Wracać wciąż do domu Le Guin
Castle Party 2020
Recenzje :

Limbonic Art - Ultimate Death Worship

Limbonic Art, Ultimate Death Worship

Po całej serii albumów wydawanych rok po roku Limbonic Art trochę odsapnął i na nagranie „Ultimate Death Worship” dał sobie całe trzy lata. Myślę, że to słychać, bo ich przekaz nabrał szorstkości i wyrazistości, w dalszym ciągu pozostając jednak czarną symfonią kłębiącą się pośród bezdrożnych pustkowi.

 

Muzyka Limbonic Art jest jak szaleńczy pęd na oślep przez ciemny las. Gitary prowadzą długimi, zarośniętymi ścieżkami, nie zważając na szarpiące z każdej strony trawy i gałęzie. Biegniemy wciąż tylko szybciej i szybciej, w jakimś panicznym szale, opętani nie tylko jazgotem gitar, ale i paranoicznym, wrzeszczącym wokalem. Biegniemy długo i samotnie, majacząc i rojąc demoniczne wizje. Czasem zwalniamy, alby ukoić się szumem drzew, a czasem docieramy na oświetloną bladym księżycem polanę gdzie przystajemy by odpocząć, choć koszmar wcale się nie kończy tylko przyjmuje najdziwaczniejsze formy i odcienie. Całe „Purgatorial Agony” i „Last Rite For The Silent Darkstar” są takimi atmosferycznymi przerywnikami.

Warto podkreślić też bujność przekazu kreowanego przez klawisze. Dodają gęstości i mocno zabarwiają obraz. Jak zwykle sporo tu też elektronicznych efektów. O odpowiednią prędkość dba natomiast, nastawiony na pełne obroty, automat perkusyjny. No właśnie, automat. Jak bym nie wiedział, to może nic bym nie zauważył, ale jak tak się w niego wsłuchuję, to jego gra wydaje mi się bardzo jednostajna. Cały czas jatka w jednym tempie, potem przejście i dalej to samo, ewentualnie zmiana tempa, ale wciąż na jedno kopyto. Brakuje gry kombinacyjnej, jaką zaprezentowałby dobry perkusista. No i samo brzmienie wydaje mi się nieco syntetyczne.

Wspomniałem we wstępie, że Limbonic Art nabrał wyrazistości. Chodzi mi o to, że utwory są bardziej charakterystyczne i mniej się ze sobą zlewają. Z łatwością można wyłapać nie tylko numer tytułowy, ale, może nawet przede wszystkim, „Suicie Commando” i „From The Hades Of Hatred”, które sieką nie tylko przeraźliwymi, ale i bardzo chwytliwymi wokalizami: „In the shadows of the world’s ambitions…”

„Ultimate Death Worship” to płyta ciekawa i pełna niespodzianek. Obłąkańczy rajd po lesie dostarcza mocy wrażeń i pozwala odkrywać coraz to nowe, niezwykłe miejsca i przestrzenie, a sam klimat i konstrukcje utworów, dostarczają wyrafinowanych emocji.

 

Tracklista:

1. The Ultimate Death Worship
2. Suicide Commando
3. Purgatorial Agony
4. Voyage Of The Damned [bonus]
5. Towards The Oblivion Of Dreams
6. Last Rite For The Silent Darkstar
7. Interstellar Overdrive
8. From Shades Of Hatred
9. Funeral Of Death

Wydawca: Nocturnal Art Productions (2002)

Ocena szkolna: 5-

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły