Paradoks
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Thin Lizzy - Thin Lizzy

Thin Lizzy, Elvis Presley, The Beatles, Jim Morrison, Jimi Hendrix, Bob Dylan, Rolling Stones, Pink Floyd, The Who, Deep Purple, Led Zeppelin, Jethro Tull, King Crimson, Black Sabbath, Yes, Budgie, Eric Clapton, Queen, Scorpions, Judas Priest, AC/DC, Phil

Ciężko jest mi opisać płytę, która ukazała się wiele lat przed moim narodzeniem. Ze zrozumiałych względów nie umiem oddać ducha tamtych czasów i przekazać emocji jakie towarzyszyły komuś kto zakupił nową płytę winylową i słuchał jej sobie w domowym zaciszu albo wraz ze znajomymi na prywatce czy też gdziekolwiek indziej. Postarałem się jednak wgłębić trochę w zarys historyczny i spróbować sprecyzować okoliczności w jakich rodziła się jedna z największych legend w historii rock n’ rolla.

W roku 1971 na topie wciąż był Elvis, a świat muzyczny żył tym czy uda się reaktywować rozpadły rok wcześniej zespół The Beatles. W 1971 zmarł Jim Morrison, a od roku nie żył już Jimi Hendrix. W 1971 starym wyjadaczem był Bob Dylan, który właśnie wydawał swój "Greatest Hits vol. II". Również imponująco przedstawia się dyskografia Rolling Stones, którzy mieli już jedenaście studyjnych albumów! Po sześć płyt miało Pink Floyd i The Who, a Deep Purple pięć. W roku 1971 swoją czwórkę wydało Led Zeppelin, a także Jethro Tull i King Crimson. Trzecią płytę wypuścili Black Sabbath i Yes. W roku 1971 zadebiutowało Budgie, a rok wcześniej Eric Clapton. Gdzieś tam tworzyły się Queen, Scorpions i Judas Priest ale nie mieli jeszcze oficjalnych nagrań. W 1971 roku nie było AC/DC. Wyobrażacie sobie? Nie było AC/DC!

W takich to właśnie czasach swój pierwszy album wydaje Thin Lizzy i rozpoczyna szybką drogę na szczyt aby dołączyć do największych, wymienionych w poprzednim akapicie. Nie twierdzę, że ta pierwsza płyta jest powalająca i wpisała się w kanony rock n’ rolla. Nie ma tu żadnych z największych hitów zespołu. Tak jak pisałem we wstępie nie wiem jakie zrobiła wrażenie i jak odebrali ją współcześni. Na pewno jednak na tej płycie da się wyraźnie odczuć charakterystyczne brzmienie i klimat stworzony przez Thin Lizzy. A klimat ten nierozłącznie wiąże się z Philem Lynottem. To jego głos jest tutaj na pierwszym planie. Jest taki przejmujący i chwytający za serce. Do tego bije z niego jakiś taki smutek. W większości to nie jest melodyjne śpiewanie. Często mamy do czynienia prawie z deklamacją, do której tak jakby w oddali dodana jest cicha muzyczka. Teksty są refleksyjne i osobiste. Większość jest napisana w pierwszej osobie. Opisują trudne momenty z dzieciństwa, niespełnione miłości. Są nostalgicznym wspomnieniem krótkich szczęśliwych chwil z przeszłości. To nie jest wesoły rock n’ roll. Do tego trochę elementów historycznych czy ludowych. Nie wiem na ile te historie są zmyślone, a na ile coś się za nimi kryje.

Muzyka w większości jest delikatna i spokojna ale momentami zespół zaskakuje instrumentalnymi kombinacjami gitary i perkusji, a i wokal w takich chwilach staje się mocniejszy i bardziej drapieżny. Przykładem jest końcówka "Return Of The Farmer’s Son" czy "Remembering Part I", jednak na tym etapie twórczości te momenty to jeszcze przebłyski. Piosenki w większości są krótkie i niewiele w nich rockowego grania, a rockowej jazdy czy rockowego szaleństwa nie znajdziemy tu w ogóle. Mimo to warto zapoznać się z tym materiałem bo jest to kawałek muzycznej historii.

Tracklista:

01.  The Friendly Ranger at Clontarf Castle
02.  Honesty Is No Excuse
03.  Diddy Levine
04.  Ray-Gun
05.  Look What the Wind Blew In
06.  Éire
07.  Return of the Farmer's Son
08.  Clifton Grange Hotel
09.  Saga of the Ageing Orphan
10.  Remembering, Pt. 1

Wydaeca: Decca Records (1971)

Ocena szklona: 4

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły