Dodano: 2008-12-05 16:48
Odczuwanie samotności przez człowieka to coś "włączonego" w dzieciństwie, moim zdaniem. W pewnym momencie coś nastąpiło i już pozostało, z czasem - zaczęło ujawniać się coraz częściej...
No i są ludzie skrajnie samotni.
Polecam wszystkim największe dzieło Kazimierza Przerwy-Tetmajera na ten temat /pt."Wiecznie samotni"/:
Wiecznie samotni!... Pośród tłumu ludzi,
gdy serce nasze wstrząśnie ich sercami,
gdy dusza nasza ich dusze obudzi
i tłum ten cały koło nas się toczy,
dłoń wyciągając ku nam, wznosząc oczy:
jesteśmy sami.
Wiecznie samotni!... Gdy w najbliższym kole
twarze gorzkimi zraszają się łzami,
wspólne pragnienie zaświeci na czole
albo wybuchną ludzie szczerym śmiechem:
my, łzom i szczęściu wtórujący echem,
jesteśmy sami.
Wiecznie samotni!... Nawet w takiej chwili,
gdyśmy spleceni wzajem ramionami
z kobietą dusze i ciała złączyli,
gdy z nią przeniknąć pragniemy się wzajem,
jej serce bierzem i jej serce dajem:
jesteśmy sami.
Wiecznie samotni, wiecznie szukający
z wiecznej nadziei wiecznymi złudami,
pełni tęsknoty gorzkiej i palącej,
błądzim po świecie, dziwne, obce cienie -
wreszcie ostatnie wydając westchnienie
jesteśmy sami.
Wydaje mi się, że ten wiersz najlepiej ukazuje to, czym jest skrajna samotność, jak bardzo przepala człowiekowi życie i jak bardzo jest związana z każdym z nas, choć /szczęściarze/ nie wszyscy to zauważają...
Zatem dalej "błądzim po świecie, dziwne, obce cienie"... Pozdrawiam wszystkich, zarówno samotnych, jak i samotników.
jeśli raz wejrzysz w Ciemność, nigdy nie uwolnisz się od Jej brzemienia. /blood luna.
Dodano: 2008-12-05 17:00
czy najwieksza? z tym sie nie zgodze, niemniej jednak godne uwagi(jak cala tworczosc pana KPT)
| Cytat: |
|
zarówno samotnych, jak i samotników. |
bardzo trafnie okreslone
CARPE NOCTEM***do everything what you want...but please, don't look into my eyes...*** fata viam invenient***"Od muzyki piekniejsza jest tylko cisza"***"a pitiful person, allowing her soul to be manipulated with an illusion called love"
Dodano: 2008-12-05 17:08
Masz rację, Drathir. Nie można miłości idealizować, choć tak zazwyczaj dzieje się na początku, gdy endorfiny zwyżkują. Fajnie jest mieć w miarę racjonalne podejście.
Z drugiej strony jeśli człowiek zdaje sobie sprawę z kruchości związków i nie chce się wpędzać w deklaracje może być totalnie niezrozumiany przez drugą osobę, która idealizuje związek. Jeżeli nazbyt często analizuje się fakty można dojść do mało optymistycznych wniosków, czego niektórzy nie chcą zobaczyć. Takie fakty mogą prowadzić do wątpliwości. A przecież każdy chce żeby było pięknie i na zawsze. Dlatego niektórzy wolą nie widzieć tego, czego zobaczyć nie chcą ( związki się rozpadają, trudności piętrzą i wcale nie jest tak różowo jak się wydawało.
Na dodatek facet po jakimś czasie zapomina spuszczać deskę w WC ). To taki bardziej trywialny aspekt coby nie wdawać się w zbyt zawiłe kwestie 
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-12-05 23:56
Niczym Adaś Miałczyński i jego miłość Ela... 8)
Ja bym chyba nie chciała się w ogóle z nikim wiązać, przynajmniej byłoby wygodniej i miałabym mniej zszarpanych nerwów, ale nie umiem się przeciwstawić swojej naturze. Ot, konflikt ducha i praktycznego rozumowania :roll:[/quote]
hehehehe dobre :lol:
Dodano: 2008-12-06 00:02
| Wampgirl napisał(a): |
| Masz rację, Drathir. Nie można miłości idealizować, choć tak zazwyczaj dzieje się na początku, gdy endorfiny zwyżkują. Fajnie jest mieć w miarę racjonalne podejście. |
w tym przypadku racjonalne myślenie to zbędny bagaż
w końcu nie ma to jak się dać ponieść wichrom namiętności, a przecież na tym cały widz polega :wink:
| Wampgirl napisał(a): |
Na dodatek facet po jakimś czasie zapomina spuszczać deskę w WC ). To taki bardziej trywialny aspekt coby nie wdawać się w zbyt zawiłe kwestie ![]() |
:lol:
Dodano: 2008-12-06 11:18
Zatem uważasz, że utopienie się we własnych endorfinkach jest dobrym wyjściem ? Tylko, że to się z czasem normuje i pojawiają się rozczarowania w związku z rozbieżnościami pomiędzy naszymi wyobrażeniami o ideale, a rzeczywistością.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-12-06 11:35
| Wampgirl napisał(a): |
| Zatem uważasz, że utopienie się we własnych endorfinkach jest dobrym wyjściem ? Tylko, że to się z czasem normuje i pojawiają się rozczarowania w związku z rozbieżnościami pomiędzy naszymi wyobrażeniami o ideale, a rzeczywistością. |
Gdyby ludzie wtedy rozważali, analizowali, pojęcie miłości dzisiaj wyglądało by inaczej, blado i niezbyt zachęcająco 8) mówisz tak jakbyś nigdy nie była zakochana :wink: poza tym, POTRZEBA o której wspomniałem jest i tak silniejsza, zawsze będzie mówiła "zaryzykuj" a racjonalne myślenie w końcu odejdzie w cień. Przynajmniej tak bywa w zdrowych związkach, u zdrowych psychicznie ludzi. Cały proces jakim jest "poznanie kogoś" można by podzielić na etapy, i nie zostawić suchej nitki, ale czy na tym to polega?
Dodano: 2008-12-06 15:28
Chodzi o to, żeby mieć świadomość, że nasza euforia może wkrótce nieco zelżeć, a partner okaże się mieć nieco więcej wad niż na początku nam się wydawało. Takie podejście wynika też z dojrzałości. Żeby nie było potem sytuacji, że ktoś się zakochał, złote góry, małżeństwo i życie aż po kres wszystkiego obiecał, a potem okazało się, że jednak się pomylił/odwidziało mu się, a partner wcale nie jest taki idealny jaki miał być. Często się to zdarza, a przynosi to jedynie mnóstwo rozczarowania obu stronom. Należy się cieszyć błogostanem, ale nie wpadać w wir deklaracji pod wpływem chwili.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-12-06 22:14
| Wampgirl napisał(a): |
| Chodzi o to, żeby mieć świadomość, że nasza euforia może wkrótce nieco zelżeć, a partner okaże się mieć nieco więcej wad niż na początku nam się wydawało. Takie podejście wynika też z dojrzałości. Żeby nie było potem sytuacji, że ktoś się zakochał, złote góry, małżeństwo i życie aż po kres wszystkiego obiecał, a potem okazało się, że jednak się pomylił/odwidziało mu się, a partner wcale nie jest taki idealny jaki miał być. Często się to zdarza, a przynosi to jedynie mnóstwo rozczarowania obu stronom. |
Tak bywa, nie ma co ukrywać, nie ma co do tego dwóch zdań.
| Wampgirl napisał(a): |
| Należy się cieszyć błogostanem, ale nie wpadać w wir deklaracji pod wpływem chwili. |
Powiedz to komuś kto się zakocha :] to jak dotykać aksamitu przez skórzane rękawiczki - mijanie się z "celem"
Dodano: 2008-12-07 00:05
A ja się tego trzymam i nie obiecuję zbyt wiele na przyszłość. W sumie facetów to drażni. Ale przecież nie można być aż tak dalekowzrocznym.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-12-07 00:25
Racja, a potem taki Ci powie "a obiecywałaś", albo "ale mówiłaś, że...". Lepiej gdybać niż ustalać plany na przyszłość pod wpływem wspomnianej eforii. Co innego jeżli związek się ugruntuje i "przejdzie swoje".
Dodano: 2008-12-07 01:55
Z drugiej strony, można utracić taką osobę na wstępie, ponieważ ona może nadinterpretować to w ten sposób, że z góry zakłada się koniec. Trafiłam na taki przypadek. :x
jeśli raz wejrzysz w Ciemność, nigdy nie uwolnisz się od Jej brzemienia. /blood luna.
Dodano: 2008-12-07 11:35
| Dreamerion napisał(a): |
| Racja, a potem taki Ci powie "a obiecywałaś", albo "ale mówiłaś, że...". Lepiej gdybać niż ustalać plany na przyszłość pod wpływem wspomnianej eforii. Co innego jeżli związek się ugruntuje i "przejdzie swoje". |
No tak, tylko że w większości takich przypadków partnerzy się irytują, że:
a) nie widzisz ich w swoim przyszłym życiu;
b) są tylko doraźni, zanim znajdziesz kogoś z kim chcesz spędzić całe życie;
c) nie kochasz ich
Jeżeli nie rozumieją tego, że nie lubię wpuszczać kogoś w maliny ani rzucać słów na wiatr ( tak jak najprawdopodobniej oni) - to ich problem.
No trudno, nie można mieć wszystkiego, ani tym bardziej - robić z siebie głupa tylko dlatego, że partner by tego chciał.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-12-07 16:03
Masz rację - ja nie lubie nikomu nic obiecywać, nie chcę się czuć głupio potem jak jednak nic by z tego nie wyszło...wobec mnie trzeba być cierpliwym...
Dodano: 2008-12-07 16:32
Na tym też polega mądrość w związkach, żeby wiedzieć co w danej chwili jest dla obojga najlepsze, po to, żeby relacje były jak najbardziej zdrowe.
Dodano: 2008-12-07 20:12
Tylko, że niestety muszą być tego świadome obie osoby. Jeżeli partner ma inne podejście -nie zrozumie twojego punktu widzenia.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-12-11 16:08
a jeśli nie jest w stanie Cię zrozumieć - na ile rzeczywiście jest partnerem, a na ile rywalem?
jeśli raz wejrzysz w Ciemność, nigdy nie uwolnisz się od Jej brzemienia. /blood luna.
Dodano: 2008-12-12 19:08
Dorzuciłabym jeszcze jedną opcję:
a) na ile jest partnerem?
b) na ile jest rywalem
c) na ile interesuje go jedynie zaspokojenie własnych potrzeb ( podwyższenie samooceny, lepsze samopoczucie, potrzeby czysto biologiczno-fizyczne, chęć znalezienia choćby lichego sensu w życiu, większy prestiż, możliwość zagospodarowania wolnego czasu itp...)
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-12-12 21:56
Warto też z takowym osobnikiem porozmawaiac i wytłumaczyc, objaśnic. Jeżeli taki nie widzi tylko swoich racji, zrozumie, że druga strona chce lepiej dla obojga. Trzeba dużo rozmawiac. Trza byc cierpliwym wobec kobiet, a one to z pewnością wynagrodzą 
Dodano: 2008-12-13 09:57
Wreszcie ktoś, kto zrozumiał tą sztukę!
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-12-13 15:50
Witaj Wampgirl, oraz witam pozostałych gromadzących się wokół tego tematu. Pragnę zaanonsować mój powrót na stare śmiecie. Wszędzie dobrze ale tutaj najlepiej.
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2008-12-14 11:07
Kostuś! Siema
Na forum prawie dobrze się dzieje, poza dwuosobową zorganizowaną wulgarną i obmierzłą grupą spammerską :D Ale już nic nie mówię, bo się zemszczą zgodnie z tym, co napisali w moim profilu :lol:
Domyślam się, że chcesz nam się pożalić? Przyjmujemy Cie jak zawsze z otwartymi ramionami :)
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-12-14 18:15
| Wampgirl napisał(a): |
| Na forum prawie dobrze się dzieje, poza dwuosobową zorganizowaną wulgarną i obmierzłą grupą spammerską :D |
Wkrótce powinni przestać stanowić problem ale okaże się :wink:
Co do mnie... cóż... nie ma co się żalić. W serduchu ani grama żaru to nie będę porywać się porywać na pieczenie miłosnych kiełbasek. Czas się trochę uspokoić, wyciszyć, zdystansować. Jestem jedynakiem i jest to chyba jedyne co mi najlepiej wyszło w życiu prócz włosów :wink:
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2008-12-14 21:03
| Wampgirl napisał(a): |
Kostuś! Siema Na forum prawie dobrze się dzieje, poza dwuosobową zorganizowaną wulgarną i obmierzłą grupą spammerską :D |
Ooo, coś przeoczyłam?
| KostucH napisał(a): |
| Co do mnie... cóż... nie ma co się żalić. W serduchu ani grama żaru to nie będę porywać się porywać na pieczenie miłosnych kiełbasek. Czas się trochę uspokoić, wyciszyć, zdystansować. |
*kiwa głową z aprobatą*
Z tym, że u mnie nie tyle można mówić o braku żaru i miejsca na pieczenie kiełbasek, co o nuklearnej zimie. Nie powiem, by ten stan nie był mi miły. Jak jeszcze odejdą bardzo niemile widziani goście w postaci niepożądanych myśli, które - po dłuższej nieobecności - znów zaczęły oblatywać mnie jak upierdliwe, zmutowane komary, to będzie idealnie.
I prefer to remain silent
Dodano: 2008-12-14 21:34 Zmieniono: 2008-12-14 22:52
| Solitary napisał(a): |
[quote:cbf0491c64="Wampgirl"]Kostuś! Siema Na forum prawie dobrze się dzieje, poza dwuosobową zorganizowaną wulgarną i obmierzłą grupą spammerską :D |
Ooo, coś przeoczyłam?[/quote:cbf0491c64]
No ba! Mnóstwo rzeczy. Jeśli masz mocne nerwy, to przejrzyj dział sex i komentarze w moim profilu :d Nieźle się uśmiałam
| KostucH napisał(a): |
| Co do mnie... cóż... nie ma co się żalić. W serduchu ani grama żaru to nie będę porywać się porywać na pieczenie miłosnych kiełbasek. Czas się trochę uspokoić, wyciszyć, zdystansować. |
| Solitary napisał(a): |
|
*kiwa głową z aprobatą* Z tym, że u mnie nie tyle można mówić o braku żaru i miejsca na pieczenie kiełbasek, co o nuklearnej zimie. Nie powiem, by ten stan nie był mi miły. Jak jeszcze odejdą bardzo niemile widziani goście w postaci niepożądanych myśli, które - po dłuższej nieobecności - znów zaczęły oblatywać mnie jak upierdliwe, zmutowane komary, to będzie idealnie. |
Taki bezuczuciowy stan nie jest zły. Przynajmniej uzyskuje się chwilowy spokój i jako taką równowagę wewnętrzną. Najgorsze co może być, to nadzieje jednej osoby, kiedy druga ma jej serdecznie dosyć. Jeśli obojętność dopada obie strony, to wszystko prędzej czy później rozchodzi się po kościach.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi