czasu popadasz w nią coraz bardziej i bardziej.
Wiele osób twierdzi wystarczy tylko wyjść jej naprzeciw i stawić się jej czoła. Przebywać wśród ludzie i poznawać innych. Lecz to nie jest takie proste jak się wydaje. Wiem jak czuje się osoba samotna w tłumię ludzi wokół mnie gdyż czuje się po dobnie.
Trudno to opisać ….
Dodano: 2010-02-25 15:36
Tak czytam ...i stwierdzam,ze sporo jest ludzi z poczuciem samotnosci ..bo byc samotnym a czuc sie samotnym to roznica. Jestem sam od pewnego czasu co wiecej ucieklem jak najdalej aby mniej bolalo rozstanie ,spalilem wszystkie mosty za soba by w chwili slabosci nie wrocic i prosic na kolanach..minal rok samotnosci i zaczynam niestety czuc sie samotny ...powoli zaczyna mi brakowac sil i odwagi aby probowac szukac kogos ..To jest straszne kiedy czlowiek sobie zda sprawe ze juz nic sie nie zdarzy ...pozostaje praca,praca ,praca ...
..kamień leży aż go kiedyś będę siłę wtoczyć mial, moze wtedy uda sie, a teraz tchu mi brak...
Dodano: 2010-02-26 17:41
Nawet tak nie myśl.Dla mnie życie zaczeło się dopiero od niedawna jak zaczęłam robić to , na co miałam ochotę przez całe życie ale sie bałam zacząć,wstydziłam sie sama nie wiem czego no bo rodzina, wykszałcenie.Teraz mam wielu nowych znajomych i pare dobrych przyjaciół, mam z kim iść na piwo i sie powygłupiać.Usposobienie wesołe a to przyciąga ludzi.Kiedyś z mężem jeżdziłam na koncerty do Warszawy , w tamtym roku po trzydziestu latach znowu bylismy razem na koncertach.Jak się wyrobię z robota na do maja to wyciągnę go na Mera Lune.Jeszcze dwa lata temu wydawało mi sie to niemozliwe.
Nawet Sobie nie wyobrażasz , co może się zdarzyć prez następne dziesięć lat Twojego życia.
1.Zakochasz się i będziesz miał córkę.
2.Poznasz włascicielkę restauracji i zostaniesz barmanem.
3.Pojedziesz ze znajomymi do Chin.
4.Wyruszysz w podróz balonem.
5.Zamieszkasz na południu Francji i zostaniesz kloszardem.
Bo ja z przeklętych jestem tego świata, Ja bywam dumny i hardy
Dodano: 2010-02-26 18:02
Wybieram opcje ostatnia ...Tylko niech to bedzie gdzies w okolicy Marsylii ...(bogato tam i cieplo)
..kamień leży aż go kiedyś będę siłę wtoczyć mial, moze wtedy uda sie, a teraz tchu mi brak...
Dodano: 2010-02-26 19:53
Temat o samotności ale widzę, że wciąż nie zapomniany i nieosamotniony :) Generalnie to przykra sprawa być zupełnie samemu dla samego siebie pozbawionym jakiejkolwiek bliskiej osoby (nie tyle partnera/ki, przyjaciela ile rodziny). Nie dziwi mnie ale nie rozumiem jak można lubić ten stan. Rozumiem, że - owe lubienie - powodowane być może przykrą przeszłością i to jest argument, który w jakiś sposób usprawiedliwia. Zastanawia mnie czy chęć bycia samotnym nie jest świadomą bądź podświadomą awersją do ludzi lub strachem przed nimi z różnych powodów. To też by wyjaśniało tą chęć/potrzebę bycia odszczepieńcem. Na pewno jest jakieś emocjonalne podłoże w tym i nie wierzę by się decydować na to, ot tak, "bo tak jest fajnie".
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2010-02-26 20:43 Zmieniono: 2010-02-26 20:43
Hm, czytając wszystkie posty tak się zastanawiam, czy "dobrze być samym/ samą" jest spowodowane pogodzeniem się z tym, iż nie znalazło się nikogo odpowiedniego lub brak poczucia przynależności do społeczeństwa, czy też rzeczywistym, świadomym wyborem.
Znam kilka osób, które jakiś czas temu popierały samotność i nie widziało gdzie indziej swojego szczęścia, a obecnie są w dobrych, mocnych związkach, udzielają się w grupach, są "aktywni" w społeczeństwie - wybór, czy zwykły los?
Jak i są tacy, którzy nie chcą być sami, a jednak są.
Jesteśmy czasem tak skomplikowani, iż sami siebie nie rozumiemy.
"Człowiek rozsądny przystosowuje się do świata, nierozsądny stara się przystosować świat do siebie. Stąd wszelki postęp pochodzi od nierozsądnych. " G.B. Shaw
Dodano: 2010-03-05 14:27
Czasami wybór życia w pojedynkę jest gestem heroicznym - kiedy ma się świadomość, że nie jest się jeszcze gotowym, czy zdolnym do stworzenia związku z różnych powodów. W ten sposób oszczędza się rozczarowania drugiej osobie jak i sobie samemu. Z drugiej strony w niektórych przypadkach samotność może być masochizmem, kiedy nic nie stoi na przeszkodzie stworzenia związku, partner jest chętny - a druga strona wycofuje się, by wpędzać się w ascezę i pędzić zgorzkniały żywot.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2010-03-05 15:07 Zmieniono: 2010-03-05 16:02
Jeżeli wybierze się bycie tzw. "singlem", czyli bycie samym przy jednoczesnym posiadaniu wielu znajomych, to heroizmu de facto w tym niewiele. Można wprowadzić różnicę między "byciem samym" i "byciem samotnym" - jeżeli ktoś jest sam nie musi być samotny (nie jest w związku partnerskim i uczuciowym z inną osobą ale ma szerokie gremium znajomych), jeżeli ktoś jest samotny to nie musi być sam (może czuć się społecznie zmarginalizowany, niezdolny do posiadania przyjaciół, kolegów, koleżanek, ale zarazem być w szczęśliwym i udanym związku z TĄ NAJWAŻNIEJSZĄ osobą, którą być może zupełnie przypadkowo spotkał).
Wybór bycia samym/samą niekoniecznie musi być przejawem samoświadomości tudzież masochizmu - ten wybór może być osadzony w partykularnej, złożonej relacji do konkretnej osoby lub konkretnych osób i wcale nie determinować niechęci do związku. W tym przypadku, jeżeli ktoś ogłasza, iż "nie chce związku" to można by to zdanie interpretować nie absolutystycznie, ale w taki sposób, że zamienne z nim staje się zdanie: "nie chce nigdy związku z nim/ z nią lub osobą która będzie ją/jego przypominać lub osobą, która będzie chciała narzucić mi niekorzystny dla mojego komfortu psychicznego dalszy model związku".
Zrezygnowanie z poszukiwania partnera/ partnerki wydaje się zatem mieć swoje źródło w dość głęboko zagnieżdżonym lęku (bliżej tu zatem do "masochistycznej" interpretacji niechęci do związku), ale nie tyle przed związkiem, co przed osobami, które mogą narzucić niepożądane rozwinięcie miłości. Ten lęk rozciąga się potem na każdą możliwość związku, co prowadzi do wycofania najczęściej wtedy, kiedy jest się już ante portas związku.
Spekulować można, ale wciąż najlepiej zwyczajnie zapytać, czemu ktoś nie chce związku, zważając na to, że miłość i związek to żaden przymus. Rzadko chyba dzieje się tak, że ktoś "ideologicznie" rezygnuje ze związku, raczej są po temu jakieś przyczyny, jakieś wydarzenia. No, chyba, że ktoś nie chce związku, gdyż zwyczajnie woli "być samemu" - i nieperspektywicznie bawić się w towarzystwie wyrywając kolejne "lachony". Ale to już przykład wiejskiego bawidamka. 
Co cię nie zabije, to cię wkurwi
Dodano: 2010-03-05 15:34
Różne są przypadki, choć z rozmów ze znajomymi ( płci żeńskiej ) odkryłam, że właściwie wszystkie mają ochotę się z kimś związać. Jest to zobligowane wieloma czynnikami. Okazuje się jednak, że nie jest to wcale rzeczą prostą, zwłaszcza jeśli stawia się w życiu na coś więcej niż tandetną podnietę kulturystą na disco.
Co do obaw przed związkiem - był to raczej duży skrót myślowy, bo przecież związek sam w sobie nie ogranicza i nie narzuca stylu życia. Ograniczać/narzucać coś mogą co najwyżej konkretne typy relacji między partnerami.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2010-03-05 16:46 Zmieniono: 2010-03-05 17:00
A czy uważasz, że typ relacji nie zaciąża na tym, że w ogóle związek powstaje i trwa? Jeżeli jakiś typ relacji ma jako swój składnik np. zaborczość jednej z stron, to przecież dany związek będzie właśnie na takim charakterze relacji polegać. Możemy traktować słowo "związek" neutralnie, ale wtedy wikłamy się w polisemię : a chodzi nam o konkretny typ związku, specyficzny ze względu na relację która go zrodziła i która podtrzymuje jego istnienie. "Związek sam w sobie" to dość niefortunne sformułowanie, bo chyba chodzi o to, że słowo "związek" w wyróżnionym znaczeniu określa mocno specyficzną relację. Można zatem to sobie uprościć mówiąc, że zdrowa/ niezdrowa relacja pozwala ocenić, czy dany związek był/ jest udany/ nieudany (a propos: czy o zakończonym związku można mówić, że był udany? Hm.
).
Jeżeli kobieta pierzcha przed samotnością, to chyba udział ma w tym instynktowna potrzeba stabilności emocjonalnej i społecznej. Może brzmi wulgarnie, ale zasadą, która pozwala kobiecie się ustabilizować, jest właśnie miłość; a ona na szczęście działa tak, że często wykracza poza potrzeby pierwotne i staje się gruntem na którym można budować wspaniałe gmachy. :) Natomiast jeżeli kobieta była rozpasana w swoim prowadzeniu się, to w trakcie tego niefajnego prowadzenia się może mówić, że szuka swojego Filona - ale jej sposób bycia uniemożliwia jej znalezienie go; w obawie przed samotnością pewnego dnia snadnie ucina marzenia o Filonie i wybiera pierwszego nadarzającego się Zenka: teraz się stabilizuje, ale jak jej życie rodzinne może dalej przebiegać łatwo się domyślić.
Co cię nie zabije, to cię wkurwi
Dodano: 2010-08-09 19:57
U mnie w życiu jedną z najdziwniejszych rzeczy jest to, że nieraz będąc w związku czułam się jeszcze bardziej samotna, niż wtedy, gdy byłam sama. Takie uczucie samotności następowało np. wtedy, gdy mówiłam o czymś z partnerem, wyjaśniałam, dajmy na to, jakiś problem, coś co mi nie pasowało itp., a on nie rozumiał, albo też nie wykazywał zrozumienia dla moich zainteresowań. Wtedy czułam się bardzo samotna i z tego m.in. wynikało zerwanie.
Dodano: 2010-08-09 19:59
Ja prowadzę częściowo taki tryb życia samotnika...
Jestem inny bo myślę,wierzę w siebie i słucham siebie, inni ludzię nie myślą i wolą słuchac innych
Dodano: 2010-08-09 20:03
Niekiedy lepiej jest być samotnikiem, samotnym włóczykijem :), lecz z drugiej strony trzeba kiedyś znaleźć tą drugą stronę, by na starość było komu zrzędzić. Heh..:)
"Człowiekiem jestem i nic, co ludzkie nie jest mi obce"