Wracać wciąż do domu Le Guin
Paradoks
Opowiadania :

Ona

OnaBroniąc się i krzycząc. Poddając się i ciesząc. Przylepiamy do siebie złudne uczucia. Lecz przychodzi taki czas jak ten dziś że cały brud i cały przywar zrzucamy, on już nas nie dosięga, obmywa nas prawda słów – prawda którą odkrywamy przed samym sobą. I stajemy przed lustrem chudzi z kości i skóry nadzy i nie czujemy już nic. Sumienia się pozbywamy, a duszę sprzedajemy za tanie wino.
- Oto i Ona – szepnął mędrzec a jego ślepe oczodoły nabrały blasku. Odwrócił się od strumienia w którym płynęła nieśmiało czerwona woda. Udał się pod wielki dąb i usiadł pod nim. Wspomniał jak to on uczył się od swego mistrza tajników gry, ziół i innych umiejętności. Zapłacił za to nie tylko za to swym wzrokiem ale i duszą.
W jego śnie na jawie ukazała się Ona. Najpierw delikatne dziewczę - niewinne dziecinne, nie znające swej wartości. Wspominał ją kiedy poczuł ją po raz pierwszy, jej woń, delikatny dziewiczy głosik który nie zdawał sobie do czego został wybrany. Dorastała w jego myślach, prowadził ją, zwodził, zostawiał i kazał samej szukać drogi. Oddalał się i znów przychodził. Uczył, karał i kochał. Przez to ostatnie uczennica mistrza zdradziła. Nie mogła już ago patrzeć, a on nie mógł zrozumieć czemu takiego głupca wybrała. Pozwolił jej odejść. Z każdym rokiem oddalała się nie chciała go znać a przy tym piękniała, prowadziła własną grę, własne eksperymenty. Wydawało jej się wiele rzeczy, mary senne mieszały się z rzeczywistością i powoli proroctwo stawało się ciałem.
Starzec uniósł wargi ku górze. Na polanie pełniej ostów usłyszał kroki, spokojne każdy postawiony z niezwykłą gracją i pewnością siebie. Usłyszał wiatr który przedostawał się z trudem przez geste włosy które nabrały woni hebanu. To była Ona. Uczennica jedyna i ukochana. Przyszła inna niż ostatni ją raz widział, inna niż sobie ją wyobrażał. Dojrzała, bardziej niż przypuszczał. Pachniała bardziej intrygą i czystością niż kiedy kol wiek. Spodobała się mędrcowi ta zmiana. Wstał i udał się do miejsca gdzie spoczęła.
- Wróciłaś – powiedział z wzruszeniem w głosie – Wróciłaś, po to by mnie zabić i po to by dowiedzieć się czy jesteś gotowa. Jesteś. Sama to wiesz nie potrzebowałaś ode mnie odpowiedzi.
Jej ciemno zielonobrązowe oczy spojrzały na niego. Były puste, dojrzałe jako kora starego drzewa.
- Rozczarowałeś mnie. Bardzo. Myślałam że jesteś ode mnie mądrzejszy że wiesz co się wydarzyło. Nie tylko musiałam dojrzeć. Myślałeś że wystarczy dojrzeć, zgłębiać nauki i stracić wzrok a za kolejne rzeczy zapłacić duszą. Jesteś śmieszny. Chociaż Cię kocham i szanuje, całe życie mnie prowadziłeś i myślałeś że będziesz mógł mną manipulować. Udawało Ci się to, długo. Dopóty nie zanałazłam innego środka by osiągnąć to co już osiągnęłam. Aby stać się kim ja się stałam nie tylko trzeba w moim wypadku być fantazją i marzeniem, trzeba pozbyć się sumienia stać się zabójcą siebie samego spalić się i powstać. Pokochać się i znienawidzić, tak aby bolało, cholernie bolało. Spłonąć i odrodzić się ale zbudować się na jedynym prawdziwym uczuciu, złości. Sprzedałam duszę gdzieś w karty zyskałam tanie wino. Obmyłam się i zdarłam z siebie kilku tonowe śmieci które na mnie leżały. A teraz Cię nie zabiję, wchłonę cię. Daj mis swoją duszę albo mów komu ją oddałeś.
Jej brązowe loki poruszył wiatr.
- Cóż zaimponowałaś mi ale na jedno byłaś ślepa. Na moją duszę pragnęłaś ją tylko dlatego że myślałaś że tylko ja cię zrozumiem i że chowam ją przed tobą. To kłamstwo pamiętasz co podarowałem Ci kiedy odchodziłaś  ode mnie- Naszyjnik z kroplą.- Dokładnie a teraz oderwij kroplę.
Kobieta delikatnie zdjęła naszyjnik. Srebrna stal, niczym wąż przenikała przez jej palce zatrzymując się na środku gdzie zawieszka była w kształcie wielkiej łzy. Oderwała ją jednym ruchem. Kropla na natychmiast się wylała ściekając po jej dłoniach, natychmiast się wchłaniała. Kiedy już cała wnikała, na jej policzku powstała dużo mniejsza i smuklejsza rubinowa kropla. Mędrzec wziął naszyjnik od niej i dotknął policzka. Kropla natychmiast zajęła miejsce poprzedniej.- Szukałaś tak daleko a rozwiązanie miałaś tuż przy sobie. Tylko na to byłaś ślepa. A teraz jesteś gotowa. I piękniejsza niż śmiałem myśleć w swoich snach i przepowiedni.Kobieta zabrała naszyjnik a mędrzec po raz pierwszy zapłakał – z prawdziwego szczęścia.
Komentarze
Gorg666 : Oby to była prawda :)
Ona
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły