Samotność. Strona: 16

Dodano: 2008-02-03 17:40

A ja uwielbiam byc sam.Samotnosc jest piekna.Jasne,ze czasem brak drugiej osoby,ale sami zobaczcie ,ze inna istota jest czesto zbedna!!!


Fuck the Christian


Dodano: 2008-02-03 20:43

Można być samemu, dopóki nie jest się samotnym - bo to nie to samo.


AMO ERGO SUM / "najlepszy sposób na uniknięcie krytyki- nic nie robić i nic nie znaczyć" / "Every passing minute is another chance to turn it all around"


Dodano: 2008-02-03 21:16

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Andrzej napisał(a):
Zerwanie, rozstanie wiaze sie z samotnoscia. Zostawiasz kawalek wlasnej duszy przy kazdym z kim zrywasz. I to brakujace miejsce boli, bo juz go nie masz. Zagubione jest u kogos innego. Nawet tabletki nie pomagaja. W koncu wraca do ciebie ale to trwa dlugo.Czasami widze wokol ludzi blekitne kregi-to kawalki dusz ludzi, ktorzy sie kiedys kochali, czasami nadzieje jakie pokladala w tobie rodzina. Kazdy nosi na sobie takie swiatla.

Ja nazywam to obnażeniem się, odarciem z resztek intymności. Kiedyś ta nagość emocjonalna nie przeszkadzała, dziś dodatkowo może upokarzać, zniechęcać.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2008-02-05 00:52

Studiując filozofię Leibniza i teorię o monadach, przychodzi mi do głowy korelacja między ową koncepcją o budowie świata a uczuciem samotności.

Cytat:
tak, jak w naturze nie zachodzą dwa identyczne zjawiska, tak i nie zachodzi możliwość, aby istniały dwie takie same monady. Wprawdzie istnieją rzeczy identyczne zewnętrznie, jednak różnią się one wewnętrznie, a to podważa identyczność rzeczy podobnych.

Cytat:
Żadne naturalne zmiany nie zachodzą gwałtownie i całkowicie, ale stopniowo i częściowo.

Ogólnie rzecz biorąc jego teoria z monadami przypomina funkcjonowanie Internetu. Te monady tworzą świat, ale nie są ze sobą połączone, tak samo, jak gdy dwóch ludzi gra w grę przez Internet. Nie widzą się wzajemnie, są od siebie oddzieleni setkami kilometrów, ale mogą się ze sobą porozumiewać i tworzą jakąś całość (w tym wypadku grę), podobnie jak Bóg te monady wszystkie łączy w jedną całość. Komunikują się ze sobą, ale nie bezpośrednio, tylko przez niego. Tak samo, jak użytkownicy neta komunikują się ze sobą przez jeden wielki serwer, który jest podstawą systemu.

Człowiek samotny tak właśnie się czuje. Nawet, jak z kimś przebywa, wchodzi w interakcje, to jednak wciąż tak naprawdę wiele go dzieli od innych, jakby był bardzo daleko. Każdy ma taki swój świat, i jak sam się w nim pogubi, to nikt z zewnątrz nie może pomóc i i tak czuje się samotny. Nieważne, czy ktoś jest obok, czy nie. Może być tak, że ktoś Cię przytula i Ty wiesz, że Cię przytula, czujesz, że Cię przytula i jest z Tobą, ale też czujesz, że jest zupełnie inną osobą, w żaden sposób z Tobą nie powiązaną, że komunikujecie się, ale jakby dzieliło Was wiele kilometrów i tylko łączył ten "serwer". On widzi tą osobę obok i chce poczuć jej ciepło, dać coś od siebie, może pocieszyć, ale nie widzi tych myśli i uczuć, które są w środku, nie dociera to prawdziwego człowieka, przytula tylko jego ciało, jakieś wyobrażenie i jest to tylko coś chwilowego, zaraz odejdzie, zniknie i zostawi Cię z Twoją samotnością, nie pomaga rozwiązać problemów, rozwiać zmartwień. Tak naprawdę w swoim świecie jesteś zupełnie sam. Dopiero gdy się znajdzie wewnętrzną harmonię, siebie, swoją stabilną pozycję (na którą wpływają cechy charakteru, to, co robimy, czym się zajmujemy, w czym się realizujemy, nasza sytuacja życiowa, miejsce, w którym widzimy samych siebie, ład z uczuciami itd.), ktoś inny może nam dać prawdziwą bliskość i poczucie bezpieczeństwa, a nie tylko ulotne złudzenie, od którego tak bardzo się uzależniamy.

Jeśli zaś chodzi o samą samotność w tłumie, to warto zwrócić uwagę na to, jak ludzie często podchodzą do siebie nawzajem. Że mówią, nawiązują relacje, ale nie słyszą drugiej osoby, nie widzą jej, a przynajmniej nie jako tego właśnie człowieka, tylko... tak przedmiotowo, jest to osoba, która pełni swoją funkcję, jest akurat potrzebna, jest to "rozmówca", "kumpel od piwa", ktoś od czegośtam, ktoś, kogo lubimy przez coś i w danym momencie odpowiada to nam itd. Chodzi o nas i o to, że my korzystamy z danej interakcji, druga osoba pełni jakąś funkcję dla nas użyteczną, sama nie mając znaczenia. Często nawet rozmawiamy, ale ma znaczenie to, że mamy do kogo mówić, a nie to, że ten ktoś też może mieć coś do powiedzenia.


AMO ERGO SUM / "najlepszy sposób na uniknięcie krytyki- nic nie robić i nic nie znaczyć" / "Every passing minute is another chance to turn it all around"


Dodano: 2008-02-07 21:58

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Morgana napisał(a):
Może być tak, że ktoś Cię przytula i Ty wiesz, że Cię przytula, czujesz, że Cię przytula i jest z Tobą, ale też czujesz, że jest zupełnie inną osobą, w żaden sposób z Tobą nie powiązaną, że komunikujecie się, ale jakby dzieliło Was wiele kilometrów i tylko łączył ten "serwer". On widzi tą osobę obok i chce poczuć jej ciepło, dać coś od siebie, może pocieszyć, ale nie widzi tych myśli i uczuć, które są w środku, nie dociera to prawdziwego człowieka, przytula tylko jego ciało, jakieś wyobrażenie i jest to tylko coś chwilowego, zaraz odejdzie, zniknie i zostawi Cię z Twoją samotnością, nie pomaga rozwiązać problemów, rozwiać zmartwień.

Taki związek nie ma przyszłości, jest chwilową cielesną (jednostronną?) fascynacją fizyczną, a postulując dogłębny związek myślałam może nie o zaludnieniu wyspy samotności, ale chociaż paczki z żywnością dla rozbitka. Wiadomo, że nikt nie będzie mieszkał na naszej wyspie samotności,ale może stworzyć obok własną - a będzie nam raźniej.
Nie wiem jak jest w innych związkach, ale ja w swoim już zakończonym chwilami odnosiłam wrażenie, że ktoś przytula nie tylko ciało, a stara się dotrzeć głębiej. To dawało mi jakąś sporadyczną namiastkę opuszczania wyspy i jakby wejścia w inny świat. Pojawiała się gdzieś na horyzoncie tratwa zapraszająca na pokład. Możliwe, że była tylko iluzją - bo już się skończyło, ale była - a ja to czułam. Myślę, że o to właśnie chodzi, choć niezmiernie ciężko coś takiego odnaleźć. Ale do takiej utopii będę dążyć nie satysfakcjonując się półśrodkami.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2008-02-07 22:19

Wampgirl napisał(a):
chwilami odnosiłam wrażenie, że ktoś przytula nie tylko ciało, a stara się dotrzeć głębiej. To dawało mi jakąś sporadyczną namiastkę opuszczania wyspy

Chyba nie do końca się zrozumiałyśmy. Po pierwsze - nie mówiłam o związku, tylko o samotności. Po drugie nie o tym, jakie intencje kierują drugą osobą, właśnie ona może "starać się dostać głębiej", ale, po trzecie, są takie momenty, że człowiek sam ze sobą nie może sobie poradzić, coś go boli, czuje się samotny i zagubiony i nawet ta bliskość "daje jakąś sporadyczną namiastkę opuszczania wyspy", ale nie może dotrzeć do tego miejsca, gdzie my tak cierpiny - nie z własnej winy, a dlatego, że my sami nie potrafimy się tam odnaleźć. Ale ponieważ to czasem wydaje się tą "trawą na horyzoncie", to zamiast roziązać prawdziwy problem, który jest w nas, chwytamy się tego, co ta osoba (czy osoby) nam daje. Ale to jest ulotne i sprawia, że jesteśmy od niej (nich) uzależnieni.


AMO ERGO SUM / "najlepszy sposób na uniknięcie krytyki- nic nie robić i nic nie znaczyć" / "Every passing minute is another chance to turn it all around"


Dodano: 2008-02-08 02:55

<zapala papierosa>
Powiem tak, racja jest jak d*pa każdy ma swoją i swojej broni. Nie przekonacie sie nawzajem do swoich racji. Kazdy odczuwa daną sytuacje inaczej. Jedni z powodu samotności płaczą inni mają to gdzieś.
Sam juz kilka razy miałem możliwość sprobowania z kims, w sensie pociągnąć "znajomość" dalej. Nie robiłem tego gdyz jestem przedstawicielem wymierającego gatunku romantyków, ja poprostu szukam miłości. I póki co niemoge jej znaleśc.
I do tego jeszcze meczy mnie depresja wywołana sesją -_-


"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego nie jestem w stanie zmienić. Daj mi siłę, bym zmienił to, co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego."


Dodano: 2008-02-08 06:31

Ale nikt tu nie próbuje narzucać swojej racji. Ja tylko tłumaczyłam co mam na myśli, i nie mówiłam o byciu singlem, a o uczuciu samotności. Choć bywa, że to się pokrywa, to wciąż dwie różne rzeczy.


AMO ERGO SUM / "najlepszy sposób na uniknięcie krytyki- nic nie robić i nic nie znaczyć" / "Every passing minute is another chance to turn it all around"


Dodano: 2008-02-08 18:12

Elvis napisał(a):
Nie robiłem tego gdyz jestem przedstawicielem wymierającego gatunku romantyków, ja poprostu szukam miłości.

Gatunek nie jest wymierający tyle że mało kto sobie to nawet uświadamia czego naprawdę szuka, poza tym wiele osób ucieka za mur pozornej płytkości związków ze strachu przed zranieniem. A dla wielu ludzi seks jest doskonałą protezą uczuć, do tego stopnia że sami nie wiedzą co jest czym. Samotność się wtedy czai gdzieś tam w środku niby uśpiona, za to jak wylezie i ugryzie to jest szok, płacz i zgrzytanie zębów. Swoją drogą to ciekawe że w świecie tak łątwej komunikacji,podróży i kontaktów międzyludzkich tak trudno znaleźć tą drugą połówkę. A może właśnie to jest efekt "osiołkowi w żłobie dano"? Za dużo znamy ludzi, za wiele wiemy o psychologii, szukamy nierealnego albo dziury w całym i tak to się kręci.


Lasciate ogni speranza, Voi ch'entrate...


Dodano: 2008-02-11 11:29

Etherni napisał(a):
[quote:8265099586="Elvis"] Nie robiłem tego gdyz jestem przedstawicielem wymierającego gatunku romantyków, ja poprostu szukam miłości.

Gatunek nie jest wymierający tyle że mało kto sobie to nawet uświadamia czego naprawdę szuka, poza tym wiele osób ucieka za mur pozornej płytkości związków ze strachu przed zranieniem. A dla wielu ludzi seks jest doskonałą protezą uczuć, do tego stopnia że sami nie wiedzą co jest czym. Samotność się wtedy czai gdzieś tam w środku niby uśpiona, za to jak wylezie i ugryzie to jest szok, płacz i zgrzytanie zębów. Swoją drogą to ciekawe że w świecie tak łątwej komunikacji,podróży i kontaktów międzyludzkich tak trudno znaleźć tą drugą połówkę. A może właśnie to jest efekt "osiołkowi w żłobie dano"? Za dużo znamy ludzi, za wiele wiemy o psychologii, szukamy nierealnego albo dziury w całym i tak to się kręci.[/quote:8265099586]

pod tym to sie podpisze.


Nigdy nie kłóć sie z idiotą, ponieważ najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu a później wygra doświadczeniem


Dodano: 2008-02-11 11:44

Etherni napisał(a):
Za dużo znamy ludzi, za wiele wiemy o psychologii, szukamy nierealnego albo dziury w całym i tak to się kręci.



No właśnie :? Może wszystko jest zbyt dostępne i podane prosto na tacy i dlatego nie przyciąga?


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2008-02-11 11:53

minawi napisał(a):
[quote:5dbf1aa177="Etherni"] Za dużo znamy ludzi, za wiele wiemy o psychologii, szukamy nierealnego albo dziury w całym i tak to się kręci.



No właśnie :? Może wszystko jest zbyt dostępne i podane prosto na tacy i dlatego nie przyciąga?[/quote:5dbf1aa177]

to chyba nie chodzi o brak przyciagania ale o to ze wlaczaja sie hamulce, i pogon chyba za nierealnym.


Nigdy nie kłóć sie z idiotą, ponieważ najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu a później wygra doświadczeniem


Dodano: 2008-02-17 13:37

Samotność, samotność... a co to takiego :?: :roll: :twisted:


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-02-17 16:44

Samotność - brak przyjaciół, drugiej połówki, pustka, nie mienie z kim podzielić się radościami i smutkami. Jak można ją zaakceptować, jeżeli nie potrafi się jej zwalczyć?


Okręt mój płynie dalej Gdzieś tam... Serce choć popękane, chce bić.


Dodano: 2008-02-17 18:04

Kostuś napisał(a):
Samotność, samotność... a co to takiego :?: :roll: :twisted:


No patrzcie go, kolejny zadeklarowany samotnik się wypowiada :lol: :twisted:



Dodano: 2008-02-17 18:39

nimdraug napisał(a):
No patrzcie go, kolejny zadeklarowany samotnik się wypowiada :lol: :twisted:
A to przeszłość :wink: Cza myśleć przyszłością :)

A ten zadeklarowany samotnik to zakręcony jak te trampki... :twisted:


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-02-17 20:20

Człowiek się zmienia... z czasem, jak serce się obudzi, samotność staje się zbędna i niepotrzebna do właściwego funkcjonowania.:)


"Człowiek rozsądny przystosowuje się do świata, nierozsądny stara się przystosować świat do siebie. Stąd wszelki postęp pochodzi od nierozsądnych. " G.B. Shaw


Dodano: 2008-02-17 20:59

w skrócie: samotność jest chujowa 8)



Dodano: 2008-02-17 21:05

Paskievicz napisał(a):
w skrócie: samotność jest chu**wa 8)
...no 8) 8)
...i u mnie za najdalej 6 dni się wreszcie skończy


... myślę nad problemem tym, czy można być bez duszy złym ...


Dodano: 2008-02-17 21:19

Paskievicz napisał(a):
w skrócie: samotność jest chu**wa 8)
Zacznij Pasieka trochę cedzić słowa bo mnie zaczynają wkurzać takie Twoje wulgarne wyskoki. Lubie Ciebie na swój sposób i błagam, nie drażnij mnie :wink:


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-02-19 18:10

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Cieszę się Twoim szczęściem i tkwię na swoich "samotnych wakacjach" dopiero 3,5 miesiąca od końca ostatniego związku, co nie znaczy, że owego "urlopu" nie było wcześniej.Czasami nudzi mnie to leniuchowanie w tej kwestii, ale udaję, że się delektuję, bo cóż mam innego zrobić? Destruktywnie działają tylko ballady skłaniające do refleksji, bo hołdują czemuś pięknego, co znowu "się" zgubiło. "i tylko czegoś nam tu brak" jak śpiewa Rysiek Riedel z Dżemu.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2008-02-21 17:50

Owo zagubione "coś pięknego" kiedyś się odnajdzie, albo Ty to odnajdziesz, albo to odnajdzie Ciebie. Życie wiedzie różnymi ścieżkami, nigdy nie wiadomo, co czai się za kolejnym zakolem jego potoku. Nie należy poddawać się destruktywnym smutom, choć to nie jest proste. Myślę, że wystarczy żyć/istnieć własnym rytmem, a prędzej czy później odnajdzie się to, czego się szuka... :roll: :twisted:



Dodano: 2008-02-21 22:34

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Wszystko się (kiedyś) zmienia. Kiedy widzę pozornie średnio atrakcyjne pary, bądź złożone z osoby zdrowej i niepełnosprawnej wydaje mi się jakby każdy miał dostać szansę. W Polsce jest więcej kobiet niż mężczyzn, więc sporo pań jest skazanych na bycie samymi ( niekoniecznie samotnymi ). Z drugiej strony myślę, że to cholernie trudne - znaleźć człowieka o podobnych poglądach, preferencjach, priorytetach, który gotów będzie zaakceptować wady partnera i oddać mu się bez reszty tworząc duchowy dialog bez słów. Nawet jeśli coś wydaje się takie być, to przeważnie nagle jednostronnie zanika.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2008-02-21 22:41

Nawet jeśli szlak ów wydaje się trudnym, na podstawie tego, co obserwuję dookoła siebie i tego, co dane mi było niekiedy czuć, wierzę, że warto go przebyć i takową osobę odnaleźć. A jeśli odnajdziesz właściwą osobę, owo "coś" nie zaniknie, a będzie się rozwijać. :wink:



Dodano: 2008-02-22 13:40

Jestem typem samotnika i nie czuje z tego powodu żadnej depresji i przygnębienia. Czytając posty w tym temacie uświadomiłem sobie (nie pierwszy z resztą raz :twisted: ), jak ciężko jest ludziom uciec od ich zwierzęcej natury. Jesteśmy stworzeni po to aby żyć razem i każdy brak tej "jedynej" osoby ma wywoływać u nas ponury nastrój. Można mi zarzucić odczłowieczenie oraz brak uczuciowości i romantyzmu ale doskonale się czuję jako osobnik jedyny w swoim rodzaju drwiący z niższości innych, ich braku świadomości, celu istnienia a także poczucia pewności siebie. Nie jestem ideałem i nie mam zamiaru nim być ale uważam że tylko ludzie słabi mają problemy dotyczące samotności. Pozdrawiam.


Dum Deus calculat, mundus fit.


Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło